WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Jarosław Wierczuk: Verstappen nie spełnia oczekiwań (komentarz)

Nie mam wątpliwości, że ta bratobójcza walka kierowców Red Bulla w GP Azerbejdżanu przejdzie do historii, przynajmniej jako jeden z najbardziej charakterystycznych momentów tego sezonu.
 Redakcja
Redakcja
Getty Images / Na zdjęciu Max Verstappen

Sebastian Vettel przyjechał do Baku w roli lidera. I tą rolę potwierdził. Trzecie pole position z rzędu to prawdziwa dominacja. Chociaż uliczny charakter toru w Baku i duże znaczenie przyczepności mechanicznej niejako pretendowały Ferrari do właśnie takiej roli. Na pewno tor, jak bodaj żaden inny, włączając w to słynne Monako prowokuje błędy kierowcy. Trzeci z rzędu tryumf w kwalifikacji jest rzeczywiście godny podziwu, ale potencjalnie najszybszy był Kimi Raikkonen. Dopiero błąd na ostatnich metrach treningu oficjalnego pozbawił go szans na start z pierwszego pola. Jego szybkość zrobiła jednak wyraźne wrażenie na konkurencji. Szef ekipy Mercedesa – Toto Wolff otwarcie przyznawał przed startem, że boi się pokerowego zagrania ze strony Ferrari, które może wykreować strategiczną przewagę dla Raikkonena. Były do tego pewne podstawy, ponieważ Raikkonen jako jedyny z czołówki wystartował na najbardziej miękkich oponach.

Jednak przede wszystkim chciałem napisać o niezwykle kontrowersyjnej kolizji pomiędzy samochodami teamu Red Bull. Nie mam wątpliwości, że ta bratobójcza walka przejdzie do historii, przynajmniej jako jeden z najbardziej charakterystycznych momentów tego sezonu. Podobnie zresztą jak słynna kolizja pomiędzy Rosbergiem, a Hamiltonem w Barcelonie dwa lata temu. Oba incydenty mają zresztą dość dużo wspólnego. Ich geneza jest niemal identyczna. Mają jednak też pewną zasadniczą różnicę. W przypadku rywalizacji pomiędzy kierowcami Mercedesa pomimo, że ostrej nie dochodziło co 5 minut do zagrożenia kolizją. Jeśli chodzi o Verstappena sprawa już niestety nie jest tak jednoznaczna. Jestem fanem Maxa i wiele razy podkreślałem, że prezentuje on pewną nową jakość w Formule 1. Ten powiew świeżości był potrzebny, a kontrowersje często były nakręcane przez osoby, którym zależało na zachowaniu dotychczasowego status quo. Jednak w tym sezonie liczyłem na "dojrzałego" Verstappena. Mam wrażenie, że moje oczekiwania nie były odosobnione. Pojawiało się wiele głosów mówiących choćby o wyjątkowo trudnym sezonie dla Ricciardo, którego kontraktowa przyszłość stoi pod znakiem zapytania.

Ogólne przewidywania były takie, że Verstappen będzie wyraźnie pretendował do roli lidera zespołu. Nikt nie wątpi w prędkość Maksa, którą miał i ma nadal, ale naturalnym etapem rozwoju powinna być mniejsza ilość incydentów wyścigowych. O ile w zeszłym sezonie sam twierdziłem, że Verstappen często miał po prostu pecha, o tyle w tym Max ma za sobą już co najmniej kilka sytuacji, które nie świadczą o nim najlepiej. Problem jednak główny leży w tym, że kolizja w Baku była efektem mocno standardowej taktyki obronnej Maxa. Mam na myśli oczywiście nagłą zmianę kierunku tuż przed momentem wyprzedzania tak, aby wytrącić rywala z rytmu, a w idealnej sytuacji zmusić do chwilowego zdjęcia nogi z gazu. Do tego wyjątkowo długa prosta w Baku, wąski tor i efekt prawie gwarantowany. Nie chciał bym być w skórze Christiana Hornera w trakcie tego Grand Prix. Jest to sprytna strategia bowiem formalnie nie zabroniona. Jak wiadomo przekroczeniem zapisu regulaminu byłoby dopiero więcej niż jednokrotne zmienienie toru jazdy w ramach prób obrony pozycji. Jednak jak pokazało Baku taki styl defensywny niesie ze sobą spore zagrożenia. Co więcej, kontrowersyjny sposób obrony przed swoim kolegą z zespołu Max stosował na dobrą sprawę od pierwszych okrążeń Grand Prix Azerbejdżanu i to wobec ewidentnego podejścia fair play rywala. Daniel, będąc co najmniej kilkukrotnie dość jednoznacznie zablokowanym przez Verstappena musiał w końcu spróbować. Szkoda, ponieważ Red Bull w tym sezonie ma w dorobku dość dużo niewykorzystanych punktów, a forma zespołu w Baku była niezła.

A propos punktów… Lewis Hamilton w końcu ograniczył przewagę Vettela choć nie da się ukryć, że w skali całego weekendu Ferrari miało jednak więcej do powiedzenia. Tym bardziej zwycięstwo Mercedesa jest ważne. Ferrari nie wykorzystało swojej szansy. Jak to ujął przed wyścigiem Toto Wolff – "żeby wygrać w Baku musisz być mądry i mieć szczęście". Sprawdziło się dość precyzyjnie, o czym niestety nie jest w stanie powiedzieć Bottas.

Jarosław Wierczuk - były kierowca wyścigowy. Ścigał się w Formule 3000, Formule 3, Formule Nippon oraz testował bolid Formuły 1. Obecnie Prezes Fundacji Wierczuk Race Promotion, której celem jest promocja i pomoc młodym kierowcom.

Strona fundacji Wierczuk Race Promotion

Profil Fundacji Wierczuk Race Promotion na Facebooku

ZOBACZ WIDEO Robert Kubica: Moi kibice są ewenementem


Wyścigi Formuły 1 można obejrzeć na żywo w Internecie na kanałach Eleven Sports dostępnych na platformie WP Pilot!

Kto zostanie mistrzem F1 w tym sezonie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Ricciardo 0
    Po tym wyścigu są chwile, że podpowiedziałbym Danielowi nie myśleć o tym, jaki ich samochód będzie w przyszłym roku, czy nadal napędzany silnikiem Renault, czy innym, i czy będzie to lepszy model, bardziej konkurencyjny, czy atmosfery panującej w Red Bullu nie przebije żadna inna z teamów branych pod uwagę. Aby nie myślał o tym wszystkim, gdzie szanse na tytuł wzrosną, tylko przeszedł do Ferrari, a nawet do Mercedesa. A taki ruch oczywiście po to, żeby oddzielić się od Verstapena.
    Partner z zespołu powinien dawać poczucie pewności, że z jego strony ryzyko kolizji jest bliskie zeru. W tym przypadku niestety nie ma to miejsca.
    Ricciardo jak to dobrze zostało powyżej stwierdzone ma podejście fair play. Gdyby zachowywał się, jak Verstapena, to już przy pierwszej próbie wyprzedzania przez Holendra, wyścig zakończyłby się dla nich znacznie wcześniej. Zielone światło, jakie dostali od zespołu, nie usprawiedliwia sposobu, w jaki Max bronił się przed Danielem (w niczym nie przypominało to jazdy kierowców z tego samego teamu. Przypominało to jeden z wyścigów i walkę Rosberga z Lewisem).
    Wracając do początkowej myśli, nie zdziwiłbym się, gdyby z takiego powodu Daniel zdecydował się zmienić team. No może mało to prawdopodobne, ale o ile on od teraz do ewentualnej walki z Verstapenem podejdzie z większą świadomością, na co stać jego partnera i nie tylko rywale z innych zespołów muszą być co do niego bardziej czujni, to po Maxie tego samego nie można się spodziewać.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×