Wątek dotyczący artykułu

Czas na zmiany w polskich skokach?

Niedzielne zawody w Engelbergu, podobnie jaka cała pierwsza część sezonu, były w wykonaniu polskich skoczków bardzo nieudane. Po raz pierwszy, oprócz postawy zawodników, oceniliśmy także pracę trenera Biało-Czerwonych.

przeczytaj cały artykuł


miki1957

Jeszcze nie tak dawno wspominaliście Fortunę i jego złoto w Sapporo, medale Małysza. Teraz gdy Kruczek wyciągnął za uszy polskie skoki do niebotycznych osiągnięć ci sami pismacy wylewają go z trenerki? A kto zapewni w zawodach przynajmniej 3 polaków w 30. Zapomnieliście chyba panowie jak podniecaliście się gdy obok Adama do trzydziestki zakwalifikował się jeszcze ktoś z naszych gwiazdorów. Polacy są w dołku jak zawsze na początku sezonu. Na pewno należy poddać analizie ten fakt i spróbować wyciągnąć wnioski, narzucanie zmian na siłę nic nie zmieni. Jeżeli Kruczek odejdzie to zapewne szybko znajdzie kolejną posadę, a my jak zawsze zostaniemy z łapą w nocniku.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Zenobiusz

Szczerze mówiąc dzisiaj mnie już nie przekonują tego typu argumenty, że ojej, kiedyś to było święto jak mieliśmy jednego Polaka w "30", a dzisiaj mamy ich trzech, więc nie smućmy, tylko cieszmy się tym. No sorry, ale to była zupełnie inna epoka. Epoka totalnej, ale to totalnej biedy w polskich sportach zimowych. Mam na myśli biedy finansowej. Nie mieliśmy sponsorów, nie mieliśmy trenerów, nie mieliśmy żadnych systemów szkolenia, nie mieliśmy infrastruktury, nie mieliśmy nic. W sportach zimowych, w tym w skokach byliśmy zerem. Potem pojawił się Małysz. I On zmienił wszystko. Stworzył niesamowity boom na skoki w Polsce. Stworzył rzadko spotykany fenomen pt. Małyszomania. Skoki narciarskie nagle stały się sportem narodowym, przyciągający przed telewizory miliony ludzi. To było oczywiste, że wraz z tym przyjdą sponsorzy i wiele zmian. Tak się stało. Skoki narciarskie zostały objęte specjalną ochroną, dyscyplina dostała zastrzyk gotówki, o jakim wcześnie mogła sobie marzyć. Do dzisiaj skoki narciarskie, czyli generalnie niszowa na świecie dyscyplina sportu, są najpopularniejsze chyba właśnie w Polsce. Tu mają najwięcej kibiców. I tu mają chyba relatywnie największe hajsy. Więc serio, po tylu latach ja mam wciąż się jarać faktem, że mamy paru skoczków w "30"? Słoweńcy mają mniejsze hajsy, skoki tam są mniej niż u nas popularne, a mają dużo większe sukcesy. Wydawało się, że po tym wszystkim z roku na rok będziemy się stawać coraz większą potęgą w skokach. Że nawet drugi garnitur kadry będą stanowić zawodnicy, którzy będą w stanie wejść do "15" konkursu PŚ, tak jak jest to u Niemców, Norwegów, czy Austriaków. A nie dość, że nie widać progresu, to jest jeszcze coraz gorzej. To jest jak z żużlem. Czy mając świadomość ile kasy jest wpompowywanych w żużel, ilu kibiców ma żużel, to czy was zadowalałoby fakt, że czasami jakiś żużlowiec się zakwalifikuje do "20" zawodów grand prix?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
J. Szymkowiak

Amen. Malysz i Stoch nie potrzebowali Kruczka ani Tajnera bo to sa prawdziwe diamenty. Trenerzy powinni robic roznice wtedy kiedy jest zle a nie podpisywac sie pod sukcesami innych. Kogo przez te wszystkie lata wytrenowal sztab szkoleniowy reprezentacji? NIKOGO
Jesli zawodnicy z poza reprezentacji sa w lepszej formie niz ci wybrancy to chyba sprawa jest jasna.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.