Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Adam Korol dla WP SportoweFakty: Ministerstwo Sportu wyda w przyszłym roku prawie 420 milionów złotych na infrastrukturę

Minister Sportu i Turystyki Adam Korol uważa, że sukces może dać tylko harmonijne działanie sportu wyczynowego i młodzieżowego. W rozmowie z WP SportoweFakty przyznał, że w przyszłym roku resort wyda prawie 420 milionów złotych na infrastrukturę.
Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski
Materiały prasowe / Szymon Sikora / PZŻ

WP SportoweFakty: Jakie są plany Ministerstwa Sportu w kwestii rozbudowy polskiej infrastruktury sportowej?

Adam Korol: Cały czas budujemy infrastrukturę. W ciągu ostatnich lat najbardziej popularnym programem jest budowa Orlików. Jest ich 2600. Powstało wiele boisk wielofunkcyjnych, więc nie gra się tylko w piłkę nożną, ale i w siatkówkę, koszykówkę, piłkę ręczną, czy w tenis. Powstały hale sportowe, czy też baseny.

Jakie nowe programy rozpoczęliście?

- Na Dolnym Śląsku powstał program o nazwie Delfinek. W ramach niego zbudujemy w mniejszych, mniej zamożnych gminach 16-metrowe pływalnie. Tam utrzymanie 25-metrowego basenu jest szalenie trudne. Infrastruktura się rozwija. W przyszłym roku Ministerstwo Sportu i Turystyki przeznaczy na nią prawie 420 milionów złotych.

Zbliżają się kolejne Igrzyska Olimpijskie. Ile medali w Rio de Janeiro by pana satysfakcjonowało?

- Myślę, że w Brazylii wreszcie złamiemy granicę dziesięciu medali, które zbieramy od Aten, przez Pekin i Londyn. Wyniki, które osiągają lekkoatleci, siatkarze, piłkarze ręczni, a także przedstawiciele innych dyscyplin dają jednak nadzieję na to, że będzie ich zdecydowanie więcej. Satysfakcjonowałoby mnie 12, czy 14 "krążków".

Struktura polskiego sportu jest specyficzna. Działamy szeroką ławą i popularnych jest wiele dyscyplin. Czy jest to słuszna koncepcja?

- To wynika z tego, że w wielu dyscyplinach zespołowych prowadzimy bardzo szerokie szkolenie. Za przykład mogą iść siatkówka, piłka ręczna, a teraz dołączają do tego koszykówka i piłka nożna. W nich szkolenie odbywa się od najmłodszych lat, od młodzika, przez juniora młodszego, juniora i młodzieżowca, po seniora. Wszystko odbywa się pod egidą polskich związków sportowych. Do tego dochodzą sukcesy w tych dyscyplinach, które są magnesem dla młodzieży.

Czy szkolenie najmłodszych wygląda lepiej, niż przed kilkoma laty?

- Jest dopływ świeżej krwi, stąd te sukcesy. Nie można blokować najmłodszych, którzy mają szansę ograć się z najlepszymi. Najlepsza droga do rozwoju jest wówczas, gdy do kadr narodowych w mniej ważnych meczach dołączają młodsi, którzy się uczą i za chwilę to oni stają się mistrzami.

Przed nami mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Czy ZPRP podoła wyzwaniu pod względem organizacyjnym?

- W zasadzie wszystko jest gotowe na tę imprezę. Ruszamy w styczniu i mam nadzieję, że będzie to udany turniej, po którym nasi szczypiorniści zakwalifikują się na Igrzyska Olimpijskie.

Ostatnio odbywały się wielkie imprezy w piłce nożnej, czy siatkówce. Teraz w naszym kraju będą organizowane mistrzostwa Europy w piłce ręcznej, zaplanowane są też kolejne duże imprezy. Czy nie ma obaw, że po owocnej fali, będziemy musieli czekać na organizację kolejnych imprez?

- Polska dała się poznać z jak najlepszej strony pod względem organizacyjnym. Przyznawanie kolejnych wielkich imprez nie powinno być problemem. Nie mówię tutaj tylko o najpopularniejszych dyscyplinach sportu, jak piłka nożna, siatkówka, czy piłka ręczna. Cieszy mnie, że dostajemy też szansę na organizację wielkich imprez sportowych również w innych, mniej popularnych dyscyplinach.

Ministerstwo Sportu i Turystyki będzie inwestowało w infrastrukturę Ministerstwo Sportu i Turystyki będzie inwestowało w infrastrukturę
W sporcie najważniejsza jest konsekwencja. Pan jest szóstym Ministrem Sportu i Turystyki od 2007 roku. Czy po kolejnych zmianach nie ma obaw, że zaprzepaszczone zostaną długofalowe programy?

- Sport powinien być zdecydowanie apolityczny. Myślę, że tak będzie. Nic nie powinno się zmienić, jeśli chodzi o kontynuację projektów rozpoczętych w tym roku.

Jak można zachęcić dzieci do tego, by uprawiały sport?

- To nie jest łatwe zadanie. Wydaje mi się, że przede wszystkim powinniśmy mieć idoli, których na co dzień możemy obserwować. Jak ktoś mnie pyta, czy ważniejszy jest sport wyczynowy, czy sport dzieci i młodzieży to zawsze odpowiadam, że nie można tego rozdzielać. Bez sportu dzieci, nie byłoby mistrzów, którzy zawsze kiedyś zaczynali. Bez mistrzów dzieciaki widzący swoich starszych kolegów w telewizji nie miałyby do czego dążyć. Na fali sukcesów dzieci garną się do różnych dyscyplin. Ostatnie wielkie sukcesy lekkoatletów na pewno się przełożą na ilość osób trenujących tę dyscyplinę. Dobrym przykładem są skoki narciarskie. Często jestem na południu kraju i widzę ile dzieci uprawia ten sport. Siatkarze też nie mają problemów z naborem do swoich szkół. Rodzice muszą czuć potrzebę, by dziecko uprawiało sport, ale też muszą dawać przykład. Jak rodzic jest aktywny i uprawia jakąś aktywność fizyczną, to dziecko bierze z niego przykład.

Czy pamięta pan moment, w którym osobiście przeszedł pan drogę z osoby mającej swoich idoli do przykładu dla młodszych kolegów? Kiedy zaczął być pan rozpoznawalny?

- Musiałem wdrapać się na szczyt, by mówić o jakiejś rozpoznawalności. Nie była ona wielka, ale musiałem być utytułowanym zawodnikiem i kolekcjonować medale mistrzostw świata i to te najcenniejsze. Jak zdobyłem swój pierwszy złoty medal w 2005 roku, to w lokalnym plebiscycie zająłem siódme miejsce na najpopularniejszego sportowca. Przede mną byli zawodnicy mniej utytułowani. Później było zdecydowanie lepiej. Moje nazwisko musiało się obyć w świecie gdańskiego sportu, bym później był doceniany.

Przedstawiciele takich dyscyplin jak lekkoatletyka, czy wioślarstwo mają trudniej, by być tak rozpoznawalni, jak zawodnicy grający w gry zespołowe. Czy to się powoli zmienia?

- Tak, bo i sukcesów jest więcej. Coraz więcej mówi się o lekkoatletach. Polski Związek Lekkoatletyki prowadzi dwa naprawdę świetnie działające programy - najpierw u dzieci najmłodszych w klasach podstawowych, gdzie bierze udział kilkadziesiąt tysięcy osób, a później programy upowszechniania lekkoatletyki w gimnazjach i w liceach. Lekkoatleci mają dużo sukcesów w grupach młodzieżowych, więc jak wielcy mistrzowie odejdą, medale nadal będą zdobywane. Tę dyscyplinę uprawia się wszędzie - na WF-ie, na podwórku...

Dlaczego sport jest ważny dla rozwoju człowieka od najmłodszych lat?

- Najważniejsze jest zaszczepienie dziecku bakcyla sportu i zawsze to powtarzam. Dzieci są naszą przyszłością. Jak wykształcimy zdrowe pokolenie przyszłych obywateli, to będzie decydowanie lepiej. Nie trzeba wtedy wiele wydawać na służbę zdrowia, a więcej osób w zaawansowanym wieku jest aktywna fizycznie. Są same superlatywy uprawiania sportu. Daje on bardzo dużo, a dziecko które trenuje jakąś dyscyplinę jest bardziej bystre i wchłania naukę. To nie są moje wymysły, a efekt badań. Sport uczy systematyczności i pokory, bo nie zawsze wygrywamy. Tych elementów, które się przydają jest bardzo dużo. Jak umiemy sobie radzić ze stresem na zawodach i na treningu, to i później można to przełożyć na egzaminy. Sport to bardzo ważna dziedzina życia.

Rozmawiał Michał Gałęzewski

Jak oceniasz działania Adama Korola jako Ministra Sportu i Turystyki?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×