Pierwszy sezon Lewisa Hamiltona w czerwieni kończy się z większą liczbą pytań niż odpowiedzi - uważa Ralf Schumacher. Brytyjczyk w trakcie tego roku ani razu nie stanął na podium Formuły 1, a Charles Leclerc zdecydowanie wygrał z nim wewnętrzną rywalizację w Ferrari. Zdaniem Schumachera, pytania dotyczące dyspozycji Hamiltona prowadzą w bardzo niepokojącym kierunku dla siedmiokrotnego mistrza świata.
Przed finałem sezonu w Abu Zabi brytyjski kierowca walczy o szóste miejsce w klasyfikacji z Andreą Kimim Antonellim. To daleko od mistrzowskich ambicji, które miało Ferrari przed startem sezonu 2025. Według Schumachera rośnie liczba dowodów, że 40-latek po prostu nie adaptuje się do realiów w Maranello ani do wymagającego bolidu.
ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem
W podcaście "Backstage Boxengasse" Schumacher nie gryzł się w język. Dla byłego kierowcy F1 sezon Hamiltona osiągnął szczyt w marcu, gdy Brytyjczyk wygrał sprint w Chinach. Był to jednak odosobniony przebłysk, a nie trampolina do lepszych wyników. - Z mojego punktu widzenia Lewis Hamilton dołączył do zespołu z dużymi celami, by przywrócić Ferrari na czoło - powiedział Schumacher.
- Od początku zwracałem uwagę i mówiłem: "OK, bez testów to może być trudne". Większy problem jest jednak taki, że nie zrobili kroku naprzód, nic się nie zmieniło. Lewis też tak naprawdę nie był w stanie pomóc zespołowi, co jest dużym problemem, i wygląda na to, że tak jest nadal - dodał Niemiec.
Schumacher argumentuje, że sednem nie musi być sama maszyna, lecz nieumiejętność Hamiltona, by się do niej dopasować, co jego zdaniem sygnalizuje nieodwracalny regres u siedmiokrotnego mistrza świata. - Lewis w pewnym sensie goni za odczuciem, które miał, gdy ostatnio zostawał mistrzem świata, którego potrzebuje w tym samochodzie. To wyraźny sygnał, że nie jest już w stanie zmienić stylu jazdy. A to samo w sobie jest zagrożeniem. - ocenił.
- Gdybym był obecnie szefem Ferrari, wiedziałbym doskonale, że w przyszłym roku wchodzą zupełnie nowe przepisy i Lewis musiałby całkowicie zmienić styl jeszcze raz. Moim zdaniem ten rok pokazał, że dla niego lepiej byłoby podjąć inną rolę - dodał Schumacher.
Ralf Schumacher powtórzył po raz kolejny, że Ferrari powinno jak najszybciej postawić na Olivera Bearmana na miejscu Lewisa Hamiltona. Młody Brytyjczyk w debiutanckim sezonie zachwyca w barwach Haasa. Dla 50-latka dalsze stawianie na wielokrotnego mistrza świata jest "inwestowaniem w przeszłość".
- Moim zdaniem Bearman na to zasługuje, wykonuje świetną pracę w Haasie. To przyszłość. Ferrari ma jeszcze rok lub dwa, w których muszą coś zrobić, zbudować coś długofalowego. Inwestowanie w przyszłość z Oliverem ma więcej sensu niż inwestowanie w przeszłość z Lewisem - stwierdził.
- Przykro mi to mówić, ale kiedy porównuję wyniki, Sainz zrobił dokładnie odwrotnie, przeszedł do Williamsa, też miał swoje problemy wieku dziecięcego i stanął na podium, i tak właśnie powinno było być w przypadku Hamiltona - podsumował młodszy z braci Schumacherów.