Wątek dotyczący artykułu

Dragan Travica oskarża: Nie zostaliśmy potraktowani sprawiedliwie

Były kapitan włoskiej kadry siatkarzy nie boi się odważnych słów, opisując swoją wersję zdarzeń z Rio z Janeiro, które doprowadziły do wyrzucenia go z reprezentacji przez Mauro Berruto.

przeczytaj cały artykuł


kitten

I niech ktoś powie, że atmosfera, relacje między ludźmi w kadrze, chemia lub jej brak, nie mają znaczenia dla zachowań na boisku i wyników sportowych. Bo są kibice, ale też i trenerzy, wg których forma sportowa załatwia wszystko i uważają, że jak jesteś dobrze przygotowany fizycznie, sportowo, taktycznie itd. to i tak znajdzie to odzwierciedlenie na boisku.
Guzik prawda. Jest coś takiego, jak chemia, synergia. Kiedy cała ekipa ma wspólny cel, ludzie nawzajem się lubią, akceptują i uwielbiają ze sobą grać, mimowolnie dają z siebie o wiele więcej. To jest ta wartość dodana, która wypływa z ludzi, choć mogą nawet nie zdawać sobie z tego sprawy. Jak idziesz do pracy, w której nie znosisz współpracowników, idziesz z niechęcią i robisz wszystko na odwal. Jak uczeń nie cierpi nauczyciela, niechętnie uczy się przedmiotu. I odwrotnie. Lubiani przez nas ludzie są dla nas wartością dodaną i powodują, że cieszy nas to co robimy, a wtedy wyzwalamy w sobie siły, energię, której normalnie od siebie nie dajemy.
Proste porównanie wyników sportowych z ostatniego roku Włochów i Francuzów. Jedni skłóceni, "nie patrzący sobie w oczy", z ciężką atmosferą, a na boisku każdy sobie, chaos i dzieci we mgle. W mś i LŚ totalne porażki. Drudzy poszliby za sobą w ogień i nawet teraz spędzają ze sobą wakacje, choć wcześniej byli razem 3 miesiące, a za parę dni znowu kadra aż do 18 października. I na boisku widać tę chemię, bo wprawdzie pośród nich są znakomici i bardzo dobrzy zawodnicy, ale to jeszcze wcale nie wystarcza, żeby stworzyć prawdziwą drużynę, taką, która w tej chwili seriami może wygrywać z każdym.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Shemar

Pod wszystkim co napisałaś się podpisuję, a od siebie dodam, że dobry trener powinien być równie dobrym psychologiem i mieć wyczucie, że skoro na drugi dzień nie mieli w planie meczu, to pozwolenie siatkarzom spędzić miło czas do 2:30, może przynieść lepsze efekty i mieć na nich korzystny wpływ, niż wysłanie ich do łóżka razem z kurami. Sen to oczywiście zdrowie i bycie wyspanym jest ważne, ale wcale nie bardziej, niż zażycie aktywnego relaksu i odpoczynek psychiczny, a w końcu z relacji Dragana wynika, że nie wybrali się zdobywać miasto i obskoczyć wszystkie nocne kluby, tylko w swoim towarzystwie spędzić miło czas w pobliskiej restauracji.
Trenerowi mogło chodzić przede wszystkim o samą zasadę, że jak powiedział o tej godzinie, no to o tej i nie ma zmiłuj, ktoś tu rządzi, a inaczej pozwoli się raz jeden, drugi, zawodnicy się rozbisurmanią, aż w końcu w ogóle całe ich przygotowanie się posypie. Dużo też zależy od tego, jak wielkim autorytetem chce być trener i jak dużą estymą pragnie być darzony. Niestety w rolę trenera można się za bardzo wczuć i poczucie władzy, dyrygowania innymi, ustalanie twardych reguł - to wszystko może być zgubne i kogoś takiego - z tak autorytarnym podejściem na trenera na pewno bym nie wybrał. Musi być tutaj to wszystko, co wymieniłaś, synergia, zrozumienie, chemia, i w tym wywypadku także bardziej koleżeńskie relacje, bo mamy jednak do czynienia z dorosłymi ludźmi i już dawno tu nie czas na role nauczyciel - uczeń, rodzic - dziecko.
(Taab)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.