Adrian Sutil pod koniec listopada trafił do aresztu. Były kierowca Formuły 1 został zatrzymany przez niemieckie służby w następstwie międzynarodowej akcji. Niemiec podejrzewany jest o oszustwa i defraudacje na masową skalę. Jak ustalił "Bild", 42-latek po zakończeniu kariery zajął się sprowadzaniem luksusowych samochodów, a jego biznesowi miało towarzyszyć łamanie prawa.
"Wagnerowcy" szantażowali rodzinę Sutila
Były kierowca F1 wydał oświadczenie za pośrednictwem prawnika Dirka Schmitza, w którym zaprzeczył stawianym zarzutom. Zdecydował się też na współpracę ze śledczymi, aby oczyścić dobre imię. Tymczasem "Bild" poinformował, że w grudniu rodzina Sutila była szantażowana przez Rosjan podających się za członków grupy Wagnera.
ZOBACZ WIDEO: Boruc wkręcił Fabiańskiego w szatni Legii. "Weź wstań..."
Prawnik Sutila w rozmowie z "Auto Motor und Sport" potwierdził doniesienia niemieckiego tabloidu. Osoby podające się za "wagnerowców" wymusiły na rodzinie Niemca wydanie dziewięciu luksusowych pojazdów, których wartość oszacowano na ok. 17 mln euro. Rosjanie wywieźli m.in. Mercedesa 600, który przed laty należał do Elvisa Presleya.
- Przekaz był jasny. Auta mają wyjechać z garażu, inaczej spotkają nas konsekwencje - powiedział Schmitz w "AMuS".
Szantaż rozpoczął się od anonimowego telefonu. Rozmówca przedstawił się jako Władimir i powiedział krewnemu Sutila, że należy do grupy Wagnera. Zapowiedział, że jego współpracownicy w ciągu kilku dni przyjadą do Monako i zabiorą samochody z garażu byłego kierowcy F1. Groził też użyciem siły w razie jakiegokolwiek sprzeciwu.
Ostatecznie osoby podające się za "wagnerowców" zabrały z garażu Sutila takie samochody, jak Rolls-Royce Phantom, Ferrari California, Koenigsegg Regera i Koenigsegg One:1. - Te auta są tak unikatowe, że trudno je przeoczyć - dodał Schmitz.
31 grudnia 2025 roku rodzina Sutila otrzymała kolejne groźby, po czym złożyła zawiadomienie na policji w Badenii-Wirtembergii. Sprawą zajmują się nie tylko niemieckie służby, ale również funkcjonariusze z Monako oraz Interpol.
Kim jest Adrian Sutil?
To nie pierwszy raz, gdy Adrian Sutil ma problemy z prawem. W 2011 roku został skazany za "niebezpieczne uszkodzenie ciała" na 18 miesięcy w zawieszeniu oraz 200 tys. euro grzywny. Sytuacja dotyczyła wydarzeń, które miały miejsce po GP Chin. Podczas zabawy w jednym z klubów doszło do sprzeczki między kierowcą a Erikiem Luksem, właścicielem ówczesnej ekipy Lotusa.
Sutil stracił panowanie nad sobą, chwycił za kieliszek od szampana i cisnął nim w szyję Luksa. Wskutek tego zdarzenia u biznesmena doszło do uszczerbku na zdrowiu i sporych rozmiarów blizny.
Kariera Niemca w F1 nie potoczyła się tak, jak oczekiwali tego eksperci. Jeszcze w 2006 roku Sutil zdobył tytuł mistrza japońskiej Formuły 3, a następnie awansował do królowej motorsportu. Zadebiutował w wyścigu o GP Australii w sezonie 2007 w barwach zespołu Spyker. W 2008 roku Vijay Mallya przejął ekipę i przemianował ją na Force India. Sutil jeździł tam do końca sezonu 2011, po czym zastąpił go Nico Hulkenberg.
Po okresie w Force India niemiecki kierowca wystartował w 19 wyścigach dla Saubera, nie zdobywając punktów. Po nieplanowanym rozstaniu z zespołem w 2015 roku dołączył do Williamsa jako kierowca rezerwowy.
Warto dodać, że po tym, jak Hulkenberg w 2025 roku stanął na podium w GP Wielkiej Brytanii, Sutil ponownie dzierży rekord największej liczby startów w F1 (128) bez miejsca na podium.
Grupa Wagnera formalnie została zlikwidowana
Na czele grupy Wagnera stał Jewgienij Prigożyn, który w 2023 roku zbuntował się przeciwko Władimirowi Putinowi i podjął się marszu na Moskwę. Ostatecznie jego pucz zakończył się niepowodzeniem, a lider najemników zginął w katastrofie lotniczej wraz z kluczowymi członkami organizacji kilka tygodni później. Następnie zdecydowana większość "wagnerowców" formalnie podpisała kontrakty z rosyjskim ministerstwem obrony i działa w ramach nowych struktur.
Siedziba grupy Wagnera mieściła się w Sankt Petersburgu i została zlikwidowana po śmierci Prigożyna. Jej zasoby włączono do państwowych programów wojskowych i technologicznych. "Wagnerowcy" byli też obecni w krajach Afryki, m.in. w Mali. Misje najemników na tym kontynencie dobiegły końca, a jej zadania przejęła formacja Africa Corps. To paramilitarna organizacja, która w pełni kontrolowana jest przez rosyjski MON.
Niezależny portal Meduza informował, że część rosyjskich najemników w krajach afrykańskich, choć przystąpiła do Africa Corps, nadal nazywa się "wagnerowcami" i podkreśla swoją przynależność do tej organizacji.
Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty