Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Chmiel: Walczyliśmy i od razu był efekt

Zaledwie przyzwoitą formę zaprezentował GKS Katowice w wyjazdowym starciu z Flotą. Promykiem nadziei na poprawę gry i miejsca w tabeli jest wywalczony punkt, a także postawa w końcówce meczu. Podopieczni Rafała Góraka wrzucili wówczas wyższy bieg i omal nie wyrwali kompletu oczek.
Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski

Widowisko przeciętnej jakości stworzyły w sobotnie popołudnie zespoły Floty i GKS-u Katowice. Zakończyło się ono bezbramkowym remisem, a jakiekolwiek emocje przyniosła dopiero druga połowa. Wtedy to oba zespoły miały swoje "pięć minut", w których mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.

- Oczywiście chcieliśmy wygrać, jednak ten wynik jest dla nas dobry i jesteśmy z niego zadowoleni. Świnoujście to ciężki teren, boisko i otoczka tego stadionu są specyficzne. Kluczem do wywalczenia punktu była walka. Przeciw Ruchowi Radzionków tej walki zabrakło, w sobotę była i od razu przyszedł efekt - szanował rezultat pomocnik Damian Chmiel.

Okresem bezdyskusyjnej przewagi świnoujścian były minuty po zmianie stron, gdy nie schodzili oni z połowy GKS-u i dwukrotnie zmusili do dużego wysiłku Witolda Sabelę.

- Owszem, byli groźni, ale te sytuacje nie były jakieś stuprocentowe. My też staraliśmy się zaatakować. Rakels wybiegł sam na sam z bramkarzem i gdyby lobował, to wyszlibyśmy na prowadzenie - argumentował jeden z jaśniejszych punktów katowiczan w sobotę.

Damian Chmiel, czyli jeden z najaktywniejszych piłkarzy meczu z Flotą Damian Chmiel, czyli jeden z najaktywniejszych piłkarzy meczu z Flotą

Podopieczni Rafała Góraka po kwadransie opanowali sytuację i wraz z upływem czasu coraz częściej dochodzili do głosu. Końcówka należała już zdecydowanie do nich, a okres przewagi o mały włos nie został ukoronowany golem. Po uderzeniu z rzutu wolnego Damiana Chmiela i zamieszaniu w polu karnym piłka nawet zatrzepotała w siatce, jednak arbitrzy dopatrzyli się spalonego.

- Kiedy będziemy analizować mecz i obejrzę zapis wideo, to będą mądrzejszy i powiem - czy bramka była sprawiedliwa, czy może sędzia miał rację. Trochę się w tej sytuacji zdenerwowałem, ponieważ z mojej perspektywy spalonego nie widziałem. Futbolówka była dobrze uderzona, a w polu karnym był taki tłok, że arbiter musiał wykazać się "dobrym wzrokiem", żeby wypatrzyć tam nieprawidłowość - komentował na gorąco Chmiel.

Brak zwycięstw to dziś nie jedyny problem GKS-u. Na pierwszy plan w doniesieniach medialnych z ostatnich dni wysuwają się nieporozumienia organizacyjne (czytaj więcej -->).

- Przede wszystkim jesteśmy piłkarzami, wychodzimy na boisko z myślą o zwycięstwie i nie zastanawiamy się wtedy nad całą otoczką. Sytuacja w jakimś stopniu nas dotyczy, ale tak do końca do nas nie dociera. Sytuacja powinna się niedługo wyjaśnić i wszyscy będziemy zadowoleni, że GKS nadal będzie GKS-em - opowiedział pomocnik.

- Mamy przed sobą kolejne mecze, które musimy wygrać. Na początek przyjeżdża Dolcan i myślę, że tej potyczki nie zakończymy bez punktów. Wówczas morale zespołu pójdzie w górę - zapowiedział.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (2):

  • BartekFlota Zgłoś komentarz
    dobry ten pomocnik, szybki i dynamiczny. zobowiązuje
    • Remle Zgłoś komentarz
      w sumie dla gieksy to ostatni sezon w pierwszej lidze i nie ważne czy spadną czy się utrzymają w następnym sezonie zaczną grać w klasie B. A wszystko dzięki ich garstce kibiców, którzy
      Czytaj całość
      się oburzyli, że ktoś daje kasę klubowi. Jak polecą o siedem lig to może docenią co mieli. Ekstraklasa do Katowic nigdy nie wróci, ale w 1 lub 2 lidze mogli spokojnie grać. Ale skoro nie chcą
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×