Antysiódemka drugiej kolejki PGE Ekstraligi

autor: getwellfan | 2019-04-15, 14:57 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
1. Adrian Miedziński - Włókniarz Częstochowa (drugi raz w antysiódemce) - bardzo źle wszedł w ten sezon. Miał tylko jeden dobry bieg, w którym pokonał Kenneth'a Bjerre i Marcina Turowskiego. Z pewnością to jego punktów zabrakło Włókniarzowi do lepszego wyniku w Grudziądzu. Musi solidnie popracować w czasie dwutygodniowej przerwy.
2+1 pkt w 3 startach; śr bieg. 1,000
2. Peter Kildemand - Stal Gorzów (pierwszy raz w antysiódemce) - zacznę od tego, że w zeszłym tygodniu od wystawienia go do antysiódemki pierwszej kolejki uchroniła go słaba jazda naprawdę wielu zawodników. Tym razem jest inaczej. Też fatalnie wszedł w sezon. Jedyny punkt zdobył na błędzie Wiktora Lamparta. Miała być odbudowa formy w Gorzowie, a na razie jest jeszcze gorzej niż rok temu w Tarnowie. Zobaczymy, jak będzie ścigał się dalej.
1 pkt w 3 startach; śr bieg. 0,333
3. Vaclav Milik - Sparta Wrocław (pierwszy raz w antysiódemce) - syuacja podobna jak z Kildemandem. Tydzień temu też był brany przeze mnie pod uwagę, ale "konkurencja" była większa. Tym razem występ do bani. Dwa razy na torze, dwa zera i do widzenia. Póki co, Gleb Czugunow prezentuje się lepiej od niego.
0 pkt w 2 startach; śr bieg. 0,000
4. Norbert Kościuch – GetWell Toruń (pierwszy raz w antysiódemce) – u niego sytuacja jest podobna jak u Jakuba Jamroga. Dostał jedną szansę, słabo wystartował i tyle. W następnych biegach jechali za niego zawodnicy w ramach rezerwy taktycznej. Rozumiem, że pojechał tylko 1 bieg, może nie pokazał pełni swoich możliwości, ale tak, jak tydzień temu wielu zawodników spisało się naprawdę słabo, tak teraz aż tak wielu słabych nie ma. Mierny Paweł Miesiąc walczył na dystansie i pokonał Anders'a Thomsen'a oraz Rafała Karczmarza (dodajmy, że jechał nawet przed Bartoszem Zmarzlikiem). Bezbarwny Matej Zagar nabijał punkty na juniorach, ale coś jednak w Grudziądzu pokazał. Brady Kurtz zdobył tylko 4 pkt, ale te 4 pkt oznacza czterech pokonanych rywali. A np. 3+1 Kuby Jamroga to wcale nie był zły wynik. Wracając do Norberta – musi naprawdę popracować nad startami, bo w takim Gorzowie widać było, że liczy się tylko start i dojazd do pierwszego łuku. Ponadto z wypowiedzi Jacka Frątczaka wynika, iż Kościuch nie miał pomysłu, jak ustawić motocykl na ten tor.
0 pkt w 1 starcie; śr bieg. - 0,000
5. Krzysztof Kasprzak – Stal Gorzów (drugi raz w antysiódemce) – również fatalnie wszedł w sezon. W piątek wyszedł mu tylko jeden wyścig, kiedy pokonał Dawida Lamparta i Pawła Miesiąca. Miał być jednym z liderów Stali, a tymczasem zdobywa mniej punktów niż przeciętny zawodnik drugiej linii. Niech się cieszy, że Zmarzlik i Woźniak spisali się jak na liderów przystało, a Karczmarz pozytywnie zaskoczył, bo inaczej wylanoby na niego wiadro pomyj. Prawdopodobnie w następnym spotkaniu Stanisław Chomski ustawi go jako zawodnika drugiej linii.
3+1 pkt w 4 startach; śr bieg. 1,000
6. Norbert Krakowiak – Falubaz Zielona Góra (pierwszy raz w antysiódemce) – według statystyk – najsłabszy spośród klasyfikowanych zawodników. Na razie teoria, że w każdym meczu musi upaść, sprawdza się. Powinien ochłonąć i porozmawiać poważnie z psychologiem. We Wrocławiu ewidentnie męczył się. Dobrze, że chociaż raz dojechał do mety. Nie wiem, jak spisują się zielonogórscy juniorzy na treningach, ale na miejscu Adama Skórnickiego zastanowiłbym się nad wprowadzeniem Damiana Pawliczaka w jego miejsce.
0 pkt w 3 startach; śr bieg. 0,000
7. Maksymilian Bogdanowicz – GetWell Toruń (pierwszy raz w antysiódemce) – zacznę od tego, że po meczu w Toruniu myślałem, że nominuję obu toruńskich juniorach. Myślałem, że gorszych w tej kolejce już nie będzie. Myliłem się. Gorszym od Krakowiaka na razie chyba się być nie da. Miałem ciężki orzech do zgryzienia. Wybrać Bogdanowicza, czy Kopecia-Sobczyńskiego? Inną opcją był jeszcze Michał Gruchalski, ale on ścigał się na trudnym torze w Grudziądzu, a w biegu 12 spisał się bardzo dobrze. Podobnym przykładem kierowałem się, jeśli chodzi o IKS. Igor też w biegu 12 spisał się nieźle. Owszem, przyblokował Chrisa Holdera, co znacząco pomogło Emilowi Sajfutdinow'owi, ale równie dobrze Igor mógłby cały ten wyścig jechać z tyłu. Ponadto Kopeć-Sobczyński ładnie powalczył ze Smektałą w biegu 4. A Bogdanowicz? W biegu 2 pokonał Kopecia, a w biegu 6 dojechał bardzo daleko za resztą stawki. Co ciekawe, przed sezonem Krakowiak z Bogdanowiczem jeździli razem w Starcie Gniezno w 1 lidze i byli bardzo chwaleni. Jak widać, 1 liga i Ekstraliga to zupełnie inna para kaloszy.
1 pkt w 2 startach; śr bieg. 0,500
8. Jack Holder – GetWell Toruń (drugi raz w antysiódemce) – jak pisałem wcześniej, fatalne wejście w sezon zanotowali m.in.: Miedziński i Kasprzak. Jednak to Jack Holder na razie jest jeszcze gorszy. 49 miejsce w statystykach PGE Ekstraligi mówi samo za siebie. Dwukrotnie tracił 3 miejsce na rzecz rywali. Pokonał jedynie Dominika Kuberę. Sprzęt ma słaby, formę również. Wskutek jego słabej formy doszło do tego, że wielu toruńskich kibiców czeka z utęsknieniem na powrót Runego Holty.
1+1 pkt w 5 startach; śr bieg. 0,400
Menedżer – Jacek Frątczak – GetWell Toruń (pierwszy raz w antysiódemce) – jeśli chodzi o menedżerów, to każdy, którego zespół przegrywał min. 6 pkt – reagował. Stanisław Chomski w biegu 5 puścił Bartosza Zmarzlika za Anders'a Thomsen'a, Marek Cieślak w biegu 11 puścił w ramach rezerwy taktycznej Leona Madsena i Fredrika Lindgrena, a Jacek Frątczak w biegu 7 zastąpił Norberta Kościucha Nielsem Kristianem Iversenem. Wystawiam jednak Jacka Frątczaka, chociaż mam dla niego pewne usprawiedliwienie. Po pierwszych 4 biegach Kościuch i J. Holder mieli po zerze. Drugą szansę dostał J. Holder, pokonał Dominika Kuberę i dał dowód, że można na niego jeszcze raz postawić. Kościuch nie dostał drugiej szansy i wydaje mi się, że każdy trener zareagowałby w tym momencie. Następnie poszła kolejna rezerwa za Kościucha (Chris Holder). Później w miejsce Filipa Nizgorskiego pojechał Jack Holder. Zdobył 0 pkt w słabym stylu w biegu 10 i udowodnił, że już nie warto na niego stawiać. Jednak gdyby od tej pory Jacek Frątczak puszczał Norberta Kościucha pojawiłyby się komentarze, że Kościuch nie jechał od 1 biegu i nie zna dokładnie toru. Oznacza to, że krytyka byłaby taka sama, jak w Zielonej Górze, kiedy w biegu 14 Jacek Frątczak puścił do boju Norberta Kościucha, a nie Chrisa Holdera. A gdyby nie Jack Holder – musieliby jeździć młodzieżowcy. Torunianie męczyli się również z torem, ale tutaj mam kolejne usprawiedliwienie dla Frątczaka – najwięcej do powiedzenia w tej kwestii wcale nie miał on, lecz komisarz toru. Jest jeszcze jedna kwestia, w której nie usprawiedliwię już Jacka. Atmosfera w zespole. A ta była bardzo zła.
Podsumowując:
8+3 pkt w 23 startach; śr bieg. 0,478
Podzielcie się swoimi opiniami.
PS.
Już teraz życzę wszystkim – bez względu na to, kto kibicuje któremu zespołowi – pogodnych Świąt Wielkanocy!
Wesołego Alleluja!
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.