Według relacji w sprawie apelacji przed sądem w Wuppertalu, Sabine Kehm zeznała, że po próbie szantażu rodzina Michaela Schumachera ograniczyła zaufanie wobec personelu. Sprawcy grozili publikacją prywatnych zdjęć i nagrań w darknecie, żądając 15 mln euro.
- Zdrada zaufania sprawiła, że rodzina z większym dystansem podchodzi do osób, które dla niej pracują, jest ostrożniejsza - zeznała Sabine Kehm w sądzie. - Uważam to za ekstremalnie perfidne, że ktoś chce tak wykorzystywać cierpienie - dodała.
ZOBACZ WIDEO: Sensacyjny powrót Krychowiaka? "Może pomogę im awansować"
Kehm wskazała, że Corinna Schumacher przeżywa sprawę z goryczą. - Nawet jeśli dochodzi do rozstania i ktoś jest niezadowolony, to nie usprawiedliwia takich działań. To oczywiste, że pewne media znów wysyłają fotografów pod posesję. Człowiek traci część wolności - mówiła menedżerka.
W pierwszej instancji główny oskarżony (54 lata), wielokrotnie karany, usłyszał wyrok 3 lat więzienia za usiłowanie wymuszenia rozbójniczego w szczególnie ciężkim wypadku. Były ochroniarz rodziny (54 lata) otrzymał 2 lata w zawieszeniu i 2,4 tys. euro grzywny.
Obie strony wniosły apelacje do sądu krajowego. Wyrok wobec syna głównego oskarżonego - 6 miesięcy w zawieszeniu za pomocnictwo - jest prawomocny. Zaplanowano jeszcze trzy terminy rozpraw do początku grudnia.
Wielokrotny mistrz świata Formuły 1 miał poważny wypadek 29 grudnia 2013. Podczas jazdy na nartach uderzył głową w kamień. Od tamtej pory zniknął z życia publicznego, a rodzina do dzisiaj pilnie strzeże informacji na temat jego stanu zdrowia.