Biathlon to jedna z najpopularniejszych zimowych dyscyplin w Polsce. Ogromna w tym zasługa Tomasza Sikory, który był mistrzem świata i wicemistrzem olimpijskim. Sukcesy odnosiły także Weronika Nowakowska, Krystyna Guzik czy Magdalena Gwizdoń. Gdy dobiegły końca ich kariery, o sile naszego biathlonu stanowiła Monika Hojnisz-Staręga.
Teraz jednak próżno szukać naszych zawodników w światowej czołówce. Zdarzają się pojedyncze dobre starty i miejsca w pierwszej dziesiątce, ale najlepsza z Biało-Czerwonych Natalia Sidorowicz sezon zakończyła na 29. miejscu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: "Nie płacz, kochana". Podolski spełnił marzenie młodej fanki
[b][h2]Dlaczego przepadają talenty?
[/h2][/b]Cieszą niewątpliwe postępy, jakie czynią nasi kadrowicze, ale wciąż nie zagościli oni na stałe w czołówce. I każdy z nich zdaje sobie sprawę, że wiele pracy jest jeszcze do wykonania. - Ten sezon był dla mnie dużym krokiem naprzód. Uważam, że był równy, mimo że nie brakowało trudnych momentów. Wyciągałam z nich lekcje i starałam się dać z siebie wszystko. Myślę, że naprawdę wykorzystałam ten sezon maksymalnie - mówiła po ostatnim starcie Sidorowicz.
W polskiej kadrze jest wielu utalentowanych zawodników, którzy w przyszłości mogą liczyć się w walce o czołowe lokaty. Punkty Pucharu Świata wśród panów zdobyli Fabian Suchodolski, Konrad Badacz i Jan Guńka. To kolejno roczniki 2004, 2003 i 2002. Są dopiero na początku biathlonowej drogi, a już mają sporo sukcesów. Co zrobić, by ich talenty nie przepadły?
- Z każdym jest inaczej. Gdy ja byłem trenerem, to w kadrze byli m.in. Kamila Żuk, Kinga Mitoraj, Mateusz Janik i Rafał Penar. Ostatnia trójka już zakończyła starty i jest mi ich najbardziej szkoda. Ta grupa bardzo fajnie się rozwijała i dobrze się z nimi pracowało. Oni byli bardzo ambitni, chcieli wiele osiągnąć, ale nadszedł moment, kiedy nastąpiło przejście do grupy seniorów. Totalnie zmienił im się trening - powiedział nam Sikora, który dziś jest komentatorem Eurosportu, a w przeszłości pracował jako trener reprezentacji Polski juniorów.
- Byłem wtedy przeciwny, by razem z tymi zawodnikami przejść do grupy seniorów, bo to się wiąże z innym treningiem. Każdy zawodnik potrzebował czegoś innego, a potem ten trening został bardzo uogólniony i większość zawodników zaczęła szybko gasnąć i zakończyła kariery, czego dziś możemy żałować - dodał.
Trudne zderzenie z seniorskim biathlonem
Suchodolski, Badacz i Guńka trenują w kadrze pod okiem Rafała Lepela, który trenerem kadry A jest od 2022 roku. W tym czasie Polacy zrobili duże postępy. Z kolei od tego samego czasu za wyniki kobiet odpowiada Tobias Torgersen i rozwój naszych zawodniczek jest doskonale widoczny.
Zdaniem Sikory, to właśnie stabilizacja na stanowiskach trenerskich jest kluczem do sukcesów. - Trzeba trafić na dobrego trenera. Ja trafiłem na Aleksandra Wierietelnego i miałem szczęście. Lepiej nie mogłem trafić. Pamiętam pierwszą rozmowę z nim, gdy po raz pierwszy pojechałem na Puchar Świata w nagrodę za medal mistrzostw świata juniorów. On bardzo krótko mi wytłumaczył, że medal juniorów jest super i on się z tego bardzo cieszy, ale teraz wchodzę w inny świat i nie mogę oczekiwać, że będę zdobywać tu medal. To zderzenie z seniorskim biathlonem jest bardzo trudne i trzeba to potrafić zrozumieć, znieść i robić swoje - powiedział Sikora.
- Obecni kadrowicze mają teraz o wiele więcej możliwości niż my. W tych młodszych latach wyniki robiłem, kiedy narty jechały. Robiliśmy je albo sami, albo robiła to jedna osoba i nie było szans, by te narty przygotować. Teraz warunki są o wiele lepsze, a serwismeni współpracujący z kadrą to światowy top - ocenił.
Chcą spełnić marzenia
Trenerzy są zadowoleni z tego, jak zakończył się miniony sezon, ale wiedzą, że wiele rzeczy jest jeszcze do poprawy.
- To był sezon pełen mieszanych emocji. Powiedziałbym, że jako drużyna znacznie zwiększyliśmy nasze maksymalne możliwości. Powrót Kamili z kilkoma świetnymi wynikami był ważnym momentem, a w tym roku mieliśmy sporo miejsc w pierwszej piętnastce. Problemem jest jednak nasza konsekwencja – najniższy i średni poziom wyników, poza Natalią, były zbyt niskie. Widać było zbyt duże różnice w naszych wynikach - mówił po ostatnim starcie Torgersen.
Przed biathlonistami najważniejszy okres przygotowawczy, bo imprezą sezonu będą igrzyska olimpijskie. I choć do nich pozostało dziesięć miesięcy, to nikt nie zamierza odpuszczać. - Mam w sobie wystarczająco dużo siły, żeby znaleźć motywację i walczyć dalej - zwłaszcza teraz, w sezonie olimpijskim. Moim celem są igrzyska i spełnienie marzeń - powiedziała Kamila Żuk.