Gwiazda boksu była w ogromnych tarapatach

Twitter / Diego Pacheco z kolejną wygraną
Twitter / Diego Pacheco z kolejną wygraną

Diego Pacheco po raz pierwszy od dawna znalazł się w poważnych tarapatach, ale wyszedł z nich zwycięsko. Amerykanin podniósł się z desek w 8. rundzie i wygrał na punkty z Kevinem Lele Sadjo, zachowując status niepokonanego.

W tym artykule dowiesz się o:

Diego Pacheco  (25-0, 18 KO) zaliczył najtrudniejszy moment w ostatnich występach, ale wyszedł z niego obronną ręką. W nocy z soboty na niedzielę w kaliforinijskim Stockton Amerykanin podniósł się po nokdaunie w 8. rundzie i wygrał jednogłośną decyzją z Kevinem Lele Sadjo (26-1, 23 KO) w walce w wadze superśredniej. Sędziowie punktowali 117:110, 116:111 i 115:112 dla Pacheco.

Szokująca walka Polaka. Trener o mało nie dostał zawału

Pojedynek, który był główną atrakcją gali Matchroom w Adventist Health Arena, daleki był od efektownego show. Pacheco miał wyraźne warunki fizyczne po swojej stronie (m.in. ogromny zasięg) i przez większość czasu kontrolował dystans przede wszystkim mocnym jabem, ale walka często przechodziła do półdystansu i tam oglądaliśmy jej brudny wymiar. Było sporo klinczu i przepychanek, zwłaszcza gdy Sadjo próbował skracać ring i doprowadzać do wymian cios za cios.

Największe emocje przyszły w 8. rundzie. Sadjo trafił soczystym lewym hakiem, posyłając niepokonanego faworyta na deski. Pacheco wstał, przyjął jeszcze mocne uderzenia i - co kluczowe - nie dał się skończyć do końca rundy bez odpowiedzi. Od tego momentu zaczął boksować ostrożniej, ale punktował na tyle skutecznie, by utrzymać przewagę na kartach.

Końcówka należała już do Pacheco. W 11. rundzie podkręcił tempo kombinacją prawa-lewy i długą serią bez odpowiedzi, a w 12. dołożył konsekwentny atak na tułów, który miał przypieczętować wygraną. Statystyki CompuBox wskazały na przewagę aktywności Pacheco (128 celnych z 642) przy solidnej, ale oszczędniejszej pracy Sadjo (117 z 425).

Dla 24-letniego Pacheco to trzecie z rzędu zwycięstwo jednogłośną decyzją w 2025 roku i kolejny sygnał, że wchodzi w etap kariery, w którym nie zawsze da się przeskoczyć rywali samą siłą ognia. Po dziewięciu kolejnych nokautach na początku serii, ostatnie miesiące częściej każą mu wygrywać w trybie zadaniowym - na dystansie i na punkty.

W tle pozostaje pytanie: kto następny? Pacheco jeszcze przed walką mówił o chęci mierzenia się z nazwiskami z absolutnej czołówki kategorii superśredniej (m.in. Christian Mbilli, Jaime Munguia czy nawet Canelo Alvarez). Nokdaun w Stockton może nieco ostudzić narrację o natychmiastowym wejściu na szczyt, ale zwycięstwo nad niepokonanym dotąd Sadjo nadal utrzymuje go w grze o najpoważniejsze walki 2026 roku.

Komentarze (0)
Zgłoś nielegalne treści