Już samo wystąpienie Piotra Ćwika (9-6, 8 KO) na gali w Oberhausen, gdzie w walce wieczoru wystąpi Damian Knyba i Agit Kabayel było sporą sensacją. Polak do tej pory nie wygrał z nikim poważnym, a gdy już mierzył się z kimś choćby odrobinę lepszym to zawsze przegrywał. Dlatego trudno było być optymistą przed starciem w brązowym medalistą igrzysk olimpijskich w Paryżu - Nelvie Tiafackiem (3-0, 3 KO).
52 sekundy i koniec. Potężnym kopnięciem załatwił faworyta
Od pierwszego gongu widać było wyraźną różnicę w dynamice i sile ciosu. Tiafack odważnie skracał dystans, spychał Polaka do defensywy i regularnie trafiał mocnymi uderzeniami z obu rąk. Ćwik próbował odpowiadać pojedynczymi akcjami i szukał swojej szansy w półdystansie, jednak przewaga fizyczna i atletyzm rywala szybko zaczęły odgrywać kluczową rolę.
Przełom nastąpił w drugiej rundzie. Po jednej z serii potężnych ciosów Tiafacka Polak znalazł się w opałach, a sędzia ringowy - widząc brak skutecznej obrony - zdecydował się przerwać pojedynek. Walka zakończyła się technicznym nokautem, a publiczność w Rudolf Weber-Arena nagrodziła zwycięzcę gromkimi brawami.
Tiafack with a DOMINATE performance making quick work in 2 rounds #KabayelKnyba pic.twitter.com/3EdpgMWhuR
— DAZN Boxing (@DAZNBoxing) January 10, 2026
Dla Nelvie’ego Tiafacka było to kolejne mocne potwierdzenie ogromnego potencjału. Kameruńczyk reprezentujący Niemcy to brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Paryżu 2024 w kategorii superciężkiej (+92 kg), który po zakończeniu kariery amatorskiej bardzo szybko odnajduje się w zawodowym ringu. Choć na koncie ma jeszcze niewiele walk, imponuje spokojem, siłą fizyczną i dojrzałością, rzadko spotykaną na tak wczesnym etapie kariery.
Eksperci nie mają wątpliwości, że 27-latek to jeden z ciekawszych prospektów w europejskiej wadze ciężkiej, a jego rozwój jest uważnie obserwowany przez promotorów. Zwycięstwo nad Ćwikiem tylko umocniło jego pozycję i potwierdziło, że Niemcy mogą mieć w nim zawodnika gotowego na znacznie poważniejsze wyzwania.