Polski biathlon ma wiele talentów. Czas o nie zadbać

Materiały prasowe / Tomasz Duszyński / PZBiath / Na zdjęciu: Kamila Żuk
Materiały prasowe / Tomasz Duszyński / PZBiath / Na zdjęciu: Kamila Żuk

Miniony sezon pokazał, że Polska ma kilku utalentowanych biathlonistów, których stać na wielkie sukcesy. Jednak poprzednie lata pokazały, że talent to nie wszystko. Co musi się stać, by nasi kadrowicze dołączyli do światowej czołówki?

Biathlon to jedna z najpopularniejszych zimowych dyscyplin w Polsce. Ogromna w tym zasługa Tomasza Sikory, który był mistrzem świata i wicemistrzem olimpijskim. Sukcesy odnosiły także Weronika Nowakowska, Krystyna Guzik czy Magdalena Gwizdoń. Gdy dobiegły końca ich kariery, o sile naszego biathlonu stanowiła Monika Hojnisz-Staręga.

Teraz jednak próżno szukać naszych zawodników w światowej czołówce. Zdarzają się pojedyncze dobre starty i miejsca w pierwszej dziesiątce, ale najlepsza z Biało-Czerwonych Natalia Sidorowicz sezon zakończyła na 29. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: "Nie płacz, kochana". Podolski spełnił marzenie młodej fanki

[b][h2]Dlaczego przepadają talenty?

[/h2][/b]Cieszą niewątpliwe postępy, jakie czynią nasi kadrowicze, ale wciąż nie zagościli oni na stałe w czołówce. I każdy z nich zdaje sobie sprawę, że wiele pracy jest jeszcze do wykonania. - Ten sezon był dla mnie dużym krokiem naprzód. Uważam, że był równy, mimo że nie brakowało trudnych momentów. Wyciągałam z nich lekcje i starałam się dać z siebie wszystko. Myślę, że naprawdę wykorzystałam ten sezon maksymalnie - mówiła po ostatnim starcie Sidorowicz.

W polskiej kadrze jest wielu utalentowanych zawodników, którzy w przyszłości mogą liczyć się w walce o czołowe lokaty. Punkty Pucharu Świata wśród panów zdobyli Fabian Suchodolski, Konrad Badacz i Jan Guńka. To kolejno roczniki 2004, 2003 i 2002. Są dopiero na początku biathlonowej drogi, a już mają sporo sukcesów. Co zrobić, by ich talenty nie przepadły?

- Z każdym jest inaczej. Gdy ja byłem trenerem, to w kadrze byli m.in. Kamila Żuk, Kinga Mitoraj, Mateusz Janik i Rafał Penar. Ostatnia trójka już zakończyła starty i jest mi ich najbardziej szkoda. Ta grupa bardzo fajnie się rozwijała i dobrze się z nimi pracowało. Oni byli bardzo ambitni, chcieli wiele osiągnąć, ale nadszedł moment, kiedy nastąpiło przejście do grupy seniorów. Totalnie zmienił im się trening - powiedział nam Sikora, który dziś jest komentatorem Eurosportu, a w przeszłości pracował jako trener reprezentacji Polski juniorów.

- Byłem wtedy przeciwny, by razem z tymi zawodnikami przejść do grupy seniorów, bo to się wiąże z innym treningiem. Każdy zawodnik potrzebował czegoś innego, a potem ten trening został bardzo uogólniony i większość zawodników zaczęła szybko gasnąć i zakończyła kariery, czego dziś możemy żałować - dodał.

Trudne zderzenie z seniorskim biathlonem

Suchodolski, Badacz i Guńka trenują w kadrze pod okiem Rafała Lepela, który trenerem kadry A jest od 2022 roku. W tym czasie Polacy zrobili duże postępy. Z kolei od tego samego czasu za wyniki kobiet odpowiada Tobias Torgersen i rozwój naszych zawodniczek jest doskonale widoczny.

Zdaniem Sikory, to właśnie stabilizacja na stanowiskach trenerskich jest kluczem do sukcesów. - Trzeba trafić na dobrego trenera. Ja trafiłem na Aleksandra Wierietelnego i miałem szczęście. Lepiej nie mogłem trafić. Pamiętam pierwszą rozmowę z nim, gdy po raz pierwszy pojechałem na Puchar Świata w nagrodę za medal mistrzostw świata juniorów. On bardzo krótko mi wytłumaczył, że medal juniorów jest super i on się z tego bardzo cieszy, ale teraz wchodzę w inny świat i nie mogę oczekiwać, że będę zdobywać tu medal. To zderzenie z seniorskim biathlonem jest bardzo trudne i trzeba to potrafić zrozumieć, znieść i robić swoje - powiedział Sikora.

- Obecni kadrowicze mają teraz o wiele więcej możliwości niż my. W tych młodszych latach wyniki robiłem, kiedy narty jechały. Robiliśmy je albo sami, albo robiła to jedna osoba i nie było szans, by te narty przygotować. Teraz warunki są o wiele lepsze, a serwismeni współpracujący z kadrą to światowy top - ocenił.

Chcą spełnić marzenia

Trenerzy są zadowoleni z tego, jak zakończył się miniony sezon, ale wiedzą, że wiele rzeczy jest jeszcze do poprawy.

- To był sezon pełen mieszanych emocji. Powiedziałbym, że jako drużyna znacznie zwiększyliśmy nasze maksymalne możliwości. Powrót Kamili z kilkoma świetnymi wynikami był ważnym momentem, a w tym roku mieliśmy sporo miejsc w pierwszej piętnastce. Problemem jest jednak nasza konsekwencja – najniższy i średni poziom wyników, poza Natalią, były zbyt niskie. Widać było zbyt duże różnice w naszych wynikach - mówił po ostatnim starcie Torgersen.

Przed biathlonistami najważniejszy okres przygotowawczy, bo imprezą sezonu będą igrzyska olimpijskie. I choć do nich pozostało dziesięć miesięcy, to nikt nie zamierza odpuszczać. - Mam w sobie wystarczająco dużo siły, żeby znaleźć motywację i walczyć dalej - zwłaszcza teraz, w sezonie olimpijskim. Moim celem są igrzyska i spełnienie marzeń - powiedziała Kamila Żuk.

Komentarze (2)
avatar
Cheers
10.04.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Nasi zawodnicy i zawodniczki zbyt mocno odstają w biegu, żeby myśleć o rywalizacji z najlepszymi. Widać to na każdych zawodach. Bezbłędne strzelanie tu nie pomoże. Ktoś przeprowadza selekcję do Czytaj całość
avatar
Forplay Tede
10.04.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Mamy bardzo utalentowanych młodych sportowców i przesympatycznych. Mają potencjał ale wystarczy wybrać się na zawody żeby zobaczyć że zaplecze jakim dysponują jest po prostu mizerne. Patrzysz n Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści