Rodzina potwierdziła śmierć byłego biegacza narciarskiego, Magne Myrmo. Norweg miał 82 lata. Był ikoną dyscypliny na przełomie lat 60. i 70. i symbolem końca epoki drewnianych nart.
- Był legendą, ostatnim mistrzem świata na "treskach". W Falun 1974 zachował spokój i pojechał na norweskich nartach z drewna. Technicznie świetny, wszechstronny - mówił ekspert NRK Torgeir Bjørn.
W Falun 1974 wygrał 15 km na twardym, zmrożonym śniegu, gdy rywale przechodzili na nowoczesne narty. - Nigdy nie jechałem na innym sprzęcie i nie zacznę dziś - mówił przed startem. Pokonał Gerharda Grimmera o 0,91 sek., a Vasilija Rotszewa o kolejne setne.
Myrmo ma też srebro olimpijskie z Sapporo 1972 na 50 km. W kraju dwukrotnie wygrywał w Holmenkollen, otrzymał wiele wyróżnień. Później pracował jako serwisman, m.in. w kadrze Norwegii i dla fabryk Landsem oraz Madshus.
W 2003 r. mówił w "Aftenposten": -Może nie zostanę szybko zapomniany, bo byłem ostatnim mistrzem świata na treskach. W wywiadzie dla "VG" w 2021 r. ujawnił, że od 2014 r. zmagał się z chorobą Alzheimera.