Wątek dotyczący artykułu

Gorzkie słowa Lijewskiego o polskiej piłce ręcznej. "Przespane zostało 10 lat"

Marcin Lijewski nie jest optymistą w kwestii przyszłości polskiej piłki ręcznej. Były gwiazdor żałuje, że nikt nie potrafił wykorzystać mody na szczypiorniaka. - Skupiono się niestety na konsumpcji sukcesu i radości życia - komentuje.

przeczytaj cały artykuł


wawiak

Mój Boże !
Ile razy już to słyszałem, że coś przespano. Ile razy zgłaszano wiele uwag po co i dlaczego. Niektóre problemy okazują się wręcz nierozwiązywalne, przynajmniej u nas.
Ale do rzeczy, zacznijmy od początku.
Stół, żeby się nie chwiał musi mieć trzy nogi. Dla mnie oznacza to, że trzy aspekty muszą się wzajemnie uzupełniać, żeby w piłce ręcznej działo się dobrze, a ludzie żyli dostatniej.
Te nogi to :
1- polityka - rozumiem to – a przynajmniej tak mi się wydaje – jako chęć rządzących ( państwem i lokalnych władców) do kształtowania społeczeństwa w duchu rozwoju aktywnego, chęć pozytywnego pokazania się na tle innych nacji. Jeżeli będzie dobra atmosfera wokół sportu, to i wyniki będą.
2- finanse – to rozumiem jako szeroko pojęty sponsoring – tak ze środków państwowych jak i „prywatnych”. Środki od państwa, sprawa prosta. Środki prywatne, tu musi być za strony państwa jakiś system zachęt, ulg dla firm i nie wiem co jeszcze. Zawsze się zastanawiam jak to jest, że np. w Niemczech czy Hiszpanii ludzie-firmy czekają wiele lat aby móc określić się mianem sponsora, żeby móc dać jakieś środki na klub czy związek ? Czy wyobrażacie sobie taką sytuację u nas ? Ze sponsorami mam pewien problem. Który z „poważnych” sponsorów zechciał coś tworzyć praktycznie od początku ? To szkolenie właśnie młodzieży. O wiele łatwiej i bardziej spektakularne jest danie paru groszy na kadrę narodową czy klub o uznanej marce. Można w miarę szybko wygrać np. Ligę Mistrzów, w miarę bez ryzyka i kłopotów.
3 – rodzice – tu jest przeogromna rola edukacyjna, to oni muszą chcieć żeby ich dziecko poza rozwojem umysłowym miało potrzebę rozwoju fizycznego. Muszą zrozumieć, że jednostki słabe rozmnażają jednostki słabe, jednostki zdrowe rozmnażają jednostki zdrowe. To trudne zadanie aby słabe uzdrowić, ale nie niewykonalne. To także rola sportu, poza tym wielkim wyczynem. Ale na te wybitne jednostki trzeba chuchać jak na skarb największy. Dla swego dziecka są w stanie poświęcić wiele, ale chcieliby też widzieć dla nich jakąś perspektywę. Czy ją widzą ? Coraz częściej nie.
Panie Marcinie !
Pozwolę sobie zwrócić się tak bezpośrednio. Po co powielać utarte i powszechnie znane „prawdy”? Pan ze swoim doświadczeniem i dokonaniami, powinien wskazywać drogę, nagłaśniać jak to jest w klubach w których Pan grał, nagłaśniać ewidentne błędy. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi dlaczego jest jak jest i kto jest bezpośrednio za to odpowiedzialny. Pisze Pan, że przespano okres Waszych sukcesów. Ale one były i nasze. Czy to, że zdobyliście tak radosne tytuły spowodowało, że ja przestałem wysyłać dziecko na treningi ? Nie, bzdura kompletna. Wręcz przeciwnie. To było powodem jego jeszcze większego zaangażowania i dumy. Że jest tego częścią. To Pan był dla niego wzorem. Nie Aginagalde, nie Strlek, nie …. wielu innych. Pan, Polak od urodzenia. Pan absolutnie nie ma sobie nic do zarzucenia. Propagował Pan handball w Polsce jak mało kto. Spotykał się z młodzieżą, brał udział w spotkaniach pokazowych. Teraz trenuje Pan następców. Oby tak dalej, ale Pana klub jakoś nie dąży do pozyskiwania światowych tuzów. Znajdą się opinie, że to tylko finanse są dla Was przeszkodą. Mam nadzieje, że nie tylko. Przypomnę Panu, że praktycznie wychowankami Wybrzeże doszło bardzo wysoko w europejskich pucharach. To było coś wielkiego. Jednym z powodów, że był Pan tak dobry, było to że Pan grał. Teraz pojawiają się opinie, że jak jest dobry to się przebije, że sam trening z mistrzem da mu więcej niż gra. Bezsens. Wspomina Pan trenera Wentę. Ja na zawsze zapamiętam widok, gdy drużyna z Kielc wygrywa kolejny mecz, a za ławką rezerwowych ( podkreślę : za ławką ) siedzą aktualni reprezentanci Polski. Także ci młodsi utalentowani.
Dam Panu jeszcze jeden przykład z życia. Podczas meczu mojego syna, zauważyłem młodego chłopaka. Co tu dużo mówić, wyróżniał się wyraźnie na tle innych. Zapytałem syna kto to jest. Odpowiedź była – Tata to czterokrotny Mistrz Polski Juniorów ( mł. i st). Z Płocka. Więc pytam – dlaczego tu przyjechał ? Dlaczego nie gra w Płocku, mają niezłą drużynę ? Odpowiedź – Bo wiedział, że tam nigdy nie zagra, bo kupią reprezentanta Ukrainy, Rumunii i Bóg wie skąd jeszcze.
Dużo się mówi o poziomie polskiej ligi, że rzekomo wzrasta. Ja osobiście tego nie widzę.
Czy uważa Pan, że muzyka nauczy się grać zabierając mu instrument ? Dla piłkarza ręcznego gra w meczu jest instrumentem. To gra w meczu weryfikuje jego rzeczywiste umiejętności.
Trener Dujszebajew po jednym z przegranych meczów użył bardzo prawdziwego porównania. Stwierdził, że ilość minut występów wszystkich zawodników naszej kadry w Lidze Mistrzów, to mniej niż ilość minut występów tylko jednego z naszych przeciwników. Wspominam to dla tych którzy są zwolennikami importu, to dla tych którzy widzą jakikolwiek postęp naszej ligi.
Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hbll

W drugiej części wypowiedzi ma Pan połowiczną rację. Wszyscy byśmy chcieli, żeby kadrowicze grali w Wiśle i VIVE, ale kluby działają trochę inaczej, tam w walce o sukcesy, sponsorów i przetrwanie liczy się wynik, a czasem też medialność gracza.
Dzisiaj młodzi Polacy jednak mają gdzie grać - sporo reprezentantów gra w Wiśle Płock, jakby nie patrzeć solidnym europejskim klubie. Wisła Płock to też fabryka ligowców - co roku zasila inne kluby zawodnikami, a ci w Wybrzeżu, Gwardii, Mielcu czy Legionowie mają okazję zapracować na swoje nazwisko. VIVE ma trochę inne cele, ale Servaas wielokrotnie podkreślał, że chce mieć polski trzon drużyny i jeśli tylko jakiś Polak się wyróżnia, to Bertus po niego sięga (ostatnio Łucak, potem Sićko, teraz Moryto). Kielczanie na swoje aspiracje zbytnio nie mają kogo ściągnąć z Polski, choć ja też wolałbym za Mamicia np. Gendę, a za Ivicia np. Korneckiego.
Zamknięcie ligi okazało się ogromną szansą dla młodych polskich zawodników. Kluby, szczególnie te słabsze, już nie ściągają masowo przeciętnych obcokrajowców. A i starsi Polacy ustępują młodszym miejsca. Jeszcze kilka lat temu nikt w Zagłębiu nie wymieniłby duetu Gumiński - Bartczak na parę Czuwara - Moryto, a gdy ci dostali szansę, są być może najlepszą parą skrzydłowych w lidze. Gdyby liga nie była zamknięta, to być może szansy nie dostałby m.in. Lemaniak, Mauer, Kawka, Klimków, Siwak, Wiśniewski, Wypych, Krysiak, Mrozowicz, Skrzyniarz czy Ossowski i wielu innych. Pierwszy, dobry krok już zrobiono, bo zawodnicy mają się gdzie rozwijać. Teraz powinien powstać plan, by tych zawodników było jak najwięcej i aby ich poziom wyszkolenia był jak najwyższy. Co więcej - patrząc choćby na Szwedów, razem z tym wyszkoleniem powinno się też zacząć pracować nad przygotowaniem atletycznym.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
wawiak

cze hbll :
Proszę nie uważaj, że mam pretensje o to, że klub prowadzi taką a nie inną politykę kadrową.
Pretensje, a właściwie żal mam o to, że w LM nie grają Polacy. Zdaję sobie sprawę z braków w ich wyszkoleniu technicznym. Szkoda mi również tych naprawdę zdolnych, o których piszę że odchodzą.
Nie wiem czy zauważyłeś ile razy głośno zastanawiałem się, jak zachęcić kluby do "zainwestowania" w naprawdę utalentowanych.
Dałeś przykład : Mamic-Genda, ja dam inny : Kubisztal-Genda. Jest różnica ?
Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hbll

Pewnie jest różnica, tylko że kluby dbają w pierwszej kolejności o wynik sportowy. Zakładam że chodzi o M. Kubisztala z czasów jego występów w Puławach - jeśli tak, to zdaje się że on tam był jednak wiodącą postacią i ciężko zamienić takiego zawodnika, nawet jeśli ma swoje lata. A jego miejsce zajął teraz Podsiadło, co pokazuje tylko, że w Puławach mają ambicje dogonić Wisłę.
Wydaje mi się, że dzisiaj młodzi Polacy mają jednak spore możliwości gdy w lidze mistrzów czy dobrym klubie. Świat się zmniejszył przez rozwój mediów i jeśli któryś polski zawodnik będzie się wyróżniał w Gwardii, Zagłębiu czy Kwidzynie , to albo weźmie go Płock (tak jak wzięli Daszka), albo Kielce (tak jak biorą Morytę) albo Puławy (przykład Seroki).
Problemem jest raczej wyszkolenie i przygotowanie atletyczne które sprawia, że skrzydłowi jeszcze jakoś się przebijają, ale już zawodnika powiedzmy 18-22 letniego, mającego dobre warunki fizyczne i gotowego siłowo ciężko w Polsce znaleźć chociaż jednego. Takim graczem jest T. Gębala i od razu jest w Płocku, bo czy się to komuś podoba czy nie, to jest rodzynek na pustkowiu na tle rówieśników.
Tylko trochę ponad tą szarość wyrósł Sićko i Genda, a już trafili do Niemiec, pierwszy via Kielce.
Jednak kiedy patrzę jak Szwedzi wychowali sobie Jeppsona i Lagergrena, Norwegowie Sagosena, Tangena, Reinkinga i Roda, Francuzi Remili'ego, N'Gueassana czy Tournata to widzę atletów, a nie tylko zawodników technicznych. To są zawodnicy 20-25 letni. W naszej piłce ręcznej takich atletów brakuje, szczególnie obecnej kadrze. To też jest jakiś detal, na którym powinien się skupić szeroko rozumiany system szkolenia.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
wawiak

Trudno jest się nie zgodzić.
Jest tylko jedna kwestia. Muszą grać.
Nie tak dawno jeden z kolegów pokazał fajne zestawienie, ilu reprezentantów Niemiec gra w czołowych klubach. Jeszcze ciekawsze było takie zestawienie tej samej drużyny na ME u nas. Wcale nie muszą "siedzieć" w Płocku czy Kielcach. Dobrze mogą grać w dalszych drużynach, byle grali. Puki co musimy się cieszyć z przejścia Gendy do 3 ligi niemieckiej. Mam nadzieję, że to tylko dla niego okres przejściowy, nauka języka, wejście w pewien rytm. Oby tak było. Choć był w Polsce doskonały zawodnik, odszedł do 3 ligi niemieckiej i tam pozostał. Rywal i rówieśnik Piotra Przybeckiego. Nazywa się Piotr Badowski.
Uwypuklasz szkolenie - bez tego szkoda czasu. Nie wejdziesz na drugie piętro bez pokonania pierwszego. I tu właśnie potrzeba trenerów. Nie przypadkowych absolwentów AWF, ale ludzi z pasją, z marzeniami. Tu widział bym rolę związku.
Wspomniałeś Szwedów, Norwegów czy Francuzów, oj jest czego zazdrościć.
I tak dzięki wyważonemu i pełnemu troski wywiadowi z Panem Marcinem, miałem przyjemność wymienić kilka poglądów.
Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.