WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dariusz Szczubiał: Zmęczenie dało o sobie znać

[tag=1748]Stabill Jezioro Tarnobrzeg[/tag] poniósł w środę siedemnastą porażkę w tym sezonie. Ekipa Dariusza Szczubiała przegrała z Energą Czarnymi Słupsk.
Karol Wasiek
Karol Wasiek

- Bardzo słabo rozpoczęliśmy te spotkanie. Byliśmy nieskuteczni i to tak naprawdę ustawiło ten mecz. Aczkolwiek chciałbym podziękować zawodnikom za to, że do końca walczyli o korzystny wynik, mimo że mieliśmy problemy z odpowiednią rotacją zawodników - podkreślał po meczu Dariusz Szczubiał, opiekun Stabillu Jeziora.

Goście fatalnie rozpoczęli te spotkanie, bo po pierwszej kwarcie przegrywali 4:21 i to ustawiło ten mecz. - Słupszczanie zamknęli strefę podkoszową na początku spotkania i musieliśmy rzucać za trzy punkty. Gospodarze chcieli nas sprawdzić. W dodatku zawodnicy, którzy byli na otwartych pozycjach, czuli moc w rękach i dlatego decydowali się na te rzuty - ocenia trener Jeziora Tarnobrzeg.

Po stronie ekipy z Tarnobrzega zabrakło w tym spotkaniu Marcina Nowakowskiego oraz Jakuba Patoki. W dodatku kłopoty ze zdrowiem miał Reggie Hamilton. - Myślę, że zmęczenie dało o sobie znać. Podstawowi zawodnicy za dużo sił włożyli w ten mecz i było im później ciężko grać. W dodatku nie było naszych zmienników. Urazy spowodowały, że mieliśmy zawężoną rotację, szczególnie polskimi graczami - zauważa doświadczony polski szkoleniowiec.

W niedzielę tarnobrzeżanie zagrają we Wrocławiu ze Śląskiem Wrocław. Będzie to pierwsze spotkanie w ramach dolnych "szóstkach".

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • M_arian 0
    Przecież w zespole jest zawodnik, który jest nieprzemęczony. Grzejący ławę od czterech sezonów syn Prezesa Piotr Pyszniak. W tym sezonie na parkiecie, jako grający spędził niecałe pół godziny.
    Biedaczysko przez trzy sezony nosił wodę i ręczniki, a trener dalej go nie dostrzega. Pozostaje mu tylko „zaszczytny” tytuł prezesa ławki rezerwowych. Taki talent się marnuje.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×