Po dwóch zwycięstwach nad Tysonem Furym Ołeksandr Usyk potwierdził, że jest obecnie królem wagi ciężkiej. Ukrainiec nie narzeka na brak pieniędzy i sławy. W dobie rosyjskiej inwazji stał się prawdziwym ambasadorem swojego kraju.
W rozmowie z serwisem sport.ua Usyk podzielił się historiami o nietrafionych inwestycjach. W przeszłości nie brakowało ludzi, którzy chcieli go oszukać. Jak przekazał, z tych sytuacji wyciągnął właściwe wnioski.
ZOBACZ WIDEO: Kołecki skomentował Adamka we freak fightach. "Było mi przykro"
Opowiedział m.in. o sytuacji, gdy znajomy zaproponował mu szybki zysk - podwojenie 100 tysięcy dolarów w miesiąc. - Pomyślałem: ciekawe, ale nie wierzę. To zbyt łatwe pieniądze, coś tu nie gra - przyznał pięściarz.
Bokser dodał, że w takich momentach warto się zatrzymać i pomyśleć. - Jeśli ktoś robi ci taką propozycję, spójrz w niebo i zapytaj Boga: "Panie, za co mi takie szczęście?". Potem powiedz sobie: "Nie, lepiej zachowam swoje pieniądze".
Sportowiec przytoczył też inną historię - o propozycji zainwestowania 50 tysięcy dolarów w "doskonale obliczony" biznes. - Powiedziałem: "bracie, mam dziesięć tysięcy przy sobie - trzymaj. Może jeszcze gdzieś znajdziesz resztę i sam zainwestujesz" - wspominał z uśmiechem.
Usyk przyznał, że choć został oszukany na 10 tysięcy, nie czuje się przegranym. - Ktoś mi powiedział: "Jesteś naiwny. Dałeś się nabrać na dziesięć tysięcy". A ja odpowiedziałem: "Nie, zrobiłem krok do przodu - czterdzieści tysięcy zaoszczędziłem".
- Czasami właśnie tak trzeba postąpić - dodał wielki mistrz. Zakończył swoją opowieść z przesłaniem, by nigdy nie ufać w szybki zysk i pamiętać, że rozsądek jest lepszy niż chciwość.