Wątek dotyczący artykułu

ZPRP potwierdza: Są oferty pracy dla trenera Bieglera

- Po sukcesach, jakie trener Biegler odnosi z polskim zespołem, zainteresowanie jego osobą przez potencjalnych pracodawców jest coraz większe i nie może dziwić - mówi wiceprezes ZPR w Polsce.

przeczytaj cały artykuł


grolo

Prawda jest taka, że chłopaki ten medal wyszarpali , wydrapali pazurami z parkietu ale prawdą jest też, że nie mieli dostatecznego wsparcia ze strony trenerów.
***
Kto wytężał słuch na czasach ten słyszał, że Biegler tym złachanym do ostatecznosci, zziajanym chłopakom miał do zaoferowania same OGÓLNIKI : "spokojnie" albo na odwrót "jedziemy! ognia!". W tym czasie Manolo Cadenas podpowiadał swoim zawodnikom rozwiązania taktyczne, co sprawiło, że nas doszli, a potem przegonili i kontrolowali sytuację aż do przedostatniej minuty meczu. To samo u Katarczyków - aż przyjemnie było patrzeć na profesjonalizm Valero Rivery, który nie stracił ani sekundy cennego czasu na banały.
***
"Beagle" miał tylko jeden pomysł na mecz : defensywę. Na atak planu nie było (oprócz tego, by rzucał Kola). Atak chłopaki IMPROWIZOWALI sami, najczęściej tracąc zdrowie na przedzieraniu się przez środek, rzucając z nieprzygotowanych pozycji, dokonując heroicznych szarzy z reguły skazanych na porażkę. A skrzydła stały i kwiczały (z nieużywania).
***
Biegler trzymał Szybę w zamrażarce przez prawie cały turniej. Gdy go wreszcie wypuścił na ostatnie 11 minut meczu z Katarem, Michał rzucił 3 bramki na 3 (100% skuteczności) ... a co by było, gdyby grał wcześniej?
Może byłby WIELKI FINAŁ , a nie mały...
A tak to Dzidziuś przez cały mecz nie miał wsparcia w ataku, bo Biegler trzymał albo Roja z rozbitą głową albo słabo dysponowanego Karola czekając aż się Kola przełamie i coś rzuci. .
***
Taki juniorski błąd jak nieprawidłowa zmiana w 57. minucie NIE MIAŁ PRAWA się zdarzyć w TAKIM meczu. Zwłaszcza, że to było 3 minuty przed końcem, zwłaszcza, ze przegrywaliśmy 21:23, zwłaszcza że skutkiem tego JUNIORSKIEGO błedu była strata piłki i ZAWODNIKA. Ten zawodnik to był Szyba, który zamiast do gry poszedł na ławkę kar na 2 minuty! Wtedy już tylko cud mógł nas uratowac... Cud się zdarzył i uratował skórę trenerom - Szyba zdążył wrócić na ostatnią minutę i w ostatniej sekundzie meczu strzelić wyrównującą bramkę, dając nam NOWE ZYCIE.
** Teraz wszyscy są szczęsliwi, zachwyceni i nie chca wiedzieć ani widzieć tego dziegciu w tym miodzie... Ale PROBLEM pozostaje i wczesniej czy później będziemy znów musieli się z nim zmierzyć

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (10|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Czar

W zasadzie to strzelił dwie ostatnie bramki... Tym większy podziw dla niego i w sumie dla Dzidziusia, że nie będąc środkowym rozgrywającym dostrzegł że Szybie bramki "wchodzą" i grał do niego.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.