WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marian Maślanka: W play-off nie zawsze wygrywa lepszy

W sobotę na torze w Toruniu odbędzie się pierwszy półfinałowy mecz pomiędzy Unibaksem i Dospel Włókniarzem Częstochowa. Były prezes Lwów przyznaje, że ciężko wytypować faworyta tego dwumeczu.
Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk

Zarówno Unibax Toruń, jak i Dospel Włókniarz Częstochowa zrealizowały już cel minimum na ten sezon. Obie ekipy bez większych problemów wywalczyły awans do fazy play-off i w sobotę zmierzą się w pierwszym spotkaniu o awans do finału rozgrywek. W fazie zasadniczej na torze w Toruniu lepsi okazali się gospodarze, którzy wygrali 50:40. Częstochowianie startowali wówczas bez Emila Sajfutdinowa. Punkt bonusowy powędrował jednak na konto Lwów, które wykorzystały nieobecność Chrisa Holdera i na swoim torze wygrały 54:36.

Dziesięć lat temu Włókniarz Częstochowa w decydującym spotkaniu o mistrzowskim tytule pokonał Apator Toruń. Wówczas prezesem Lwów był Marian Maślanka. Częstochowianie przez kilka następnych sezonów zaliczali się do ścisłej czołówki Ekstraligi. W 2008 roku zespół ten w cuglach wygrał fazę zasadniczą, lecz kontuzje pozbawiły biało-zielonych miejsca na podium.

Zdaniem Maślanki to właśnie czynniki losowe mogą zadecydować o tym, która z drużyn awansuje do finału Ekstraligi. - To są play-offy, a tu nie zawsze, niestety, wygrywa lepszy. Jeden upadek, kontuzja, defekt może spowodować, że drużyna traci szanse na awans. Tak było z nami w 2008 roku. Wygrywaliśmy wszystko jak chcieliśmy, byliśmy pewnym kandydatem do tytułu, a w rewanżowym meczu z Lesznem w drugim biegu upadli Sebastian Ułamek i Lee Richardson i wszystko się posypało. Drużyna była tak rozbita, że nie zdobyła nawet brązowego medalu. To są koszty tego systemu rozgrywek, bo nie ulega wątpliwości, że najsprawiedliwsza jest tradycyjna liga. Dzisiaj stawia się jednak na emocje, adrenalinę - przyznał w rozmowie z Gazetą Wyborczą Częstochowa były sternik częstochowskiego Włókniarza.

W konfrontacji klubów z Torunia i Częstochowy ciężko wskazać faworyta. Wiele zależeć będzie od zawodników drugiej linii. -  Tu nie ma faworyta, szanse są równe. Myślę, że jeśli nie będzie tego, o czym mówiliśmy wcześniej, czyli upadków i defektów, to o wyniku zdecyduje dyspozycja dnia i jak to się mówi "głowa". Bardzo ważne będzie nastawienie mentalne i to, jak zespoły zniosą stres - bo przecież stawka jest wielka. Są zawodnicy - także w tych obu zespołach - którzy nie radzą sobie w takich sytuacjach, ale nazwisk nie wymienię. Bo przygotowanie zespołów, mobilizacja z obu stron będą na pewno perfekcyjne, nikt tu niczego nie zaniedba. Bardzo więc ciężko wytypować, kto pojedzie w finale - przyznał Maślanka.

Jesteś kibicem "czarnego sportu"? Mamy dla Ciebie fanpage na Facebooku. Zapraszamy!

Źródło: czestochowa.sport.pl

Zdaniem Mariana Maślanki trudno wskazać faworyta meczu Unibaksu z Włókniarzem Zdaniem Mariana Maślanki trudno wskazać faworyta meczu Unibaksu z Włókniarzem
 

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
czestochowa.sport.pl

Komentarze (14):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Per_Wiesiu 0
    w cuglach sruglach... i po co to zakłamywanie rzeczywistosci? czewa lyknela nas 1pkt (bonusowym) zdobytym wlasnie na nas po blamazu u siebie gdzie 9pkt zaliczka byla zbyt mala (-25), gdyby nie kontuzje to final bylby na pewno ciekawy i zloto nie takie pewne jak sie teraz Panu Maslance wydaje
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Karol33 0
    Inna opcja jest:) tylko Ty nie bierzesz jej pod uwagę;). Trochę pokory.
    C-K-M 48:42 DLA ANIOŁÓW,A W REWANŻU POGROM 52:38 DLA CKM-U O CZYM SIĘ WSZYSCY PRZEKONAJĄ. INNEJ OPCJI NIE MA I NIE BĘDZIE ...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • PSŻ-owiec 0
    Nie "nie rozumiem", lecz mamy zupełnie inaczej interpretujemy dany problem. Więc nie ma sensu licytować się, który jest znawcą, a który laikiem. Napisałem wcześniej, że limit startów we wszystkich ligach powinien mieścić się w "widełkach" 2, max 3 ligi. Nie pisałem, żeby zawodnicy jeździli we wszystkich ligach, bo po pierwsze zawodnik byłby coraz bardziej zmęczony (i jednocześnie zwiększyłoby się prawdopodobieństwo kontuzji), a po drugie, niektóre ligi NIC OFERUJĄ. Poza tym sam zawodnik podejmuje decyzję, gdzie chce jeździć. To nie jest obowiązek, żeby żużlowiec MUSIAŁ jeździć w Polsce bądź Anglii i Szwecji. To jest jego indywidualna decyzja. Co do szkolenia - to ja zawsze powtarzam, że trzeba szkolić młodziaków. Może zamiast sprowadzać zagraniczny "szrot" lepiej byłoby zainwestować w młodych? Może wymaga większej cierpliwości, ale zaręczam, iż "owoce byłyby słodsze". Napisałeś o tzw. "gościu". No gdzieś zawodnik musi "porozjeżdżać się". Nie każdy I/II-ligowiec może sobie pozwolić na tworzenie "szkółek" (a powinni!), więc po to jest stosowany "gość" (jeżeli nie jest ten zawodnik wypożyczony do klubu), by ten zawodnik mógł się oswoić z jazdą w rozgrywkach ligowych.
    kapitan bomba Z całym szacunkiem kolego, ale Ty kompletnie nie rozumiesz głownych problemów dzisiejszego żużla. Właśnie takie myślenie jakie Ty teraz prezentujesz w głównej mierze jest przyczyną obecnego stanu. Możliwość startów w 5 ligach, zaniedbywanie szkolenia, instutucja gościa i wszystkie tego typu wymysły sprawiają, że za kilka lat na całym świecie będzie 100 zawodników, którzy będą obskakiwać wszystkie ligi świata. Do tego przynajmniej jak na razie to dąży.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (14)
Pokaż więcej komentarzy (14)
Pokaż więcej komentarzy (14)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×