Transfer Lewisa Hamiltona do Ferrari wywoływał olbrzymie emocje. Został ogłoszony już na początku 2024 roku, więc wstrząsnął światem Formuły 1. Nikt w padoku nie spodziewał się, że siedmiokrotny mistrz świata po ponad dekadzie postanowi odejść z Mercedesa. Kilka miesięcy oczekiwań na debiut Hamiltona w czerwonym bolidzie tylko podsyciło oczekiwania.
Tymczasem 40-latek rozczarowuje w sezonie 2025, choć też należy sprawiedliwie przyznać, że Ferrari nie przygotowało zwycięskiego bolidu. Włosi nie wygrali w tym roku ani jednego wyścigu, ale Charles Leclerc kilkukrotnie stanął na podium i był w stanie wywalczyć pole position na Węgrzech. Tymczasem Lewis Hamilton jak dotąd ani razu nie kończył Grand Prix w czołowej trójce.
ZOBACZ WIDEO: Robert Kubica wspomina potworny wypadek. "Nie jestem już tym samym człowiekiem"
- Wszystko wymyka mu się spod kontroli. Chciał zostać mistrzem w barwach Ferrari, a teraz jest zaskoczony tym, że to mu się nie udaje. Był prawdopodobnie jednym z najlepszych kierowców ostatniej dekady, ale nie najlepszym - ocenił w sport.de Bernie Ecclestone, były szef F1.
95-latek spodziewa się, że przygoda Hamiltona z Ferrari zakończy się fiaskiem. - Współpraca Hamiltona z Ferrari to projekt marketingowy. Myślę, że w przyszłości Lewis bardziej zaangażuje się w modę niż w F1 - dodał Ecclestone.
Hamilton podpisał z Ferrari dwuletni kontrakt z opcją rozszerzenia współpracy o kolejny sezon (2027). W ostatnich dniach włoskie media donosiły, że kierownictwo ekipy z Maranello jest na tyle niezadowolone z postawy legendy F1, że nie zaproponuje mu przedłużenia kontraktu.
Problem polega na tym, że na początku roku kilka źródeł donosiło, że to od Hamiltona zależy, czy skorzysta z prawa opcji w swojej umowie, a Ferrari nie będzie miało nic do powiedzenia w tej sprawie. Sezon 2026 przyniesie jednak rewolucję w F1 i zupełnie nowe przepisy techniczne. Mogą one zresetować stawkę i sprawić, że Ferrari włączy się do walki o tytuł.