Kwalifikacje do GP Sao Paulo okazały się dla Maxa Verstappena katastrofą. Holender zakończył sesję na torze Interlagos dopiero na szesnastym miejscu i na tym nie koniec problemów. Nad kierowcą Red Bull Racing zawisła groźba kary, jeśli "czerwone byki" zdecydują się na zmiany daleko wykraczające poza przepisy parku zamkniętego.
Holender miał już kłopoty w sobotnim sprincie. Zespół z Milton Keynes sygnalizował wtedy możliwość dokonania korekty ustawień, by odwrócić sytuację przed kwalifikacjami do wyścigu Formuły 1. Efekt okazał się odwrotny od zamierzonego - kierowca nie czuł poprawy, a tempo jeszcze spadło.
ZOBACZ WIDEO: Robert Kubica wspomina potworny wypadek. "Nie jestem już tym samym człowiekiem"
- Po prostu było słabo. W ogóle nie mogłem naciskać. Auto nie było dobrze ustawione, bardzo się ślizgało. Musiałem mocno jechać poniżej limitu, by nie zaliczyć jakiejś przygody, a to oczywiście nie działa w kwalifikacjach - wyjaśnił później Verstappen w Sky Sports.
Po zakończeniu kwalifikacji w życie wchodzą przepisy parku zamkniętego (tzw. parc ferme). Oznacza to, że można wprowadzić tylko ograniczone zmiany w bolidzie. Jakiekolwiek poważniejsze modyfikacje grożą karą startu z alei serwisowej.
- Musimy teraz spojrzeć, co z tym zrobimy. Mam na myśli na przykład wprowadzenie dalszych, bardziej drastycznych zmian. To oznaczałoby start z alei serwisowej, ale musimy na spokojnie usiąść i zdecydować, która opcja jest najlepsza - powiedział w telewizji ORF Helmut Marko, doradca Red Bulla ds. motorsportu.
Red Bull może przede wszystkim zamontować nowy silnik w bolidzie Verstappena. Dawałoby to Holendrowi większy zakres z doborem jednostek napędowych na końcówkę sezonu 2025. Równocześnie maszyna mogłaby zostać ustawiona w bardziej agresywny tryb pracy, bo miałaby do przejechania mniejszą liczbę wyścigów.
Świeży silnik byłby dla Maxa Verstappena pewną przewagą w walce o tytuł mistrzowski z Lando Norrisem i Oscarem Piastrim, którzy muszą dokończyć sezon 2025 z obecną pulą jednostek, jeśli chcą uniknąć kar. Tyle że sam Holender po nieudanych kwalifikacjach przestał wierzyć w obronę mistrzostwa świata. - To koniec - powiedział w sobotę na torze Interlagos.
Nowy silnik dla Verstappena oznaczałby start z końca stawki, a więc zespół mógłby zaryzykować też kompletną zmianę ustawień, a nawet części aerodynamicznych, bo kolejne kary nie zmieniłyby już sytuacji 28-latka. Redakcja "Auto Motor und Sport" dowiedziała się, że finalne ruchy Red Bulla mogą zależeć od pogody. Jeśli w niedzielę podczas GP Sao Paulo będzie padać deszcz, to "czerwone byki" pójdą na całość i zmienią bolid pod warunki jazdy na mokrej nawierzchni, co może okazać się atutem dla Holendra.