"CZY CHCIAŁBYM BYĆ SPORTOWCEM OBECNIE?" (4)

autor: Iwan Tadeusz | 2020-04-18, 10:54 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Cd...
(...)Lubiłem, tak jak każdy zresztą sportowieć, mieć obok siebie kibiców, lubiłem jak dziewczęta na meczu krzyczały i wiwatowały na moją cześć po udanej interwencji. To było przyjemne. Wracam myślami do terenigów, też były intensywne, niekiedy tak jak teraz dwukrotnie w ciągu dnia, ale z pewną różnicą do treningów dzisiejszych. Dzisiaj praktycznie zawodnicy nie pracują, trenują z pewnością intensywniej jak dawniej, ale mają ku temu warunki, my wówczas tego nie mieliśmy. Po trenigu rannym, szliśmy jeszcze do swoich zakładów pracy, aby tam dokończyć dniówkę. Na dwie godzinki, na trzy, to zależało od zakładu i od długości trenigu. Później również trening po południowy, to było naprawdę męczące i staraliśmy się do tego nie stosować. Jeden trening i praca, były i tak bardzo wyczerpujące. Dzisiaj gdy widzę słabą grę zawodnika w jednym meczu, w drugim czy trzecim, to uważam, że trener klub powinien zrezygnować z takiego zawodnika, bo on jest tak słaby, że nie nadaje się do gry w danej lidze, w danej drużynie, albo po prostu nie chce mu się trenować. Gdyby to było podstawą jego słabej gry, powinien taki zawodnik być natychmiast wyrzucony z klubu. Pamiętam, (gdy grałem w jednym z rzeszowskich klubów), byłem jedynym zawodnikiem na mojej pozycji, nie miałem dublera, nie miałem konkurenta i niezbyt przykładałem się do trenigów. Odbijało się to na mojej formie, ale i tak miałem zagwarantowane miejsce w drużynie. Była to błędna moja decyzja. Z takiego błędnego rozumowania wyprowadził mnie trener Rudolf Patkolo, który trenował Stal Stalową Wolę. (CDN...)
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.