Podczas sobotniej gali w Oberhausen to Agit Kabayel był zdecydowanym faworytem. Niemiec od lat jest notowany w światowej czołówce, a w ostatnich pojedynkach wygrywał z wyżej notowanymi rywalami. Dlatego początek starcia z Damianem Knybą był ogromnym zaskoczeniem.
Polak wyszedł do tego pojedynku bez kompleksów i mocno atakował. Wystarczy powiedzieć, że Niemiec po 1. rundzie miał mocne rozcięcie, z którego sączyła się krew. Jednak zdecydowany start pretendenta nie przestraszył faworyta gospodarzy. Kabayel konsekwentnie obijał korpus Knyby, a następnie polował na mocne sierpowe w głowę.
52 sekundy i koniec. Potężnym kopnięciem załatwił faworyta
Ostatecznie taką kombinacją trafił w 3. rundzie i zamroczył Polaka. Damian Knyba przez kilkadziesiąt sekund był obijany przez rywala i ostatecznie sędzia ringowy postanowił przerwać ten nierówny pojedynek. Wydaje się, że dzięki temu oszczędził sporo zdrowia dla naszego reprezentanta.
Jednak ta decyzja nie wszystkim się spodobała. W mediach społecznościowych zawrzało. Część z ekspertów zgadzała się z arbitrem, a inni wręcz przeciwnie, i nie ukrywali swojego obudzenia.
"Okej, Kabayel wygrywał, ale to była SKANDALICZNIE przerwana walka" - napisał Szymon Szczepanik, dziennikarz Sport.pl.
"To koniec. Sędzia przerywa w trzeciej rundzie. Niesamowita wymiana ciosów, ale przerwanie to porażka. Kabayel zachowuje tymczasowy tytuł WBC w wadze ciężkiej. To była cholernie fajna walka, dopóki trwała" - napisał Dan Rafael, jeden z najbardziej uznanych na świecie dziennikarzy zajmujący się boksem.
"Dalej niestety byłoby tylko gorzej. Sędzia uratował Damianowi Knybie sporo zdrowia, a nam oszczędził przykrego widoku znokautowanego Polaka" - napisał ekspert pięściarski Leszek Dudek.
"Sędzia zatrzymuje walkę w 3 rundzie. Damian przyjmował cios za ciosem z prawej przez 45 sekund, prawda, parę było bombek, też prawda... ale za wcześnie. Bez liczenia, bez niczego. Witamy w Niemczech" - napisał Przemysław Garczarczyk, ekspert pięściarski.
"Przerwanie mocno niemieckie. Na stojąco. Bez liczenia, ale zmierzało to już raczej w jedną stronę. Za duży był to przeskok dla Polaka. Od starych, wyboksowanych, chcących już tak naprawdę tylko zarabiać na boksie do pierwszej ligi. Damian od dziś wie jak ten większy boks smakuje. Przez niemieckie przerwanie nie stracił zdrowia. Ma warunki, sporo potrafi, swoje szanse na rynku HW jeszcze dostanie" - podsumował Mateusz Borek, dziennikarz Kanału Sportowego.