Jake Paul już za nieco ponad miesiąc zawalczy z Anthonym Joshuą. Pojedynek odbędzie się w formule zawodowej w wadze ciężkiej. Zaplanowano osiem rund po trzy minuty, a pięściarze założą 10-uncjowe rękawice.
- To nie jest symulacja AI. To Dzień Sądu - oświadczył Paul, cytowany przez ESPN. - Kiedy pokonam Anthony'ego Joshuę, znikną wszystkie wątpliwości. W piątek, 19 grudnia, pod światłami w Miami, tylko na Netfliksie, pochodnia zostanie przekazana, a brytyjski Goliat zaśnie - dodał.
ZOBACZ WIDEO: Lewandowski zachwycony po meczu kadry. "Ciarki na całym ciele"
Paul (12-1, 7 KO) dotąd boksował głównie z zawodnikami MMA, a także z Mikiem Tysonem, który na chwilę wrócił z emerytury. Joshua (28-4, 25 KO) to były dwukrotny mistrz i mistrz olimpijski, jeden z najmocniej bijących ciężkich ostatniej dekady.
- Wracam z megashow. Chcę bić rekordy i robić wielkie liczby, zachowując spokój - stwierdził Joshua. Starcie to efekt zmian po odwołaniu listopadowej walki pokazowej Paula z Gervontą Davisem. Po tej decyzji jego ekipa w kilka dni sfinalizowała rozmowy z Joshuą, o czym najpierw informował magazyn "The Ring".
- Wszyscy się śmiali, gdy w marcu Jake mówił, że chce AJ-a w 2026 roku - przypomniał Nakisa Bidarian z Most Valuable Promotions. - Teraz, wspólnie z Netfliksem, zrobiliśmy jeden z największych pojedynków. Joshua ma każdą przewagę poza jedną: niepodważalną wiarą Jake'a - podkreślił.
Do walki Paul - Joshua dojdzie 19 grudnia w Kaseya Center w Miami. Transmisję globalną zapewni Netflix.
Boks w USA to już gorsza ustawka jak mecze w lidze tureckiej.