Wątek dotyczący artykułu

Propozycja: Zmiana organizatorów finału IMP i cyklu SGP

Za nami 72. finał Indywidualnych Mistrzostw Polski na żużlu. Bezapelacyjnym zwycięzcą leszczyńskich zawodów został Patryk Dudek.

przeczytaj cały artykuł


Hockley

Problemem nie jest spadek entuzjazmu kibiców w ośrodku, w którym w poprzednim sezonie drużyna zdobywała złoto DMP. Problemem są inne czynniki, z których o paru jak śmiem twierdzić organizator może zapominać i o których nie chce się pomyśleć organowi zarządzającemu, czyli GKSŻ .
1) Przede wszystkim promocja takiego przedsięwzięcia. Dla mnie jako kibica tradycyjnego i nie ukrywam konserwatywnego , finał IMP jest traktowany tak samo jak finał DMP, czyli Ekstraligi. Bo bądź co bądź są to najważniejsze, najistotniejsze i najbardziej prestiżowe indywidualne rozgrywki w polskim sporcie żużlowym. Dlatego kluby, które pompują wszystko co mają na ligę i zespół ligowy, traktują obecnie te zawody jak co najwyżej ważne z tych najmniej ważnych. A IMP powinny być traktowane niemal priorytetowo. Powinny być krok za GP i SEC (jeśli ktoś je organizuje w tym czasie). Przed laty dla wielu to było wydarzenie roku, odpowiednio zadbane. Czasy się zmieniają. Kiedyś kibic sam zechciał przyjść na stadion. Niestety obecnie trzeba robić wiele, a czasem wszystko, by tego kibica zaprosić na stadion. Kluby zapominają, że to one są dla kibiców, a nie kibic dla nich. Dziś poprzez brak wyobraźni i odpowiedniego wsparcia finansowego IMP traktowane są zwyczajnie po macoszemu. Nie widziałem w social media, czy nawet tutaj na SF, by Unia promowała nagminnie te zawody. Sprzedaż biletów o wiele za późno, brak reklam zachęcających w Internecie itd. Wszystko było robione na odwal się, jakby od niechcenia. Kompletną laskę położyła na to Zielona Góra w 2014 roku, która w zamian sfokusowała się na śmiesznym WSL. Dla mnie jest to nie do przyjęcia i nie do ogarnięcia. Finał IMP powinien być wydarzeniem, które winno być widoczne w mediach i zapowiadane z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Wystarczy chcieć i mieć pomysły. Dziś wszystko idzie na ligę. Dlatego tak mizerna frekwencja nie może dziwić.
2) Termin zawodów. Nikt mi nie powie, że piątkowy wieczór jest lepszy od niedzieli. GKSŻ po raz kolejny skompromitowało się przesuwając zawody w ostatniej chwili z niedzieli na piątek. Na dodatek rykoszetem dostała trójka zawodników, która pokonała w trzy dni trasę Polska-Włochy-Polska. Rzecz absolutnie skandaliczna i pokazująca jacy ludzie zarządzają strukturami GKSŻ. Ponadto nie wiem dlaczego tak uparto się na początek lipca, wiedząc że trwa Euro i że dogrywa liga. Przed laty był termin sierpniowy i ludziom to nie przeszkadzało. GKSŻ i przystające na to kluby traktują wobec tego IMP jako zawody wewnątrztygodniowe, a nie jako wydarzenie dużego kalibru. O Złotym Kasku, który niegdyś był jeszcze ważniejszy od IMP, a później był zawodami numer dwa już nie mówię. Zmienność czasów i wymagania kibica to jedno, ale sama otoczka i organizacja to drugie. Dzisiaj tego nie ma.
3) Jestem asbsolutnie jestem na NIE, co do przyznania organizacji finału IMP beniaminkowi. To złoty medalista wywalcza sobie to prawo i to on ma prawo zebrać mniejsze czy większe apanaże za zorganizowanie zawodów w roku kolejnym. Uważam to również za tradycję, którą należy pielęgnować i o niej pamiętać. W 1996 roku dano finał Warszawie, po tym jak WTS trzeci rok z rzędu wygrał ligę, miał też wtedy GP, a ponadto był to manewr, mający na celu promocję żużla w stolicy. To był jednak wyjątek. Złoto DMP = finał IMP, nie zmieniajmy tego i nie szukajmy problemu tam, gdzie go nie ma. To nie przesyt sukcesów (przecież Unia jako ekipa E-ligi w tym roku zawodzi) jest powodem spadku frekwencji.
4) A jeszcze co do beniaminka. Skoro tak forowane są przez władze Ekstraligi zawody, które nazywam zawodami typu plastik, a więc IMME - których jestem zagorzałym przeciwnikiem (nabijanie kabzy stranieri) - to one powinny być organizowane na torze beniaminka, właśnie spragnionego tych najlepszych. Finał IMP nie ma takiej stawki, bo jadą w nim tylko Polacy, tutaj nie ma co polemizować (co nie oznacza, że powinniśmy uznawać IMP za zawody niższej rangi, a tak dzieje się obecnie). Dlatego NIE co do przyznania organizacji finału byłemu pierwszoligowcowi, czy jak czytam nie daj Boże drużynie aktualnie startującej na zapleczu elity. To jest wydziwianie, a nie szukanie złotego środka. Nie niszczmy czegoś na siłę. Poza tym. Dam przykład. Niech wejdzie do elity Orzeł Łódź, nawet już na sezon 2017. Niech jakimś cudem przejdzie przy weryfikacji kwestia obecnego starego stadionu, o której to kwestii mówił już prezes Skrzydlewski. Tam wejdzie maksymalnie 4-4,5 tysiąca widzów. Oni by przyszli i frekwencja sama w sobie nadal byłaby niewysoka. Dlatego jak widać. Nie tu jest problem.
W kwestii GP. Nie bądźmy naiwni i nie oczekujmy od skostniałej, zabetowowanej ekipy pana Witkowskiego, że ona coś da polskim klubom czy młodzieży. Młodym pomaga Nice, które organizuje zawody na całkiem niezłym poziomie. PZMot? Niby jak? Nigdy w życiu. Takie GP w stolicy to dla PZMotu to wystarczająca szansa na nabicie własnej kieszeni i spijanie całej śmietanki, a nie okazja do tego, by za chwilę dać coś komuś innemu. Poza tym organizacja turniejów GP to sprawa klubów i głównie władz miasta. Bo to ratusz jest reprezentantem w negocjacjach z BSI - obecnie tak jest w Gorzowie i Toruniu. To one w zamian za promocję itp. itd. fundują licencję na zawody GP i w porozumieniu z klubem to one organizują całe zawody (wiem jak to wygląda w Toruniu, bo miałem okazję uczestniczyć w przygotowaniach w 2014 roku, będąc tego bardzo blisko). Dlatego też to jest ich indywidualna sprawa czy chcą wziąć GP czy też nie. Podobnie bywało z Bydgoszczą. Dlatego w ogóle nie oczekiwałbym, ze PZMot miałoby na coś takiego pójść. Nie w tym wcieleniu i nie z obecnymi marynarkami u władzy.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (13|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
piter53

4) A jeszcze co do beniaminka. Skoro tak forowane są przez Toruń zawody, które nazywam zawodami typu plastik, a więc SEC - których jestem zagorzałym przeciwnikiem (nabijanie kabzy stranieri)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley

Mówiąc Toruń mówisz o klubie czy o innym niezależnym podmiocie - organizującym SEC - jakim jest One Sport? Bo to jest różnica, której Ty chyba nie dostrzegasz. I co jest złego w nadaniu IME należytego jej prestiżu? A same stawki SEC wcale nie są horrendalne. I jest to cykl turniejów poprzedzony eliminacjami, w których może wystartować tak naprawdę każdy - od dobrze zarabiającego Szweda o nazwisku Lindgren, po (z całym szacunkiem) słabego Francuza o nazwisku Muratet. Bardzo dobrze, że zaopiekowano się IME i coś takiego istnieje i się rozwija. Jestem natomiast przeciwny obecnej formule Best Pairs. Póki były reprezentacje narodowe było ok. Obecnie z tymi zespołami sponsorskimi nie widzi mi się to, bo to jest coś co w żużlu nie funkcjonowało, a nawet jak próbowało to szybko się kończyło (przed laty Team Exide, potem LNB Poland i Selek). Skoro FIM odcięło One Sport od wskrzeszenia MŚ Par, to nie powinno się już tego ciągnąć. Zresztą nie wiem czy BSI nie będzie czegoś robiło w temacie par.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley

Nie rozumiesz mechanizmów. Kibice nie mają nic do gadania w kwestii organizacji tych czy tamtych zawodów. Za organizację SEC odpowiada przede wszystkim One Sport, a nie toruński klub. Klub nie jest właścicielem obiektu i jedyne co robi to pomaga w organizacji, wyznacza przedstawicieli. To przede wszystkim miasto dogaduje się z firmą i na tej podstawie organizowane są zawody SEC, tzn. były w 2015 roku. To inna sytuacja jak GP. Zrozum to.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Damian Gapiński

Z punktami 1 i 2 się zgadzam.Ale to właśnie one powodują, że finał powinien przejść na przykład na beniaminka. Pokazują one bowiem, że zmieniły się priorytety w klubie złotego medalisty DMP.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|2)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hockley

Nie sądzę by te priorytety aż tak diametralnie różniły się u beniaminka, którego już sam awans sporo kosztuje, a następnie skompletowanie budżetu i składu, tak aby był on w stanie konkurować z innymi klubami. Wszystko rozbija się o pieniądze i tym co teraz powiedziałem Ameryki nie odkryłem :) Kluby stawiają na ligę, ligę i jeszcze raz ligę, co niestety odbija się na reszcie. Podałem luźną propozycję możliwości organizacji IMME na torze beniaminka, co mogłoby być dla niego pewną nobilitacją i kto wie czy nie jeszcze większą szansą zarobku na goszczeniu takich zawodów na swoim stadionie. Jako, że IMME są tworem, który spółka Ekstraligi mocno foruje i zapewne będzie forowała przez lata, coś takiego wydaje się logiczne. Natomiast IMP to tak jak pisałem tradycja (w wielu kwestiach zaniedbywana i jestem tego świadomy) i też rodzaj nagrody za zdobycie złota DMP. I nie tylko zadanie dla klubu, który ten finał ma, ale też dla GKSŻ, który jednak od lat nic nie robi z podupadającą rangą czy to ZK czy MPPK. Klub powinien się sowicie zaopiekować organizacją i traktować IMP jako coś porównywalnego z rangą półfinału i finału play-off, na których trybuny zwykle się zapełniają. Świetnie, że GKSŻ przez lata promowała kadrę, organizowała testmecze, bo to jak widać zdawało egzamin. Gdyby podejść z takim samym zapędem do działania do IMP i nie traktować ich tak jak ostatnio (przesuwane terminy czy przed laty dobieranie zawodników do finału, na kadłubowych eliminacjach kończąc) to też wyglądałoby to zgoła inaczej. Odnoszę wrażenie, że dziś jedyne co robi GKSŻ w kontekście finału to przywóz medali, pucharów, szarf i nagród oraz wysłanie swojej delegacji, która jest częstowana przez klub poturniejowym bankietem. Nic więcej, kompletnie nic. Siła odpowiedniej promocji w dzisiejszych trudnych i przesiąkniętych konkurencją czasach to jeden z kluczy do sukcesu. I nie sądzę by była to aż tak bardzo kosztowna promocja (przepraszam za nadużywanie tego wyrażenia) takiego eventu w większych mediach. Sezon żużlowy sam w sobie jest bardzo krótki i pomimo natężenia różnego rodzaju imprez, akurat takie rodzynki jak finał IMP czy ZK powinny być traktowe szczególnie i powinny być widoczne na dłuższy czas przed w różnego rodzaju nośnikach przekazu. Tym bardziej, że dziś można usiąść na kanapie przed telewizorem czy znaleźć stream w Internecie z zawodów. Żużel pod kątem walki o kibica od lat stoi w miejscu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|2)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
eddy

To je dobre ! Rzeczowo , konkretnie , z przemyslanymi ..uzasadnieniami ! Absolutnie popieram , lajkujac tak jak sie nalezy ! Swietne zakonczenie dot ...pustoglowych nierobow w marynarkach !

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Japa

Napisałeś mądry post.Totalnie spartaczyła Unia Leszno frekwencję. Termin narzuciła GKSŻ. Klub i ranga IMP przez piątek w plecy.
Padają głosy, że nie ma publiki w eliminacjach w miastach niższych lig. Zapomnieliście jak przewodniczący ogłosił sukces w postaci zwolnienia kadry z eliminacji? Nie widzicie związku? To skandal absolutny. Chorzy to są ludzie w centrali i choruje ten sport.
Jednak danie dzikiej karty IMP w GP w Wa-wie zdecydowanie ściągnie wszystkich żądnych kasy i promowania siebie. Podobnie ze Złotym Kaskiem.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.