Sobotnia gala w Oberhausen była dla Damiana Knyby (17-1, 11 KO) jedną z najważniejszych w dotychczasowej karierze. Polak stanął przed życiową szansą, walcząc o pas tymczasowego mistrza świata WBC w wadze ciężkiej z Agitem Kabayelem (27-0, 19 KO). Faworytem tego starcia był reprezentant Niemiec, jednak jeszcze przed pierwszym gongiem Knyba przyciągnął uwagę całej hali w sposób, którego nikt się nie spodziewał.
Wejście Polaka do ringu miało wyraźnie symboliczny charakter. Damian Knyba pojawił się w stroju nawiązującym do polskiego husarza, w otoczeniu rycerzy, a oprawę muzyczną stanowiła "Rota". Dla wielu Polaków był to bardzo czytelny przekaz, zwłaszcza biorąc pod uwagę miejsce wydarzenia oraz narodowość rywala. "Rota" to jeden z najważniejszych polskich utworów patriotycznych, powstały jako sprzeciw wobec germanizacji ziem polskich pod zaborem pruskim i symbol walki o zachowanie narodowej tożsamości.
Właśnie dlatego puszczenie tego utworu w Niemczech, podczas walki z niemieckim pięściarzem, miało dla polskich kibiców ogromne znaczenie historyczne i emocjonalne. Z drugiej strony nie brakowało głosów, że taki gest mógł zostać odebrany przez niemiecką publiczność jako prowokacja. Zresztą niemiecka widownia dała głośny wyraz temu co sądzi o tym wejściu i było słychać bardzo głośne gwizdy oraz buczenia.
Knyba's walkout.. WOW #KabayelKnyba | LIVE NOW on DAZN pic.twitter.com/32EDXA2H9q
— DAZN Boxing (@DAZNBoxing) January 10, 2026
Sam pojedynek rozpoczął się obiecująco dla Polaka, który od pierwszych sekund postawił na ofensywę i nie unikał wymian. Z czasem jednak przewaga Kabayela zaczęła być coraz bardziej widoczna. Pod koniec drugiej rundy Damian Knyba został delikatnie zamroczony, a w trzecim starciu sędzia zdecydował się przerwać walkę po serii ciosów Niemca, na które Polak nie odpowiadał.
Mimo porażki sportowej to właśnie wejście Damiana Knyby do ringu stało się jednym z najczęściej komentowanych momentów całej gali. Polak udowodnił, że nie boi się mocnych symboli i potrafi zwrócić na siebie uwagę nawet w wyjątkowo trudnych okolicznościach, walcząc na terenie rywala i przy jego publiczności. Co więcej, to może tylko umocnić jego pozycję wśród polskich fanów.
52 sekundy i koniec. Potężnym kopnięciem załatwił faworyta