Wątek dotyczący artykułu

Paweł Kapusta: Ludzie, odczepcie się od Tomasza Hajty! (felieton)

Tradycją stało się już, że po występach reprezentacji Polski wybija internetowe szambo ochlapujące Tomasza Hajtę. Były piłkarz, teraz współkomentator Polsatu, budzi skraje emocje. A ja komentarze "Gianniego" z meczów Biało-Czerwonych wręcz uwielbiam!

przeczytaj cały artykuł


panda25

Jeśli ta powyższa sonda jest prawdziwa, to widać, że - używając języka komentarza sportowego - większa połowa kibiców Tomasza Hajtę lubi :-)
A przynajmniej większa połowa tych, którzy wchodzą na strony SF...
Odwoływanie się do wzorów z przeszłości? Hm, niby fajnie brzmi, ale proszę posłuchać ich jeszcze raz. Na spokojnie. Sporo ciekawych gaf usłyszeliśmy w czasie komentarzy.
Wspominamy je najczęściej z sympatią i sentymentem, bo zwykle kojarzą się nam z sukcesami naszych reprezentantów. Bo tworzyli określony klimat wokół danej dyscypliny. A czasy były inne - piszę o jakości i formie przekazu (słuchało się też tylko komentarza radiowego, a ten naprawdę trzeba umieć robić).
Jednak było coś, co odróżniało komentatorów "tamtych" i współczesnych. Pewna klasa, pewna granica komentarza, poniżej której się nie schodziło. Komentatorom, których ja pamiętam (i chcę pamiętać) chodziło o wywołanie pozytywnej atmosfery wokół naszych zawodników.
Nie, nie chodzi o to, że nie krytykowali. Czasem całkiem dosadnie to czynili. Chodzi o to, że w całokształcie nadal pozostawał pozytywny klimat.
Zapewne inaczej myśli autor tego artykułu i ma inne oczekiwania. Jednak zaskoczył mnie zdaniem:

W czasach, w których większość kibiców i dziennikarzy do zawodników zwraca się wyłącznie z pozycji klęczącej, to cecha go wyróżniająca


Teraz są takie czasy?!?! Dziennikarze i kibice w pozycji klęczącej?!?! Proszę o przykłady, a ja w zamian zaoferuję przykłady odwrotne... :-)
Mnie Hajto ani ziębi, ani grzeje. Ja go nie odbieram jako komentatora, tylko tzw. eksperta. Jest, to niech będzie. Ale i eksperci byli zapraszani różni. I ci też potrafili nie przekraczać pewnych granic.
Hajto na piłce zna się niewątpliwie. A że popełnia błędy? Zawodowi komentatorzy też je popełniają.
Jednak maniera krytykanctwa (już nie krytyki), którą autor artykułu nazywa szczerością, czy bezpośredniością, mi mało odpowiada. I tu się z Pawłem Kapustą zgadzamy - to rzecz gustu.
Co gorsza, w tę manierę wpada również jego towarzysz - zawodowy komentator... Szkoda, bo jeszcze nie tak dawno (acz jednak parę lat temu) podawałem przykład Borka, jako nową, dobrą szkołę komentarza sportowego.
A przywoływana reakcja Hajty na krytykę (że ma to gdzieś) jest uzasadnieniem mojej oceny. Choć wiem, że wielu się z nią nie zgodzi.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
MagnaPoloniae

Dokładnie, a "maniera krytykanctwa" to doskonałe określenie na to co wyprawia. Sam był dość toporny żeby nie powiedzieć nieociosanym kołkiem drewna (mocnego może nawet dębowego ale bądź co bądź drewna) w czasach gdy nasza reprezentacja ocierała się o granice istnienia. A dziś po pojedynczym złym zagraniu krytykuje zawodników, którzy by mu związali szkity lewą nogą. NIKT NIE UNIKA BŁĘDÓW, nikt kto gra i kto ma odrobinę odwagi żeby zaryzykować , wziąć na siebie jednego czy dwóch rywali. W Barcelonie są mecze że najwięcej strat ma Messi bo najwięcej stara się robić przewagi, dryblować jednego czy dwóch. Taki kopacz który całe życie walił lagę do przodu "na aferę"nigdy tego nie zrozumie

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.