Wyborny mecz Gortata! Porażka Wizards po dogrywce

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Marcin Gortat rozegrał w tym sezonie jedno z lepszych spotkań, ale Washington Wizards mimo wszystko ulegli Charlotte Bobcats. Do rozstrzygnięcia wyniku potrzebna była dogrywka.

Był nie do zatrzymania! Mowa o Marcinie Gortacie, który w środowym pojedynku Washington Wizards z Charlotte Bobcats zapisał przy swoim nazwisku 27 punktów, 14 zbiórek, 3 asysty i 2 bloki! Polak trafił aż 13 na 18 oddanych prób z gry i wykorzystał jedyny rzut wolny, spędzając na parkiecie 44 minuty. To już 35. double-double wywalczone w tym sezonie, a piąte spotkanie w trakcie którego 30-latek zdobywa powyżej dwudziestu oczek.

Gdyby mecz zakończył się po 47 minutach i 50 sekundach, łodzianin zostałby okrzyknięty jego bohaterem! Gortat był autorem ostatnich punktów Wizards w czasie regulaminowym. Gospodarze po jego koszu objęli wówczas prowadzenie 87:85! Podkoszowy otrzymując podanie od Johna Walla, obrócił się zgrabnie niczym rasowa baletnica, a nie mierzący ponad 210 centymetrów i ważący blisko 110 kilogramów koszykarz i zdołał zaaplikować szalenie ważny rzut.

Jego bezpośredni przeciwnik - Al Jefferson długo nie zwlekał z ripostą. Center wbiegł pod kosz po pick-and-rollu z Kembą Walkerem, został świetnie wypatrzony przez rozgrywającego i wyrównał stan rywalizacji.

W doliczonym czasie królowali już przyjezdni. Wizards zdobyli w tamtym okresie zaledwie jeden punkt i polegli na własnym parkiecie już po raz dziewiętnasty w trwających rozgrywkach. Rysie i Czarodzieje po środowym spotkaniu legitymują się dokładnie takim samym bilansem (40-38). Stołeczni w tym przypadku spadli na siódmą lokatę. Wszystko za sprawą kilku gorszych występów. Podopieczni Randy'ego Wittmana przegrali pięć spośród ostatnich dziewięciu rozegranych meczów.

Wracając jednak do środowego spotkania. Drugim strzelcem, od razu po Marcinie Gortacie, okazał się Trevor Booker, autor szesnastu oczek i pięciu bloków. Triple-double wywalczył John Wall - 14 punktów, 12 zbiórek, 11 asyst. 6 na 18 celnych rzutów z gry i 5 strat nie napawa jednak optymizmem, a również takimi niechlubnymi statystykami może "pochwalić" się były gracz Kentucky Wildcats.

Co ciekawe, stołeczni w przekroju całego meczu trafili tylko jedną trójkę! Na całej linii zawiedli szczególnie Trevor Ariza oraz Bradley Beal.

Bobcats do trzeciego zwycięstwa w sezonie nad Washington Wizards poprowadził wspominany wyżej Al Jefferson. "Big Al" wywalczył 20 oczek i 18 zbiórek, a 17 punktów i 12 asyst dorzucił Kemba Walker.

Washington Wizards - Charlotte Bobcats 88:94 (18:32, 23:22, 25:17, 21:16, d1. 1:7)

(Gortat 27, Booker 16, Wall 14 - Jefferson 20, Walker 17, Neal 16)

[b]Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

[/b]

Źródło artykułu:
Komentarze (8)
avatar
marco928
10.04.2014
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Pięknie Marcin,oby tak dalej :)  
avatar
Kuźwa
10.04.2014
Zgłoś do moderacji
1
1
Odpowiedz
Świetny mecz, tylko szkoda że przeciw Jeffersonowi który jest poza Amare chyba najgorzej broniącym podkoszowym w lidze, mam nadzieję że błyśnie tak jeszcze przeciw lepiej broniącemu przeciwniko Czytaj całość
avatar
Login Nick
10.04.2014
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Marcin powoli pnie sie na szczyt.strach pomyslec jak bedzie dobry koło czterdziestki;)  
avatar
MaroNBA
10.04.2014
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Dobry mecz Gortata, ale czołówka centrów jest w stanie kręcić statystyki na poziomie 20/20 czego Marcinowi się nie udało w tym sezonie jak się nie mylę. A no i teraz są na 7 miejscu tzn Miami a Czytaj całość
avatar
lipa_ml
10.04.2014
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
27 pkt i 14 zb to staty najlepszych środkowych. Rewelacja