Krótkie podsumowanie występu naszych Orłów.

autor: KrzysztofWB | 2016-08-22, 23:27 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Przegraną z USA pożegnała się nasza reprezentacja z Igrzyskami w Rio. Kolejny raz odpadliśmy w ćwierćfinale i kolejny raz trzeba wyciągać wnioski. W mediach już toczy się dyskusja nad pozycją Antigi, któremu zarzuca się sporą ilość błędów. Przeanalizujmy więc Rio pod kątem naszych siatkarzy. 


1. Mistrzowie Świata

Z jednej strony tytuł, który bardzo ciążył w głowach naszych reprezentantów, z drugiej strony tytuł, który powinien nam dać pewne Igrzyska, bez rozgrywania niepotrzebnych eliminacji. W Polsce dało odczuć się atmosferę, że skoro jesteśmy Mistrzami Świata, to Mistrzostwo Olimpijskie jest rzeczą pewną. Przecież tak było właśnie 40 lat temu to dlaczego nie powtórzyć tego sukcesu? Takie pytania/stwierdzenia na prawdę mogą przeszkodzić w zachowaniu spokojnej głowy. Cóż, mimo wszystko zawodowy sportowiec powiem sobie z tym radzić i w tym przypadku chyba tak było. Gorzej jednak, jeśli ten sam Mistrz Świata by zagrać w Rio musiał przejść przez 23 mecze eliminacyjne do Igrzysk. Tutaj patologia systemu FIVB jest porażająca, a na obronę naszych siatkarzy działa fakt, że wszystkie zespoły, które uczestniczyły w turnieju w Tokio odpadły już w grupie lub ćwierćfinale. Czyżby według FIVB nie opłaca się być Mistrzem Świata czy Mistrzem Europy? Ponadto trzeba w końcu pójść za słowami Kurka z eliminacji w Berlinie, gdzie nasz atakujący stwierdził, że z drużyny Mistrzów Świata nie zostało prawie nic. Mimo wszystko jest w tym bardzo dużo prawdy, a chłopakom ciągłe porównywanie do drużyny z 2014 roku na pewno nie pomogło.

2. Przywiązanie do nazwisk?

Tutaj docieramy do miejsca, gdzie pokazany jest pierwszy i dość poważny błąd Antigi i Blaina. Mimo, że od Pucharu Świata w Japonii w 2015 roku nasza kadra nie gra za dobrze, francuski duet szkoleniowy gra tym samym składem, wymieniając tylko młodego Szalpuka na równie młodego Bednorza. Tymczasem do Rio pojechał świeżo powracający po kontuzji Piotr Nowakowski, który wyeliminował z kadry Marcina Możdżonka, którego ewidentnie zabrakło w kadrze na środku siatki przy gorszej dyspozycji duetu Kłos-Bieniek. Sam Nowakowski broni się tylko nielicznymi akcjami. W przypadku słabej postawy duetu rozgrywających (o tym dalej) Łomacz-Drzyzga, powinien być wypróbowany inny zawodnik na tej pozycji. Co z tego, że do szerokiego składu byli takowi powoływani, skoro nie dostali żadnej poważnej szansy? Dlaczego będący mistrzem Iranu Łukasz Żygadło nie dostał nawet powołania? Liga irańska, bazująca na rodzimych zawodnikach, jest coraz lepsza, dzięki czemu kandydatura Żygadły, którą podpowiadało Antidze wiele środowisk siatkarskich powinna być wzięta pod uwagę. Być może należało wziąć czterech zawodników na środek siatki, kosztem jednego przyjmującego, który i tak na parkiecie spędził bardzo mało czasu? I w tej sytuacji da się francuski duet trenerski obronić, ale w rozmowach po Igrzyskach wielu ludzi wskazuje właśnie ten argument jako bardzo ważny w przypadku późniejszej klęski.

3. Rozegranie: problem dużego kalibru.

Od czasu zakończenia kariery przez Pawła Zagumnego, nasza reprezentacja jest pozbawiona idealnego rozegrania. Zagumny do kadry wniósł również dobrą zagrywkę oraz coś, czego duet Łomacz-Drzyzga nie ma, czyli możliwość ataku tak zwana ,,kiwką''. Dlaczego zwracam na to uwagę? Przecież nasza drużyna miała jeden z najlepszych współczynników dobrego rozegrania. Co z tego, kiedy często po dobrym przyjęciu Łomacz nie potrafił zgubić bloku przeciwnika, a nasi atakujący musieli walczyć o punkt z podwójnym lub potrójnym blokiem? Dobrze było to widać w meczu z Rosją, kiedy na pełnym luzie zaczął rozgrywać Grankin. Rozgrywający w dobrej formie, z pełnym wachlarzem zagrań dał Rosji nie tylko punkty, które zdobył on sam atakując z drugiej piłki, ale także rozrzucił nasz blok tak niemiłosiernie, że nasi zawodnicy w pewnym momencie zostali zmuszeni do grania opcjami. Podobną cechą w Rio wykazał się Micah Christenson, Simone Giannelli czy Bruno Rezende, a w PlusLidze pełen wachlarz możliwości na rozegraniu pokazuje nam Benjamin Toniutti. Czasy Zagumnego minęły i nie ma godnego następcy wielkiego mistrza. Rozegranie docierało do atakujących i było dokładne, ale brakowało czegoś ekstra, tak zwanej kropki nad i, którą być może byłaby kiwka bądź większe ryzyko na rozegraniu. Nasi zawodnicy często byli blokowani właśnie poprzez granie cały czas na podwójnym, potrójnym bloku. Nie wymagajmy grania cały czas na czystej siatce, ale my rzadko graliśmy nawet na pojedynczym bloku! Brakło ataku rozgrywającego - elementu, który jest do bardzo dużej poprawy, jeśli chcemy osiągnąć coś w nowoczesnej, szybkiej siatkówce. Tak czytelny sposób rozegrania, który preferowali nasi rozgrywający, mógł być jedną z większych przyczyn naszej porażki. Na tej pozycji nie zostało wymyślone nic więcej, oprócz grania stałymi schematami, a gdy jest problem to graniem na Bartosza Kurka.

4. Palący problem numer dwa - zagrywka!

Nie można jechać na wielką imprezę sportową i w zaledwie sześciu meczach popełnić aż 110 błędów w jednym z najważniejszych elementów siatkarskiego rzemiosła! Nie wiem, gdzie od Mistrzostw Świata nasza kadra zgubiła tę umiejętność, ale to właśnie na Igrzyskach widzieliśmy apogeum naszego niebytu w tym elemencie gry. W momencie, kiedy w ćwierćfinale Amerykanie skutecznie zagrywają i robią nam tym duża krzywdę, my odpowiadamy tylko mocnym serwem Bartosza Kurka i ostrą zagrywką Mateusza Bieńka, a zawodnik pokroju Mateusza Miki czy Michała Kubiaka popełniają błąd za błędem. I o ile Kubiaka da się wybronić, ponieważ zagrywa ostrą zagrywką z wyskoku, to błędów całej plejady naszych reprezentantów zagrywających floatem nie da się już bronić. Kolejny element, o który publika siatkarska w Polsce woła już przynajmniej od Pucharu Świata. Antiga obiecał poprawę, która jednak nie przyszła w Rio. Kto wie - może przebudzimy się w tym aspekcie na Mistrzostwach Europy w Polsce?

5. Antiga nie korzysta z ławki

Francuz już nie raz pokazał, że nie korzysta z ławki rezerwowych na dużych imprezach. Każdy kibic siatkówki wie, że na przykład Bartosz Kurek ma słabszą głowę do trudniejszych końcówek setów czy meczów. Mając na ławce znakomitego w sezonie PlusLigi Konarskiego nasz trener nie decyduje się na zaryzykowanie i wpuszczenie na dłużej atakującego ZAKS-y. Dlaczego? Takich dziwnych decyzji o braku zmiany można mnożyć na tym turnieju. Jeśli ktoś gra słabo, to dlaczego nadal ma być na boisku? Odpowiedź nasuwa się niestety sama. Ten rezerwowy, który mógłby wejść, może wnieść jeszcze niższy poziom niż był obecnie. Jednak o tyle dobrze, że tej tezy nie potwierdzają przypadki, kiedy wszedł Rafał Buszek czy wspomniany wyżej Konarski. Popatrzmy natomiast, co robią trenerzy najlepszych drużyn na Igrzyskach. Gdy Włosi dostają sromotne lanie w trzecim secie półfinału z Amerykanami, Blengini nie boi zdjąć się największych gwiazd i mimo porażki w tym secie, postawić się w czwartym i wygrać cały mecz. Nam brakowało zmian, które choćby dadzą krótki odpoczynek Kurkowi, Kubiakowi czy Mice. Dlaczego tak się stało? O tym wiedzą już tylko nasi trenerzy.

Powyżej przedstawiam moim zdaniem główne problemy, z którymi boryka się nasza drużyna narodowa w siatkówce. Kłopotów na Igrzyskach można wymienić więcej. Brakowało bloku i ataku z środka, a w oczy rzucał się również brak dobrej dyspozycji Pawła Zatorskiego, które podbijał to co musiał, a niestety nie zrobił czegoś ekstra w obronie. Czy powyższe błędy i problemy mogą zadecydować o zwolnieniu Antigi? Myślę, że nie. Podobnie jak Anastasi, podobnie też Antiga powinien dostać ostatnią szansę, którą są Mistrzostwa Europy w Polsce w 2017 roku. Ważnym w tym momencie powinien być też aspekt długoterminowego planu, który Francuz powinien przedstawić. My kibice chcielibyśmy by nasza drużyna wygrała na każdej wielkiej imprezie. Tymczasem patrząc na zespoły z USA, Rosji czy Brazylii, a nawet Włoch są to zespoły budowane w cyklu czteroletnim. W USA nikt przecież nie pomyślał nawet o zwolnieniu trenera po niezdobyciu medalu Mistrzostw Świata? Pozwolili trenerowi dalej pracować z zawodnikami by tym razem zdobyć medal na Igrzyskach w Rio. Może to własnie jest ten czas, kiedy w końcu reprezentacja Polski będzie miała trenera na dłużej, a tylko w przypadku nieudanej następnej imprezy zostanie znaleziony ktoś inny? Na to pytanie odpowie nam z pewnością mijający czas. Rio pokazało, że mamy jeszcze sporo rzeczy do poprawy. Czy nam się to uda? Z Polską kadrą bywało już gorzej, ale za każdym razem wychodziliśmy z tej sytuacji obronną ręką i po 2-3 latach posuchy przychodziły sukcesy! Trzymajmy kciuki za naszych zawodników i bądźmy z nimi na dobre i złe!

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.