We wtorek Red Bull ogłosił składy obu ekip Formuły 1 na sezon 2026. Max Verstappen i Isack Hadjar utworzą duet w głównej ekipie, natomiast Liam Lawson oraz Arvid Lindblad będą startować w siostrzanej stajni Visa Cash App RB. Taka decyzja oznacza, że miejsce w F1 po pięciu latach stracił Yuki Tsunoda.
Tsunoda w dużej mierze miał trudności z dorównaniem Verstappenowi w samochodzie Red Bull Racing od momentu nagłego awansu z Visa Cash App RB na początku sezonu. Zespół postawił na Japończyka, bo miał nadzieję, że zacznie osiągać lepsze wyniki niż Lawson. Tak się jednak nie stało. Wprawdzie ostatnio 25-latek poprawił tempo, ale to nie wystarczyło, aby "czerwone byki" dały mu kolejną szansę.
ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem
Laurent Mekies, będąc od dwóch lat w strukturach Red Bulla, mógł z bliska obserwować, jak pracuje Yuki Tsunoda. Japończyk wystartuje jeszcze w ostatnim wyścigu w Abu Zabi, po czym przejdzie do nowej roli - kierowcy rezerwowego.
- Yuki ściga się w naszych barwach łącznie już od siedmiu lat i miałem przyjemność pracować z nim w obu zespołach Red Bulla. Przez pięć dotychczasowych sezonów w F1 dojrzał do roli kompletnego kierowcy: jest szybki na pojedynczym okrążeniu w sobotę oraz potrafi znakomicie startować i prowadzić świetne wyścigi w niedzielę - powiedział szef Red Bulla w komunikacie zespołu.
- Każdy w tym sporcie zgodzi się, że nie da się nie lubić Yukiego. Jego osobowość jest zaraźliwa, a on sam stał się wyjątkowo ważną częścią rodziny Red Bulla. W imieniu wszystkich w Red Bullu dziękuję mu za dotychczasowy wkład. Wiemy też, że zapewni nieocenione wsparcie przy projektach na 2026 roku w kolejnych miesiącach - dodał Mekies.
Wybierając Hadjara, Red Bull postawił na francuskiego kierowcę po ledwie jednym sezonie w F1. Latem 21-latek zdobył pierwsze podium w Zandvoort, choć dysponował gorszym bolidem Visa Cash App RB. Biorąc pod uwagę tempo jego rozwoju, Mekies uważa, że młody kierowca będzie w stanie zapewnić "magię" u boku czterokrotnego mistrza świata w przyszłym sezonie, gdy Red Bull po raz pierwszy będzie korzystać z własnych silników.
- Jeśli chodzi o Isacka, w swoim pierwszym sezonie w F1 wykazał się dużą dojrzałością i udowodnił, że szybko się uczy. Co najważniejsze, pokazał surową prędkość, która jest w tym sporcie wymaganiem numer jeden. Wierzymy, że Isack może rozkwitnąć u boku Maxa i wyczarować magię na torze! - podsumował Mekies.