Wątek dotyczący artykułu

Siatkówka: Polska - Holandia. Apel Wilfredo Leona: Kto mnie nie chce w kadrze, niech wyłączy TV i nie czyta gazet

Wielkimi krokami zbliża się debiut Wilfredo Leona w reprezentacji Polski. Kubańczyk z polskim paszportem na łamach "Przeglądu Sportowego" zaapelował do kibiców, którzy nie chcą go oglądać w kadrze. - Wyłączcie TV i nie czytajcie gazet - mówi.

przeczytaj cały artykuł


Sławomir Karpiński

Nie, no sorry, ale Wilfredo jest najzwyczajniej w świecie bezczelny. Nie jest naszym rodakiem, tylko ze względu na swoje umiejętności i rzekome poczucie bycia Polakiem, będzie grał w naszej reprezentacji kosztem jednego z naszych przyjmujących. Facet posuwa się za daleko, jest Kubańczykiem, a mówi, że jak się nie podoba reprezentowanie mojego kraju (pamiętaj Wilfredo, że paszport jest zrobiony z papieru), to mam wyłączyć telewizor i nie czytać gazet? Czyżby panu Leonowi nie odpowiadała krytyka. Cóż, mam własne zdanie i jak zapewne wielu moich rodaków, (nie uważam Polaków za gorszych bądź lepszych od innych) nie podoba mi się pomysł gry Wilfredo w naszej reprezentacji. A pan, panie Wilfredo, musi z taką krytyką sobie radzić. Wolę Bednorza, Kwolka, Szalpuka innych, chociażby nigdy poziomu Leona nie osiągnęli, ale to "chłopaki z podwórka obok" przez całe swoje życie. Ciekaw jestem, bo oczywiście nikt tego nie zakłada, co się stanie, jeżeli nagle, trener Heynen postanowi podziękować Michałowi Kubiakowi?
Tak czy owak - pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|16)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
realista_pzps

Leon sam czegoś takiego nie wymyślił. To dziennikarze go podpuszczają, że jest rzekomo grupa ludzi która go nie chce. A że on sam nie rozumie jeszcze znaczenia wszystkich polskich słów to czasami wychodzi nie to, co w rzeczywistości chce powiedzieć. A dziennikarze to hieny. Tylko czekają na sensacje.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Sławomir Karpiński

Bardzo możliwe, że ma pan rację. Jednak istotą mojego wpisu jest sprzeciw przeciwko grze Leona w naszej kadrze, a jak widać własnej dezaprobaty dla tego pomysłu nie ukrywam. Doświadczenie zbierają Fornal, Kwolek, Śliwka, dalej Janikowski, Firszt (ciekaw jestem czy Kamil Semeniuk zrobi krok do przodu w Zaksie). I zapewniam, że gdyby tylko Leon wychował się u nas, miał naszą mentalność, to bym się słowem nie zająknął. Nikt przecież Michałowi Łasko nie wyrzucał reprezentowania Włoch, tam się wychowywał, wśród włoskich kolegów, wybrał i już. Może nawet nie musiał. Zajcew, Grebennikov nikt nie ma nic przeciwko ich występom w kadrach Włoch lub Francji. Natomiast Leon to inny przypadek.
A z innej beczki - Polacy kochają siatkówkę, ale jakby tak połowa oglądających rzeczywiście telewizory wyłączyła...
Tak czy owak, wolę naszych chłopaków, a nie butnego Leona nawet jeżeli jest najlepszym przyjmującym (chociaż jak pamiętam z tym jego przyjęciem zagrywek szybujących nie było najlepiej, zawsze jak graliśmy z Kubą, to float robił swoje).
Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|3)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
panda25

Słów Leona nie odbieram jako buty. Nie pasuje mi to do wszystkich jego wypowiedzi (a znam ich wiele, z różnych czasów). Jestem za "reprezentacją" (cudzysłów uzasadniony), dlatego rozumiem Twoje stanowisko w sprawie choćby młodych polskich siatkarzy.
Jednak w przypadku Wilfredo zaistniały "moje" warunki brzegowe, by mógł "reprezentować" Polskę. I choć wystąpił już w innej reprezentacji (dla mnie to dość istotny element "in minus" w całej dyskusji o reprezentowaniu) to wszystkie inne okoliczności, w tym jego postawa (wcale nie butna, wręcz odwrotnie), wskazują na zasłużoną obecność w naszej reprezentacji. Na prawach normalnych, o czym sam niejednokrotnie mówił...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Sławomir Karpiński

Diabeł tkwi w szczegółach. Czy bycie Polkiem to to samo co posiadanie polskiego paszportu? Jeżeli tak, to możemy wręczyć je komukolwiek, tylko jaka będzie wtedy wartość w byciu Polakiem. Dzisiejszy świat bawi się semantyką, a ja odnoszę się do wartości. I nie wyobrażam siebie w żadnym sporcie jako reprezentant innego kraju. Ja się cały czas zastanawiam, a myślę oczywiście przez siebie, co poczuje Bednorz czy Śliwka, jak dostanie bilet do domu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
panda25

Skoro o semantyce - kadra narodowa czy reprezentacja kraju? To jedno. Ale zacznę inaczej - od pytania. Mam sąsiada na osiedlu - Syryjczyk, mieszka pewnie 30 lat, albo i dłużej. Ale w tym przypadku ma to znaczenie wtórne. Czy Twoim zdaniem może w czymś tam reprezentować nasz kraj? Ma rodzinę (z Polką, choć to ma dla mnie wtórne znaczenie), mówi po polsku, zna polską historię.
Moja odpowiedź, łącząca ten przykład z problemem semantycznym - może, ponieważ jest "z naszego podwórka". W Twoich wypowiedziach natomiast odnajduję dość niebezpieczne zawężenie tego kryterium - czy do osób urodzonych w Polsce? Bo chyba nie do osób czystej krwi? :-)
Chyba, że coś źle odczytuję?
Przyznaję, że moim największym dylematem w przypadku Leona było to, ze grał już w innej reprezentacji kraju. Bowiem wydaje mi się, pomimo przepisów, że powinien to być "one way ticket" - tu już jesteśmy w obszarze wartości...
Jednak przypadek Leona jest specyficzny - mowa o uwarunkowaniach egzystencjalnych (ekonomicznych), ale i politycznych. I dlatego łatwiej mi przyjąć to, na co zresztą przepisy zezwalają. Choć - jeszcze raz to podkreślam - przepisy mają znaczenie drugorzędne i nie chodzi o to, że w innych krajach nie mają żadnych dylematów, by "zatrudniać" - bo to najwłaściwsze słowo, odległe od "reprezentować"...
A Wilfredo? Toć on nasz, Pawlak (na pewno to kojarzysz) :-)
A nawet bardziej on Pawlak, niż tamta była Pawlaczka, godna reprezentacji naszego kraju (choć bitna, jak ułani)...
EDIT: uzupełniając moje stanowisko - dlatego Leon "tak", Slaughter, Holta - "nie".

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
mick_crow72

Diabeł nie tkwi w szczegółach? Jeśli ktoś utożsamia się z krajem chce dla niego grać, aw przypadku żołnierzy walczyć o dany kraj i czuje więź to jak najbardziej jest Polakiem nawet bez paszportu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Sławomir Karpiński

Generalnie bardzo trafne argumenty, no ale po kolei.
Narodowa, czyli "na ród", krajowa - krajanie czyli pokrewnie rodak, więc wracamy do rodu (i semantycznie do krwi - pokrewnie); czyli jednak czegoś do tego potrzeba, bo słowa mają swoje znaczenia, albo rodowodu, przynależności etnicznej, plemiennej, tak bardzo udemonizowanej z powodu wojen w XX wieku, albo więzów krwi, choć bardzo ważna jest sama ogólna tożsamość narodowa, język wraz z jego meandrami, świadomość skąd się pochodzi, kultura, obrzędy, nawet religia, przesądy, same więzy krwi i czas, podczas którego się ona kształtuje. I tutaj, z przykładem kolegi Syryjczyka, trafił/a pan/i w sedno. Czas. Między 2 letnią karencją a 30 letnim pobytem w danym kraju jest przepaść. Docieramy teraz do akceptacji, zasłużenia sobie na jakieś, miano, które grupa, do której się aspiruje przydziela i samej woli reprezentowania grupy w obliczu wyboru. Bardzo ważny jest jednak ten czas. Uważam, że 30 lat to już coś, ale 2 lata to trochę za mało. Teraz punkt, gdzie przyznaję całkowitą rację - reprezentowanie jednego kraju powinno być biletem w jedną stronę, dla zdecydowanych. W innym przypadku traci taka grupa na wartości, bo staje się to powszechne, ogólnodostępne, nie ma w tym wyjątkowości. I wartości - racja.
Myślę, że w poprzednich postach, odnosząc się chociażby do Leona, Michała Łasko czy Zajcewa nie dałem powodów do obaw, że jestem zaciekłym skrajnie prawicowym ksenofobem. Bez obaw, nie uważam krwi, zwłaszcza czystej (a kto to wie kto z nas ją ma) za czynnik decydujący. Z tego samego podwórka, to wg mnie ta sama tożsamość, którą nabywa się jednak z czasem lub wyrastaniem w niej, przejmowaniem od rodziców bądź rówieśników.
Teraz 2 przykłady dla zobrazowania sytuacji. Kiedy lat miałem naście, w Wiśle Płock grał niejaki Wahan Geworgian, Ormianin, który w wieku lat trzynastu wyemigrował do Polski i po latach chciał grać w polskiej reprezentacji, choć miał do wyboru kadrę Armenii. Połowę życia spędził u nas, dobrze mówił w naszym języku, wychowywał się między naszymi chłopakami i zdecydował się naszą kadrę. Byłem nawet dumny. I ostatni przykład - to był bodajże Marcel Zylla, chociaż nie do końca pamiętam czy to akurat ten chłopak, który gra w naszej młodzieżówce (wychowany w Niemczech) i deklaruje dumę z tego powodu, jednocześnie wypowiadając się w mediach, że nie wie dla jakiej kadry seniorskiej będzie grał. Serio? Wolę zatem Wahana od Marcela.
Proszę również zauważyć, że część zawodników kubańskich chce się porozumieć z federacją kubańską w sprawie powrotu do reprezentacji. Jakby nie było, to przecież Kubańczycy. Pomimo wad i zalet to swoją ojczyznę chcą reprezentować.
Oczywiście pamiętam Kargula i Pawlaka, i do tego Wołodyjowskiego i Znachora, którego oglądałem z moją św. pamięci babcią. I pamiętam Kargula i Pawlaka i " wroga na własnej piersi wyhodowanego". Znamienne, że wspólny język znajdujemy przy wspominkach polskiego kina. Ciekawe dlaczego....
Proszę wybaczyć, ale Wilfredo daleko do Pawlaka. Powtórzę się. Nie mam nic do chłopa, niech mu się w życiu wiedzie, talent i możliwości ma niesamowite, ale wolę swoich, może i słabszych, ale nawet po przegranym meczu możemy przecież powspominać Kargula i Pawlaka...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
panda25

No cóż, na tym etapie możemy poprzestać w naszej dyskusji. Jak widzę po reakcjach niektórych forumowiczów - Twój głos nie jest przekonywający...
Ja go rozumiem, choć jednak trochę inaczej stawiam granice.
Dyskusja, czy moje przekonanie nie bierze się z oceny umiejętności Leona, sens ma umiarkowany, bo nie jestem w stanie tego dowieść (także przed sobą, choć w tej chwili wolę myśleć, ze jest to myślenie obiektywne).
W uporządkowaniu tematu tylko dodam - nie dwa lata tylko cztery. I widzę starania o budowanie tej więzi z reprezentowanym krajem. Ile tego trzeba - dalibóg, nie wiem. Ale zakładam, że różnie oraz, że nie ma na to wzoru.
Co do reprezentacji - wiele argumentów można przytoczyć za takim, czy innym rozumieniem. Zauważ, że obaj uważamy, że reprezentować nas może ktoś z naszego podwórka (czy podwórka obok). Różnimy się jedynie w ocenie, jak długo ten ktoś musi być na naszym podwórku (czy podwórku obok). Oby tych dylematów było jak najmniej, bo rzeczywiście reguła jest/powinna być jedna. I jest, bo w rzeczywistości w Polsce takie dylematy przerabiamy porównawczo stosunkowo rzadko. Pomijam całkiem niedawne zakusy tzw. skautów w przypadku piłki kopanej :-)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Sławomir Karpiński

Pewnie spotkalibyśmy się w jednym pewnym punkcie rozpatrując kwestie reprezentowania danego kraju i byłaby to możliwość reprezentowania tylko jednego kraju w życiu. Zamknęłoby to sprawę. Rzeczywiście pozostaje nam zatem pozostanie przy własnych zdaniach. Do zobaczenia na innym forum. Zapowiada się przecież ciekawy sezon Plus Ligi.
Dziękuję za kulturalną dyskusję. Do następnego razu. Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Komentarz usunięty
Hedgehog

Gość jest pewny siebie i tacy ludzie odnoszą sukcesy w sporcie, szczególnie drużynowym. Wolałbyś, żeby był takim mazgajem, którego martwią wszelkie słowa krytyki albo stoi ze spuszczoną głową? Nic by wtedy nie osiągnął i nie byłoby tematu jego występów. Nie jest chłopakiem do bicia. Jest na swoim miejscu, zasłużył na to ciężką pracą, siłą i wyrzeczeniami. Nie Tobie go oceniać.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Sławomir Karpiński

Osiągnięcia Leona jako siatkarza nie tyle co oceniam, chociaż oceniam, co doceniam. Są one bezsprzeczne. I zawsze uważałem, że wypadkową sukcesu są dwa talenty - ten właściwy, do robienia szybkich postępów i rozwijania się oraz, może nawet ważniejszy, talent do ciężkiej pracy. Pewność siebie również jest potrzebna i w sporcie, i w życiu, ale to co powiedział Leon, zakładam, że jest to prawdą oczywiście, było nie tyle niegrzeczne, co butne. Przychodzi do nowego środowiska, nowego, scementowanego zespołu i jego wiernym kibicom mówi, że jak się wam nie podoba, to wyłączcie telewizor. Ja zdaję sobie sprawę z tego co się dzieje na świecie i że będę musiał tą pigułkę w postaci Wilfredo w kadrze przełknąć, ale to nie jest nasz rodak, żeby kibicom w taki sposób zwracać uwagę. A buta wcale nie musi pomagać w sporcie czy życiu, często przeszkadza.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Hedgehog

Za bardzo to przeżywasz. Leon nie jest dyplomatą. Po prostu powiedział coś w jakimś wywiadzie na odczep się dla hejterów. Nie dzieliłbym włosa na czworo. Przecież to nic takiego powiedzieć, że jak się komuś nie podobam w telewizji, to niech wyłączy telewizję. Przecież nie zniknie z telewizji dlatego, że się komuś nie podoba.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.