Wątek dotyczący artykułu

MŚ Londyn 2017. Jak Lisek został Lisem. Pokerowa zagrywka Polaka

Piotr Lisek dwukrotnie postawił wszystko na jedną kartę w finałowym konkursie mistrzostw świata w Londynie. Jego pokerowe zagrywki opłaciły się, a efektem jest srebrny medal.

przeczytaj cały artykuł


Komentarz usunięty przez użytkownika
Komentarz usunięty przez użytkownika
grolo

Jak się pomyśli, że miesiąc temu na stadionie Piotrek Lisek wyrównał swój życiowy rekord 5,82 a trzykrotnie nie przeszedł 5,87... Wczoraj zrobił 5,92 w pierwszym podejściu!
Progres jest. Dziś srebro za 5,89 (choć mógł być też brąz). Brąz na poprzednich MŚ w Pekinie - wysokością 5,80. Brąz na olimpiadzie w Rio oraz brąz w Portland wygrał wysokością 5,75. Dobrze teraz by było, żeby wyniki w stadionie goniły jego wyniki w hali (te jego rekordowe 6,0 m to jednak hala). Moc jest.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
grolo

Tym niemniej należy pamiętać, że to nie do Piotra a do Pawła należy rekord Polski, ten który się naprawdę liczy - na otwartym stadionie. To wynik 5,93 m, który Paweł osiągnął miesiąc temu w Lozannie.
Rekord życiowy Piotra Liska do wczoraj wynosił 5, 82. Wczoraj, będąc w maksymalnym stresie pobił go aż o 7 cm. Jednak do rekordu Polski nadal mu brakuje.
W tyczce należy mocno odróżniać wyniki na stadionie, gdzie na tej wysokości bardzo istotny jest wiatr, od wyników w sterylnej hali, gdzie wiatru nie ma. Tzw. absolutny rekord Polski należy do Liska (6,0 m) ale on dokonał tego w hali.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
krnąbrny drwal

Podobnie z rekordem świata. Halowy i tzw. absolutny należy do Francuza Lavillenie (6,16), jednak na stadionie wciąż rekordzistą pozostaje Ukrainiec Siergiej Bubka (6,14 z 1994 r.) i aż o 9 cm wyprzedza kolejnych w historii: Lavillenie, Tarasowa (Rosja) i Markova (Australia), dlatego błędem redakcji było tytułowanie Lavillenie "rekordzistą świata" w relacji z Londynu - tak pisać o Francuzie będzie można w relacji z halowych MŚ w Birmingham w marcu 2018 ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
grolo

Masz oczywiście rację. To irytujące pomyłki, wprowadzające w błąd czytelników. Na Sportowych (z założenia) Faktach nie powinny się zdarzać. Ale mam wrażenie, że tu relacje pisze "kto pierwszy ten lepszy". Często piszą je dyletanci, którzy przepisują ją wprost z innych źródeł, a jak już dodają coś od siebie, to ni w pięć ni w dziesięć. Mylenie rekordów z hali z tymi na stadionach jest nagminne. Taki autor, miast coś wyjaśnić, wprowadza tylko zamęt w głowie czytelnika, który już sam nie wie - jest ten Bubka jeszcze rekordzistą świata czy jest nim Lavillenie? A wystarczyłoby pisać, że Francuz owszem jest ale na hali, a to daleko co innego niż stadion. Pisząc relację ze stadionu autor NIE MOŻE pisać o Lavillenie jako o rekordziście świata! bo czyni mętlik w głowach. A przecież przecież czytelnik relacji pisanej ufa. Zwłaszcza tutaj ma prawo ufać, na portalu sportowym.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
grolo

Druga sprawa (o której już wspomniałem wcześniej). Tutejszy redaktor wyrobił cały artykuł na pianie pochwał nad sprytem Liska. A przecież to nie był żaden spryt tylko zwykła praktyka czyli TAKTYKA, którą wszyscy skoczkowie mają wręcz zakodowaną. Trzeba oszczędzać siły i nie tracić ich na coś, co i tak nie pomoże osiągnąć celu. Jeśli rywal, którego chcę pobić, skoczył w pierwszym podejściu to nic mi nie da jeśli ja skoczę to samo w drugim. To samo się dzieje w skoku wzwyż a nawet w dżwiganiu ciężarów. To abecadło zawodowca a nie żaden "liskowy spryt".
Uda się lub nie. Piotrowi się udało, Pawłowi nie. Ale Pawłowi ten sam manewr udał się 6 lat temu, gdy zdobył mistrzostwo świata. To jest sport

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
krnąbrny drwal

Chyba tylko nazwisko tyczkarza wywołało u redaktora skojarzenie z "lisim sprytem", choć dorabianie "ideologii" do nazwiska jest dziecinadą :) "Spryciarzami" można by równie dobrze określić WSZYSTKICH sportowców rywalizujących w konkurencjach technicznych, w których przy równych wynikach liczy się ilość prób, a przenoszenie drugiej lub trzeciej próby na wyższy poziom, czy opuszczanie kolejnych wysokości jest chlebem powszednim. Swoisty rekord w tej "dziedzinie" należy chyba do Tadeusza Ślusarskiego, który zdobył złoty medal olimpijski w Montrealu 1976 oddając zaledwie TRZY skoki (5,20 - 5,40 - 5,50), srebrny i brązowy medalista zakończyli zawody na tej samej wysokości.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
grolo

Brawo za tę uwagę. Przyznam, że to czysta przyjemność czytać takie wpisy. To jak znajdowanie smaczków i perełek skojarzeń w ciekawej książce życia, jaką jest sport

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
grolo

Te 6,16 m czyli tzw. absolutny rekord świata (nie do osiągnięcia w zmiennych warunkach stadionowych) Lavillenie pobił w 2014 w Doniecku na mityngu organizowanym przez samego Bubkę. Wtedy rekord Cara Tyczki - 6,15 m (pobity notabene też w Doniecku) liczył sobie już ponad 20 lat..
Bubka jak na swoją zgubę zaprosił Francuza na swoją imprezę, , a ten ją uświetnił pobiciem rekordu gospodarza ... W dodatku ten słynny rekord Bubki pobił "metodą Bubki" - o jeden centymetr :) (Tak Bubka po kolei bił swoje rekordy świata, od 6,0 m do 6,14 pobił 13 razy rekord świata. Zajęło mu to 9 lat)
Jednak nadal niepobity pozostaje rekord Bubki ten "prawdziwy", czyli na stadionie, który Bubka zyskał we włoskim Sestriere w 1994. Siergiej miał wtedy 30 lat... Minęły 23 lata a te 6,14 m wydaje się i dzisiaj niebotyczną wysokością
...


Zadziwiający jest styl, w jakim Bubka sięgnął po ten rekord. Po przeskoczeniu (w pierwszej próbie) 5,90 przeniósł wysokość o... 24 cm. Tak po prostu, o blisko ćwierć metra! ...I tę niebotyczną wysokość 6,14 m pokonał również w pierwszej próbie..
Dziś to się wydaje jak baśń o smokach i czarodziejach...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.