Na Filipinach od kilku dni trwają pierwsze w historii mistrzostwa świata w futsalu kobiet. Polki zainaugurowały turniej w piątek, pokonując reprezentację gospodyń 6:0. W takim samym stosunku Argentyna wygrała z Marokiem.
W drugim meczu podopieczne Wojciecha Weissa zmierzyły się z Argentynkami. Pierwsza połowa należała do rywalek. Trafiały kolejno: Silvina Nava (9. minuta), Agostina Chiesa (11.) i Lucia Rossi (15.). Polki udawały się do szatni przy stanie 0:3, ale pojawiła się dla nich nadzieja.
ZOBACZ WIDEO: "Spróbujcie go powstrzymać". Z piłką wyczynia cuda
Tuż po zakończeniu pierwszej części drugą żółtą kartkę zobaczyła bowiem Nava. Oznaczało, że Polki będą grać przez dwie minuty (albo do momentu, aż strzelą gola) w przewadze. Wykorzystały to, w dodatku w bardzo efektowny sposób. Agata Bała posłała piłkę w samo okienko.
Zawodniczka KS Górzno Nowy Świt co chwilę sprawiała Argentynkom ogromne problemy. Niestety brakowało precyzji. Dwukrotnie trafiała w słupek, a raz w poprzeczkę.
W ostatnich minutach trener Polek desygnował do gry "lotną" bramkarkę. Tę rolę pełniła Anna Chóras, która na 96 sekund przed syreną popisała się fantastycznym strzałem. Zrobiło się 2:3, a ponad półtorej minuty to w futsalu sporo (biorąc pod uwagę zatrzymywany czas gry). Niestety Polkom nie udało się doprowadzić do remisu.
- Fenomenalne bramki reprezentacji Polski. I gdyby nie te słupki i poprzeczki, ja wiem, że to takie polskie, to pewnie by dziś Polki wygrały - mówił Rafał Kędzior, który komentował to spotkanie w TVP Sport.
W ostatnim meczu fazy grupowej MŚ Biało-Czerwone zmierzą się - w czwartek - z Marokiem. Stawką będzie awans do ćwierćfinału (z każdej z czterech grup wychodzą dwie najlepsze drużyny).
Zobacz przepiękne trafienia Bały i Chóras