Wątek dotyczący artykułu

W Zabrzu odetchnęli z ulgą. Mariusz Jurasik "zawiśnie" dopiero w Puławach

Mariusz Jurasik w końcówce meczu Górnika Zabrze z KS Azotami Puławy wyleciał z boiska z czerwoną kartką za faul taktyczny na wychodzącym na czystą pozycję zawodniku rywala. Na pauzę jednak zaczeka.

przeczytaj cały artykuł


Maniutek_90

Wy puławskie szczekacze serio macie problem z logicznym rozumowaniem. Decyzję o dyskwalifikacji - zgodnie z regulaminem - podejmuje na wniosek sędziów odpowiednie gremium ZPRP. Do meczu zostało 17 godzin, więc kiedy oni mają się zebrać i decyzję podjąć? Siądą w poniedziałek lub wtorek i go zawieszą. Nie wiadomo nawet na ile meczów ma zawisnąć, a wy toczycie pianę. Zero pomyślunku i totalne lemingoznawstwo...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|7)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
puławyręczna

Powinien być zawieszony na jutrzejszy mecz a związek jakby się zebrał w poniedziałek zdecydowałby czy to było na jeden mecz czy nawet na 4 szczekaczu

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (8|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Komentarz usunięty przez użytkownika
wujas

przeproszą i zawieszą go na 1 kolejkę w sezonie 2014/2015 albo dopatrzą się że delegat nie postawił przecinka i z powodow formalnych nic nie będą biedaczyska mogli zrobić :) a delegata ukarają dożywotnim zawieszeniem tylko nie powiedzą, że ów delegat wlaśnie po tym meczu odchodzi na emeryturę:) Tak jak powiedziałeś: "to jest polska piłka ręczna". Przynajmniej wesoło jest, szkoda że czasem to śmiech przez łzy.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Komentarz usunięty przez użytkownika

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.