- Jesteśmy w trakcie analizy całej sytuacji. Zbieramy dane, mieliśmy już dwa spotkania zarządu Międzynarodowej Federacji Hokeja na Lodzie (IIHF). W czwartek mamy kolejne - ujawnia WP SportoweFakty Marta Zawadzka, która zasiada w zarządzie IIHF trzecią kadencję.
Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu uruchomił lawinę
Obecny chaos w międzynarodowym hokeju to pokłosie decyzji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, który uchylił decyzję IIHF i nakazał dopuszczenie rosyjskiej reprezentacji do wszelkich zawodów, w tym nadchodzących mistrzostw świata. To otworzyło puszkę Pandory.
ZOBACZ WIDEO: Kibice mogą spocząć na stadionie ukochanego klubu. Niezwykłe miejsce w Barcelonie
Niemcy zastanawiają się nad rezygnacją z organizacji mistrzostw świata, bo boją się o bezpieczeństwo w związku z możliwym przyjazdem Rosjan. Z nieoficjalnych informacji WP SportoweFakty wynika, że ryzyko jest całkiem realne. Niemieccy działacze jeszcze przed decyzją CAS mieli sygnalizować IIHF, że nie zorganizują turnieju, jeśli Rosjanie będą mieli na nim zagrać. Chodzi im m.in. o kwestie bezpieczeństwa oraz wyższe koszty, bo konieczność zapewnienia ochrony Sbornej generować będzie kolejne wydatki.
Jeszcze dalej poszła Finlandia. Tamtejszy związek zapowiedział bojkot meczów z Rosją do momentu, w którym kraj rządzony przez Władimira Putina nie zakończy wojny w Ukrainie. Finowie zapowiedzieli stworzenie koalicji państw przeciwko Rosjanom.
Decyzja CAS nie przesądza udziału Rosjan w mistrzostwach świata, o czym świadczy komunikat wydany przez IIHF w środę. "Po niedawnym posiedzeniu Rady, IIHF podtrzymuje swoje stanowisko, w którym nie zgadza się z decyzją Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Federacja będzie nadal uważnie śledzić rozwój sytuacji oraz jej wpływ na mistrzostwa świata organizowane pod egidą IIHF" - czytamy w oświadczeniu.
"Jak przedstawiono przed Trybunałem, natychmiastowe przywrócenie rosyjskich drużyn wiąże się z poważnymi wyzwaniami praktycznymi i sportowymi - obejmującymi m.in. kwestie wizowe i wymogi wjazdowe, zapewnienie bezpieczeństwa, ograniczenia logistyczne oraz wpływ na formaty rozgrywek. Sytuację dodatkowo komplikuje bardzo ograniczony czas, gdyż niektóre turnieje mają rozpocząć się już za kilka tygodni" - dodano.
"Skala globalnych skutków decyzji podjętej przez panel CAS oraz wyzwania, jakie ona stwarza dla wszystkich zaangażowanych stron, zostały znacząco niedoszacowane. Rada IIHF prowadzi obecnie rozmowy z krajowymi federacjami członkowskimi, komitetami organizacyjnymi, władzami gospodarzy oraz innymi zainteresowanymi stronami, aby ustalić dalsze kroki. Najwyższym priorytetem pozostaje bezpieczeństwo wszystkich uczestników, drużyn, sędziów i kibiców, a także zapewnienie sprawnego przebiegu mistrzostw oraz uczciwości rywalizacji sportowej" - podsumowano.
Rosjanie zgłaszają gotowość
- Rosjanie się już z nami kontaktowali - nie ukrywa w rozmowie z WP SportoweFakty Marta Zawadzka. - Oni są gotowi na powrót, właściwie od zawsze. Chcą, aby ich przywrócić jak najszybciej i w jak najbardziej odpowiedni sposób, przy czym też pytają o kwestie bezpieczeństwa. To jest dla nich ważne, ale zdania nie zmieniają. Chcą wystąpić na najbliższych mistrzostwach świata - dodaje członkini zarządu IIHF.
Wiceprezes Polskiego Związku Hokeja na Lodzie (PZHL) nie ukrywa, że najbliższe dni będą pracowite dla międzynarodowej federacji i trudno przewidzieć, jakie będą kolejne kroki ws. Rosjan.
- Jest teraz dużo oświadczeń, dużo rozmów z każdej ze stron. Mamy Łotyszy, którzy mają rządowy zakaz rozgrywania meczów przeciwko Rosjanom. Oni zgłaszają nam, że nie mogą zagrać przeciwko Rosji. Mamy inne kraje, które wydają swoje oświadczenia. Chociażby Finlandia mówi, że dopiero jak zagrają mecz przeciwko Rosji, to dotkną ich sankcje ze strony ministerstwa - ujawnia Zawadzka.
Najbliższe dni mają upłynąć w IIHF na kolejnych zebraniach i naradach. Wszystko po to, aby kolejny krok wypracowany przez międzynarodową federację uwzględniał stanowiska każdej ze stron. - Podjęcie decyzji bez uwzględnienia tych wszystkich zmiennych spotęgowałoby jeszcze większy chaos - podsumowuje rozmówczyni WP SportoweFakty.
Co dalej?
Finlandia znalazła już sojusznika w Czechach. Kraj zapowiedział, że nie wyda wiz Rosjanom na mistrzostwa świata U-18, które odbędą się w styczniu w Ostrawie. Rząd w Pradze stoi na stanowisku, że decyzja Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu nie oznacza, że Czechy muszą wpuścić Rosjan na swoje terytorium. Do fińskiej inicjatywy potencjalnie mogą dołączyć Łotwa, Kanada, Dania, Niemcy i Austria.
Stanowisko działaczy i czeskiego rządu poparł prezydent Petr Pavel. - W obecnym czasie zdecydowanie nie powinniśmy mówić o jakiejkolwiek normalizacji stosunków z Rosją, dopóki sama nie wykaże gotowości do pokojowego rozwiązania, nie przerwie działań bojowych i nie zasiądzie do stołu negocjacyjnego - powiedział Pavel.
Niepewna jest postawa Szwecji, choć kibice z kraju Trzech Koron nawołują do bojkotu meczów z Rosjanami. Znak zapytania dotyczy też Słowacji oraz USA. Premier Robert Fico realizuje momentami prorosyjską politykę, a słowacka federacja przekazała w komunikacie, że respektuje decyzję CAS.
Z kolei USA za sprawą Donalda Trumpa dokonały odwilży w relacjach z Rosją. Amerykański prezydent w ostatnich tygodniach zniósł część sankcji nałożonych na Kreml, umożliwiając tym samym zakup rosyjskiej ropy przez firmy ze Stanów Zjednoczonych. W ten sposób Trump próbował ratować się przed wyborami połówkowymi, próbując obniżyć ceny paliw. Taktyka na niewiele się zdała - republikanie ponieśli klęskę w wyborach, które odbyły się 3 listopada.
Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty