WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Oto najbogatsi sportowcy świata - rozpoznajesz ich na zdjęciach?

Spora grupa sportowców z całego świata mogłaby... spać na pieniądzach. Czy jesteś w stanie rozpoznać wszystkich, którzy znajdują się w absolutnie ścisłej czołówce na liście płac? Popisz się wiedzą i tradycyjnie pochwal wynikiem w komentarzu!
Łukasz Żaguń
Łukasz Żaguń
Pytanie 1/15

Zaczynamy od pięściarza, który widnieje na pierwszym miejscu na listach zarobków (według magazynu "Forbes" zarobił w minionym roku 285 mln dolarów). Rękawice bokserskie zawiesił na kołku, ale niewykluczone, że wróci. Kto to taki?

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Gristek 0
    15/15
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Rimwid Rataj 0
    Nie da się porównywać zarobków przedstawicieli gier zespołowych z bokserami, tenisistami, golfistami itd. Dla piłkarzy, koszykarzy itp. otrzymywane pieniądze to jest dochód czyli pieniądz, którym muszą podzielić się tylko z fiskusem. A dla "indywidualistów" jest to przychód, z którego muszą opłacić wszystko, co się wiąże z uprawianiem przez nich sportu : sztab szkoleniowo-medyczny, wynajem miejsc treningowych, koszty udziału w zawodach itp. - czyli wszystko, za co nie płacą sponsorzy. A w przypadku "zespołowców" oni się o to nie martwią - wszystko to organizują i opłacają kluby. Poza tym "zespołowiec" ma gwarantowaną pensję, podczas gdy "indywidualista" ma płacone od wyniku - np. bokser od walki, tenisista - z nagród w turniejach itd. Są oczywiście też i stałe dochody, głównie z kontraktów sponsorskich, ale ale i one nie są gwarantowane - jak ktoś jest dłuższy czas kontuzjowany czy po prostu bez formy i przegrywa - przestaje być na topie ...

    Natomiast zawsze dziwiłem się zarobkom futbolistów amerykańskich (podobnie jak wycenom samych klubów). Przecież to niszowy sport, jego popularność ogranicza się do USA. A takiego Michaela Jordana to znało każde dziecko na świecie. Potencjał marketingowy NBA jest więc wielokrotnie większy od NFL. Rynek amerykański (w tym reklamowy) jest oczywiście bogaty, ale rynek UE (nawet jeżeli wziąć tylko "starą" Unię - tę bogatszą) jest jednak większy i ludnościowo i finansowo. Do tego rynek dalekowschodni - gdzie też NBA jest znaną marką, a NFL niekoniecznie.

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Paweł Naworski 0
    15/15 ez
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×