Po sierpniowej porażce z Krzysztofem Głowackim Marco Huck złożył kilka protestów, związanych z przebiegiem sierpniowej walki. Niemiecki pięściarz chciał wymóc na władzach doprowadzenie do rewanżu.
Huck miał pretensje m.in. o to, że w walce z Polakiem był zbyt długo liczony. Poza tym przekonywał, że skoro przez wiele lat dzierżył pas WBO i był tzw. "Super Czempionem", to zasługuje na szybką walkę rewanżową.
Federacja WBO odrzuciła odwołanie Hucka 20 października. Dziesięć dni później reprezentant Niemiec w oficjalnym piśmie zakwestionował jednak słuszność tego orzeczenia. Według doniesień serwisu ringpolska.pl złożona apelacja również została odrzucona.
Decyzja federacji WBO oznacza, że Głowacki na pewno będzie mógł stoczyć walkę w obronie dobrowolnej. Taki pojedynek odbędzie się na początku przyszłego roku w USA.
Zobacz także: Rośnie presja nad Arturem Szpilką w USA. "Oczekiwania są ogromne"