WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo

Maciej Chorążyk: "Partyzantka" z efektami

Debiut Sebastiana Tyrały w reprezentacji Polski w niedawnym meczu towarzyskim z Serbią to największy sukces sekcji monitoringu i rozwoju młodych polskich piłkarzy, która od niemal dwóch lat działa przy PZPN - uważa jej szef Maciej Chorążyk.
Polska Agencja Prasowa
Polska Agencja Prasowa
Skomentuj 1

- Wszystko zaczęło się w styczniu 2007 roku. Zapytałem Jerzego Engela czy w związku działa podobna sekcja, na co on odparł, że jest pomysł, by powstała. Przedstawiłem swój projekt na Wydziale Szkolenia i został zaakceptowany - powiedział PAP Maciej Chorążyk, który może liczyć na pomoc pięciu stałych współpracowników za granicą.

- Chcielibyśmy działać profesjonalnie, ale wygląda to trochę jak "partyzantka". Moi współpracownicy nie mogą liczyć na żadne apanaże, poza zwrotem kosztów podróży i telefonów. Gdyby nie pasja i zaangażowanie trudno byłoby o efekty, które są chyba nie najgorsze. Z drugiej strony sporo skautów, którzy na początku z nami współpracowało, m.in. w USA, już zrezygnowało - dodał.

Jest jednak nadzieja na lepsze czasy. - Rozmawiałem już z prezesem Grzegorzem Latą, który obiecał, że postara się zapewnić naszej komórce jakiś budżet. To ułatwiłoby nam zadanie - podkreślił.

Marzą mu się jednak warunki, jakie swoim "szperaczom" stworzyli Turcy np. w Niemczech. - Pełny profesjonalizm. Mają tam trzy biura, które na stałe zatrudniają kilka osób i starają się przechwytywać młodych Turków. Efekty już są widoczne, bo coraz rzadziej w niemieckich reprezentacjach można spotkań piłkarzy z tureckimi korzeniami. Wcześniej prężnie, głównie w swoich dawnych koloniach, działali Francuzi. Z Gwadelupy, która liczy 400 tys. mieszkańców, potrafili wyłowić 12 przyszłych mistrzów świata czy Europy - wyjaśnił Chorążyk.

Przez dwa lata przez sekcję monitoringu przewinęły się setki kandydatów do gry w polskich barwach. - Według nas około czterdziestu z nich rokuje nadzieje na przyszłość, a dwudziestu już pojawiło się na konsultacjach naszych drużyn narodowych w różnych kategoriach wiekowych, a nawet zagrało w oficjalnych meczach - poinformował.

Głównym terenem działania są Niemcy. - 90 procent naszych "wynalazków" pochodzi z tego kraju, co nie może dziwić, biorąc pod uwagę skalę emigracji z lat 80, a dziś interesują nas piłkarze, którzy urodzili się głównie pod koniec lat 80. czy na początku 90. Działamy także m.in. w USA. Stamtąd już sprawdziliśmy kilku chłopaków, czeka w kolejce dwóch z Kanady. Wiemy też o Brazylijczyku z polskimi korzeniami, który gra w argentyńskim Quilmes. Ma 23 lata i niezłą opinię, ale jest problem, by się z nim skontaktować - wyjaśnił Chorążyk.

Według niego, największy sukces w dotychczasowej działalności sekcji to niedawny debiut Sebastiana Tyrały z Borussii Dortmund w drużynie narodowej.

- Jego poglądy na temat gry dla Polski ewoluowały. Najpierw chciał, ale potem jakoś przestano się nim interesować i zrezygnował. Pojechałem jednak do Niemiec, rozmawiałem z jego rodzicami i długo z nim osobiście. W końcu podjął męską decyzją i już jej nie zmienił. Było trochę problemów, bo w międzyczasie straciły ważność paszporty jego rodziców i musieli oni jechać do Polski po nowe, później on złożył dokumenty, ale 14 grudnia był szczęśliwy finał - powiedział Chorążyk.

Za największą stratę uznał przypadek Sebastiana Boenischa. - Rozmawiałem z nim tydzień przed jego 21. urodzinami. On postawił warunek - musi dostać powołanie do dorosłej reprezentacji. Z kręgów reprezentacji nie było jednak większego zainteresowania i okazja przepadła. A szkoda, bo to piłkarz, który teraz regularnie występuje na lewej obronie w Werderze Brema - przyznał.

Ostatnio do bram polskich reprezentacji zaczynają pukać synowie byłych kadrowiczów. - Syn Tomasza Wałdocha - Kamil - jednoznacznie zadeklarował, że chce grać dla Polski, choć niemal całe życie spędził w Niemczech. Z kolei Martin Kobylanski - syn Adnrzeja - jeszcze nie podjął chyba ostatecznej decyzji. Ostatnio natomiast pojawił się temat gry w "biało-czerwonych" barwach syna występującego długo w duńskim Odense Arkadiusza Onyszki - Damiana - dodał.

Coraz popularniejszy staje się angielski kierunek poszukiwań. - Zgłosił się do nas bramkarz Sunderlandu Michal Misiewicz i wiosną prawdopodobnie zaprosimy go na konsultację. Ciekawy jest też przypadek Nicolasa Meace'a, który na co dzień występuje w rezerwach Wigan Athletic, zresztą z dwoma Polakami Tomaszem Cywką i Tomaszem Kupiszem. To Anglik, ale jego babcia pochodziła z Polski, a dziadek z Ukrainy. Po konsultacjach z rodzicami zdecydował się grać dla Polski, choć były pewne obawy, jak przyjmie to żyjący jeszcze dziadek. Ten jednak dał wnuczkowi wolną rękę i nie miał nic przeciwko. Chłopak ma już polski paszport i czeka na sprawdzian - powiedział Chorążyk.

- On bardzo chce grać dla nas. Uczy się powoli polskiego, a zalogował się już nawet na "Naszej klasie", by wymieniać uwagi z polskimi rówieśnikami, może przyszłymi kolegami z reprezentacji - dodał.

Nieraz ojczyzna przodków robi na młodych piłkarzach oszałamiające wrażenie. - Jeden z polecanych przez nas chłopaków po powrocie z konsultacji polskiej reprezentacji poprosił rodziców, by przemalowali mu pokój na biało-czerwono i wszystkie ściany przyozdobił pamiątkami, którymi przywiózł - zakończył Maciej Chorążyk.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Skomentuj 1
Zgłoś błąd
PAP

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • slavinho 0
    a takie przegapianie polakow jest najgorsze!!!
    Sebastian Boenisch
    Delura
    Trochowski
    Podolski
    Borowski
    amatorszczyzna! kwestia jednego powołania..
    Anglicy niemcy powoluja takiego raz i juz jest ich a u nas sie zastanawjaja bo to bo tamto . wyraznie widac ze zawodnicy wychowywani zagranica sa lepiej wyszkoleni w idealnych war. trenigowych i bytowych.
    Odpowiedz Zgłoś
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)