Lotto Ekstraklasa. Lechia - Legia: warszawska droga z piekła do nieba

Zdjęcie okładkowe artykułu: Newspix / PIOTR KUCZA/FOTOPYK / Na zdjęciu: radość piłkarzy Legii Warszawa
Newspix / PIOTR KUCZA/FOTOPYK / Na zdjęciu: radość piłkarzy Legii Warszawa
zdjęcie autora artykułu

Lechia Gdańsk prowadziła przez większość czasu 1:0 z Legią. Mistrzowie Polski potrafili jednak przezwyciężyć słabości i w drugiej połowie strzelili trzy gole na wagę zwycięstwa, a może i kolejnego tytułu dla stolicy.

W tym artykule dowiesz się o:

Już tuż po pierwszym gwizdku okazało się, że przedmeczowe słowa Piotra Stokowca o tym, że nie będzie to mecz na 0:0 nie były zwykłą kurtuazją. Od samego początku to gdańszczanie rzucili się na rywala i już przy ich pierwszej poważnej akcji doszło do ogromnej kontrowersji. Artur Sobiech nie złamał linii spalonego, jednak nieco pogubił się w polu karnym. Przy jego strzale mogło się wydawać, że interweniujący Artur Jędrzejczyk dotknął piłkę ręką, jednak po wideoweryfikacji Daniel Stefański nie dopatrzył się przewinienia.

To warszawianie częściej przebywali przy piłce, jednak to u liderów Lotto Ekstraklasy było widać większą jakość w grze i potrafili to udokumentować. Prawą stroną pobiegł Konrad Michalak, który ten sezon zaczynał w Legii. Po jego dokładnym podaniu w polu karnym, doskonałym wykończeniem popisał się Lukas Haraslin. Gdańsk oszalał!

Wisła Kraków ewenementem na europejską skalę. Zobacz więcej!

Zdobyty gol zmotywował gdańszczan do dalszego działania. Lechiści gryźli trawę, a cichym bohaterem był krytykowany przez długie miesiące Michalak, który robił co chciał z Luisem Rochą. Warszawianie kilka razy próbowali podchodzić pod pole karne Dusana Kuciaka, głównie po błędach Lechii w środku pola. Motorem napędowym Legii był Sebastian Szymański, jednak obrońcy tytułu do przerwy pozostawali bez strzelonego gola.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Rasistowski skandal w Gdańsku! "Powinniśmy piętnować takie zachowanie a nie robimy kompletnie nic"

Lechia po zmianie stron grała za bardzo spokojnie i piłkarze Legii próbowali to wykorzystać. Doskonałe szanse na strzelenie gola mieli William Remy po rzucie wolnym i szczególnie Michał Kucharczyk, który przestrzelił głową z dogodnej sytuacji. Mocno pachniało golem dla Legii i rzeczywiście, klub ze stolicy potrafił udokumentować swoją przewagę. Po bardzo długiej akcji, Kuciaka pokonał Paweł Stolarski.

Po kilku minutach Lechii udało się w końcu odsunąć grę od własnej połowy. Przy okazji doszło do kolejnej kontrowersyjnej sytuacji, gdy kolejny raz piłkarze Lechii widzieli rękę w polu karnym przy strzale Sobiecha - tym razem Remy'ego. Arbiter jednak znów nie dopatrzył się przewinienia. Gdańszczanie zareagowali nerwowo i zostali za to ukarani. Na wycieczkę z własnej bramki wybrał się Kuciak i wykorzystał to Kasper Hamalainen, strzelając zwycięskiego gola. Do tego za faul na Carlitosie, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Błażej Augustyn. i w doliczonym czasie rywala dobił Iuri Medeiros, ustalając wynik na 1:3.

Legia Warszawa przeszła drogę z piekła do nieba - zarówno w tym meczu, jak i w całym sezonie. Teraz, po zwycięstwie w Gdańsku to zespół Aleksandara Vukovicia jest bliżej mistrzostwa Polski. Lechia i tak ma na wyciągnięcie ręki najlepszy wynik w historii klubu, jednak zwycięstwo w lidze znacznie się od niej oddaliło.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:3 (1:0) 1:0 - Haralin 17' 1:1 - Stolarski 61' 1:2 - Hamalainen 80' 1:3 - Medeiros 90+3'

Składy:

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Joao Nunes, Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenović - Jarosław Kubicki, Daniel Łukasik (83' Karol Fila), Patryk Lipski - Konrad Michalak (67' Mateusz Żukowski), Artur Sobiech, Lukas Haraslin (60' Flavio Paixao).

Legia Warszawa: Radosław Cierzniak - Paweł Stolarski, Artur Jędrzejczyk, William Remy, Luis Rocha (86' Adam Hlousek) - Domagoj Antolić, Andre Martins (86' Mateusz Wieteska) - Sebastian Szymański, Kasper Hamalainen, Michał Kucharczyk (78' Iuri Medeiros) - Carlitos.

Żółte kartki: Sobiech, Augustyn (Lechia), Jędrzejczyk, Carlitos (Legia).

Czerwona kartka: Augustyn (Lechia) / za drugi faul 89'

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Widzów: 25 000.

Źródło artykułu:
Czy wygrywając w Gdańsku, Legia zapewniła sobie mistrzostwo Polski?
Tak
Nie
Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Trwa ładowanie...
Komentarze (12)
avatar
Arkady1945
28.04.2019
Zgłoś do moderacji
0
1
Odpowiedz
Czyli jak się okazuje grając w piłkę nożną można odbijać ręką ważne przy tym aby najpierw odbiła się od innej części ciała albo ręką była ręką podpierajacą i można hahahahahahaha  
avatar
Maario
28.04.2019
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Autor artykułu jest tak obiektywny,jak jego umiejętność liczenia. 61-17 = 44 90-44=46 plus doliczone 5 minut. Olbrzymia ilość błędów gramatycznych oraz merytorycznych. Słabizna dziennikarska :)  
Grzegorz Tabaka
28.04.2019
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
To był mecz sędziego nie piłkarzy paranoja jawne oszustwo sędzia powinien być ukarany jeśli Legia zdobędzie mistrza to tylko dzięki sedziemu  
Grzegorz Tabaka
28.04.2019
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
To był mecz sędziego nie piłkarzy paranoja jawne oszustwo sędzia powinien być ukarany jeśli Legia zdobędzie mistrza to tylko dzięki sedziemu  
Jan Tasmański
28.04.2019
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Słuchajcie ...tu na poziomie dzikiego kraju z farszafskim bydłem nie wygramy. Wskazane jest przesyłać informacje do FIFA z wynaturzeniami Stefańskiego i jemu podobnych. FIFA skutecznie ogranicz Czytaj całość