W piątek Donald Trump spotka się w Gabinecie Owalnym z członkami legendarnej hokejowej drużyny USA z 1980 roku. Prezydent podpisze ustawę przyznającą im Złote Medale Kongresu - najwyższe cywilne odznaczenie w Stanach Zjednoczonych.
W uroczystości wezmą udział m.in. kapitan zespołu Mike Eruzione, bramkarz Jim Craig i napastnik Buzz Schneider. Obecna będzie również rodzina zmarłego trenera Herba Brooksa - architekta jednego z największych sportowych triumfów XX wieku.
22 lutego 1980 roku w Lake Placid drużyna złożona z amatorów i studentów z USA pokonała 4:3 niepokonanych od lat profesjonalistów z ZSRR. Dla wielu był to nie tylko sportowy cud, ale też symboliczne zwycięstwo kapitalizmu nad komunizmem w napiętej atmosferze zimnej wojny.
Zespół USA miał średnio 21 lat. ZSRR dominował w światowym hokeju, zdobywając złoto w pięciu z sześciu poprzednich igrzysk. Mimo to młodzi Amerykanie wygrali, a dwa dni później przypieczętowali sukces, pokonując Finlandię i zdobywając olimpijskie złoto.
"Czy wierzycie w cuda? Tak!" - wykrzyczał w tamtym meczu komentator Al Michaels. Słowa te przeszły do historii, a Trump honoruje ludzi, którzy wtedy napisali jeden z najważniejszych rozdziałów amerykańskiego sportu.
Prezydent USA nie kryje zresztą sympatii do drużyny sprzed 45 lat. W 2020 roku kilku jej członków pojawiło się z nim na scenie podczas wiecu w Las Vegas.
ZOBACZ WIDEO: Jakub Kiwior i jego żona zachwycili. Nagranie robi wrażenie