Legenda boksu zawodowego i od 2014 roku mer Kijowa, Witalij Kliczko, wezwał mieszkańców stolicy Ukrainy do czasowego opuszczenia miasta, jeśli mają taką możliwość.
Powodem jest katastrofalny stan infrastruktury po ostatnim, zmasowanym ataku rakietowym Rosji, który uznano za najdotkliwszy od początku wojny (inwazja zbrojna Federacji Rosyjskiej rozpoczęła się 24 lutego 2022 roku).
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Zobacz, co zrobił bramkarz. To był spektakularny gol!
Jak podały władze Kijowa aż 6000 bloków mieszkalnych - czyli połowa wielorodzinnej zabudowy miasta - pozostaje obecnie bez ogrzewania. Służby miejskie pracują w trybie awaryjnym, ale sytuację pogarsza mroźna zima.
Ukraińskie Ministerstwo Energii poinformowało, że w piątek rano, 9 stycznia, ok. 500 tysięcy punktów odbioru w stolicy i okolicach nie miało dostępu do energii elektrycznej.
"Wczorajszy atak był jak dotąd najbardziej niszczycielskim atakiem wojennym dla infrastruktury Kijowa. Każdy, kto może znaleźć prąd i ciepło gdzie indziej, powinien tymczasowo opuścić stolicę" - napisał Kliczko w mediach społecznościowych.
Były mistrz świata w boksie wagi ciężkiej zaznaczył, że nie jest to oficjalny nakaz ewakuacji, a raczej apel do rozsądku mieszkańców.
54-letni Kliczko zaapelował, aby osoby, które mają taką możliwość, przeniosły się tymczasowo do domów letniskowych (daczy) ogrzewanych piecami lub zatrzymały się u krewnych i przyjaciół w mniej dotkniętych regionach kraju, gdzie dostęp do energii jest stabilniejszy.
Według ukraińskich sił powietrznych, armia rosyjska wysłała na Kijów w nocy z 8 na 9 stycznia ponad 200 dronów i dziesiątki pocisków rakietowych. Zginęły co najmniej cztery osoby.