Wątek dotyczący artykułu

Wimbledon: Lisicka bezradna w finale, Bartoli królową wimbledońskiej trawy

Marion Bartoli mistrzynią Wimbledonu! Francuzka zdobyła swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł, pokonując w finale bez straty seta Niemkę Sabinę Lisicką.

przeczytaj cały artykuł


crzyjk

Śmiechu warte jak są zagubieni wszelcy "snafwcy" tenisa i jak po jednym meczu finałowym silą się na ocenę tenisistek. To jest tylko jeden z wielu turniejów, a co jest najważniejsze to jest sport i nie zawsze wygrywają te co zwykle. Marion wykorzystała swoją szansę i chwała jej za to, ale podważanie rankingu i dokonań innych po jednym turnieju to już przesada. Jest wiele mistrzyń WS, jak ostatnio Petra co nie spełniły pokładanych w nich nadziei i nie zdominowała rozgrywek. Tak samo obecna czołówka rankingu nie jest niepokonana i nie wygra wszystkiego, ale w przeciągu roku są najlepsze.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
rademenes

Nie kolego, to jest ten jeden jedyny, najważniejszy z wszystkich turniejów. Można zdobywać każde pierdziszewo, ciułać punkty i być numerem 1, a można również wyczekać na swój moment i wygrać jeden, najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie. Wybierz sobie, co jest łatwiejsze i co daje większą chwałę i satysfakcję. A ranking WTA to beczka, spójrz na ATP - finał gra nr 1 i nr 2 na świecie. To chyba też o czymś świadczy prawda? Dzisiejszy dzień to prawdopodobnie jedyny i tak ważny w karierze Bartoli. Wątpie, aby kiedyś jeszcze powtórzyła taki sukces, czy nawet obroniła ten tytuł za rok. Ale co z tego? Dziś dokonała wielkiej rzeczy, na miarę z resztą swoich możliwości. Pewnie, że są w turze inne, mocniejsze, bardziej doświadczone, bardziej utytułowane tenisistki, ale większość z nich nie wygra w swojej karierze ani jednego szlema! A przecież to jest celem każdej z nich, a nie gra sama w sobie. Możesz grać dobrze cały sezon, dochodzić regularnie do ćwierćfinałów, półfinałów itd ale zawsze czegoś zabraknie. O tym prędzej czy później nikt nie będzie pamiętał. Ale to, że jest się mistrzynią Wimbledonu zapamiętają kolejne pokolenia. I to jest ta zasadnicza różnica.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
crzyjk

Właśnie to jest śmiechu warte, że tylko WS uważasz za wyznacznik wartości tenisisty. To taka sama opinia jak o wielkości świąt, dla każdego coś miłego i jeden woli państwowe, drugi kościelne, lub jakieś imieniny. W sporcie liczy się walka i rywalizacja, dla dziesięciolatka jest najważniejszy jego wygrany turniej.. ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
rademenes

Nie, WS kolego uważam, za coś najważniejszego, za prestiż, czasem ukoronowanie kariery, taką wisienkę na torcie, za szczyt marzeń, do którego niektórzy dążą czasem latami. Wierz mi, że nic nie daje większej satysfakcji od wygrania turnieju wielkiego szlema, a już w szczególności Wimbledonu. Zapewne nie jeden tenisista oddał by wszystkie swoje pierdziszewskie tytuły za chociaż jeden wielkoszlemowy. Na tym właśnie polega magia tego miejsca, tej rywalizacji i turniejów tej rangi. A dlaczego tak uważam? Bo w ten sposób przechodzi się do historii i tylko o tym ludzie będą pamiętać! Kogo obchodzi wygrana w Acapulco, Brukseli, czy w Katowicach? Nikogo! A na Wimbledonie? To odpowiedz sobie już sam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
crzyjk

Podejrzewam że nie znasz Fibaka, czy Jadzi Jędrzejewskiej...tfu co ja plotę JJ też pewnie jutro nikt nie wspomni, bo tylko jako pierwszy Polak w historii dotarł do SF WS ATP. Chyba za dużo oglądałeś westernów, tam tylko wygrana się liczy ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
rademenes

No właśnie, tylko wspomnienie. Po tych, co kiedyś byli i nic nie zdobyli, choć byli blisko pozostanie tylko i aż wspomnienie, że byli i że byli blisko. Fajnie nie? Gdyby nie wspomnienie Bohdana Tomaszewskiego w zeszłym roku, przy okazji finału z Radwańską to guzik byś dziś wiedział o Jadzi Jędrzejowskiej, sprzed II wojny. Wspomnienia pozostają wspomnieniami, a za zdobyte Wielkie Szlemy na zawsze przechodzi się do historii. Dostrzegasz różnicę teraz, czy mam ci to rozrysować jak Gmoch?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
crzyjk

Sam sobie wytłumacz, ba ja nie mam zamiaru..;)
Dla mnie największym osiągnięciem naszych, był awans wszystkich singlistów do drugiej rundy, w dwóch ostatnich WS, o dwojgu w SF nie wspominając, a inni mogą chwalić tylko zwycięzców. Jak nasi tenisiści będą mieli normalne warunki do uprawiania sportu, to będziemy liczyć zdobyte WS.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
rademenes

Jak nasi tenisiści będą mieli normalne warunki do uprawiania sportu, to będziemy liczyć zdobyte WS.

dawno tak się nie uśmiałem, w jakim świecie ty żyjesz człowieku?????!!!
O czy ty w ogóle mówisz? No chyba, że o warunkach fizycznych to spoko.

No, w przypadku Radwańskiej może być ciężko, ale jak na moje to jeszcze rośnie, więc może może trochę masy mięśniowej przyrośnie. Kubot za chwilę kończy karierę, więc będzie nam go bardziej brakowało niż jemu warunków fizycznych. Przysiężny Michaś wciąż doskonali swoje warunki fizyczne do uprawiania sportu, w prawdzie głównie w challengerach - ale to jest jakaś nadzieja. A Jerzy?! Warunki ma doskonałe - wzrost, siła, serwis, skróty, dropy-szoty ok. No może trochę wzrok mógłby podleczyć, ale nie wiem na ile w przypadku jego wady się da (gra w soczewkach kontaktowych, jak Djokovic)- więc też ewentualnie. Napisz mi tylko, od kiedy mogę zacząć liczyć te zdobyte WS? Od tego roku, następnego, kiedy? A może po prostu warto się również nad tym zastanowić, na ile rywale/rywalki na to pozwolą?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
rademenes

Oczywiście, że widziałem. Kortów ci u nas nie brak. Te trawiaste owszem, nie są tak idealne, jak na Wyspach, ale są. Co innego tu jest istotne - pieniądze i wsparcie. Brytyjska federacja tenisowa ma do dyspozycji rok w rok ponad 70 mld GBP, a PZT? W przeliczeniu niespełna 900 tyś GBP :) Beczka, prawda :) Za to mamy 3 Polaków w ćwierćfinałach Łymbledonu, a Brytyjczycy tylko 1, który wszak gra dziś w finale. Ale łatwo mu nie będzie. Djokovic jest rządny i spragniony wygranej

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
stanzuk

Nazwisko Bartoli wygrawerowane na scianie Wimbledonu jak jakas katastrofa nie zmiecie Londynu z powierzchni ziemi będzie widoczne przez wieki, a pies z kulawą za kilka lat nie wspomni o Radwańskiej jak nie zrobi tego co dzisiaj zrobiła Marion.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|2)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
stanzuk

A Ty dalej swoje,jakie dwa razy,trzeba łopatologii żebys zrozumiał że graweruje się nazwiska tylko zdobywców tytułu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|2)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.