Szlemy, wielkie szlemy, turnieje wielkoszlemowe - jak jest poprawnie?

autor: Starigniter | 2019-07-07, 19:16 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Żeby było jasne: moim celem nie jest zmuszanie innych do używania wyrazów, których sam używam. Nazywajcie te turnieje jak sobie chcecie. Będę jednak mówił poprawnie, czyli zgodnie z kontekstem historycznym.

Dlaczego napisałem ten post? Chodzi o to, że słysząc, iż Rod Laver wygrał 11 wielkich szlemów, ale też 2 wielkie szlemy, albo wygrał 2 kalendarzowe wielkie szlemy, lub 11 turniejów wielkiego szlema, ale i 2 klasyczne wielkie szlemy, zauważyłem sprzeczność i zacząłem się zastanawiać, o co chodzi. Bo przecież Roger Federer nigdy nie wygrał wielkiego szlema, ale wygrał 20 wielkich szlemów. Albo wspomniany wcześniej Australijczyk to jedyny przedstawiciel białego sportu, który wygrał 2 wielkie szlemy, ale jednocześnie Serena Williams wygrała 23 wielkie szlemy. Przecież to w ogóle nie ma sensu.

Tak więc przechodząc do sedna sprawy, Wimbledon to nie szlem, nie wielki szlem, nie turniej wielkoszlemowy, ani to nie jest turniej wielkiego szlema.
Jest jedno, proste określenie, które występuje w języku angielskim - „major” (wymawiane po polsku mniej więcej „mejdżer”).

Prawda, że łatwe? Żeby jednak trochę tę sytuację skomplikować, to ów wyraz nie ma odpowiednika w języku polskim. Dlatego wielce prawdopodobnie jestem pierwszą osobą w Polsce, która „stworzyła” wyraz, którym od niedawna się posługuję - „mejdżer”. Po prostu stworzyłem polski odpowiednik tego angielskiego wyrazu.
Wielu ludzi może się oburzać i twierdzić, że to brzmi „beznadziejnie”, „zbyt angielsko”, „nienaturalnie” czy „sztucznie”, ale kojarzycie takie wyrazy jak brydż czy dżentelmen? Przecież one się wzięły z od słów „bridge” oraz „gentleman”, więc tutaj metoda jest podobna. Spolszczona wymowa oraz pisowania i tak naprawdę to tyle, nic wielkiego.
Poza tym nie zamierzam się przejmować opiniami innych. Jeśli ktoś zapyta co ten wyraz oznacza, to po prostu wyjaśnię. Jeśli ktoś stwierdzi, że nie mam racji, to wytoczę swoje argumenty, zapytam o to samo drugą stronę i zobaczymy, czyja wypowiedź ma więcej sensu.

Prawda jest taka, że ten temat zastawawiał mnie przez długi czas i poświęciłem ostatnio wiele godzin na znalezienie prawdy. Najbardziej przekonał mnie do tego Bud Collins, legendarny amerykański dziennikarz i historyk tenisa. O tym człowieku mówiło się, że sam jest „encyklopedią tenisa”. Ma to związek z tym, że napisał „The Bud Collins History of Tennis: An Authoritative Encyclopedia and Record Book”. Książka liczy sobie (w zależności od wydania) ponad 900 stron, a autor zbierał materiały i pisał ją ponad 50 lat. To chyba brzmi przekonująco?
Jeśli nie, oto krótka recenzja Martiny Navratilovej: “If you know nothing about tennis, this book is for you. And if you know everything about tennis-Hah!-Bud knows more, so this book is for you too”! Naprawdę wątpię, aby ktokolwiek wiedział o tenisie więcej niż nieodżałowany Amerykanin.

Zachęcam także do poczytania artykułów odnośnie wielkiego szlema w internecie, autorstwa Buda Collinsa i nie tylko, m. in. „'Majors Not Grand Slams' Says Bud Collins”, „Expand slam - what is Grand Slam?” czy „Grand Slam Champion vs. Major Champion - Why Tennis Experts Are Wrong”.

Teraz napisze o tym dlaczego, kiedy i z jakiej okazji po raz pierwszy użyto określenia „wielki szlem”.
Kiedyś, na początku XX wieku, ITLF, International Tennis Lawn Federation (dzisiaj znany jako ITF), wyznaczył trzy turnieje rangi mejdżer jako oczywiście te najważniejsze: World Hard Court Championships, w skrócie WHCC (co ciekawe, rozgrywane na kortach ceglanych, a nie twardych – tę nawierzchnię po prostu tak kiedyś nazywano), World Covered Court Championships, albo inaczej WCCC, rozgrywane w hali, oraz World Grass Court Championships, znany także jako WGCC lub po prostu Wimbledon. Te 3 turnieje były rozgrywane jedcznośnie od 1913 do 1923, uwzględniając oczywiście brak gry z powodu Pierwszej Wojny Światowej. W 1924 Federacja postanowiła, że będą 4 mejdżery, po jednym w Anglii, Stanach Zjednoczonych, Francji i Australii.

I tak o to po raz pierwszy w 1925 wszyscy amatorzy mogli występować w tych turniejach, ponieważ wcześniej we Francji mogli startować tylko tenisiści francuscy lub posiadający licencję klubów tego kraju, dlatego wielu historyków nie nadaje wcześniejszym edycjom rangi mejdżer, mimo iż turniej powstał w 1891 i pierwszą odsłonę wygrał Brytyjczyk H. Briggs, ówczesny rezydent Paryża.

Wtorek 18 lipca 1933 jest prawdopodobnie pierwszym dniem, kiedy po raz pierwszy odnośnie tenisa użyto określenia „wielki szlem”. Alan Gould, dziennnikaraz The Reading Eagle, użył w gazecie tego określenia. Co było powodem? 10 dni wcześniej, Australijczyk Jack Crawford pokonał w finale Wimbledonu Amerykanina Ellswortha Vinesa 4-6, 11-9, 6-2, 2-6, 6-4. Gentleman Jack był także najlepszy w Paryżu na przełomie maja i czerwca oraz wygrał w styczniu Australasian Championships rozgrywane w Melbourne. Żurnalista napisał wtedy w lipcu, że jeżeli Crawford wygra także U.S. National Championships, to będzie to coś na miarę wielkiego szlema w brydżu, czyli zdobycie wszystkich lewych. Australijczyka dzielił tylko jeden set od historycznego osiągnięcia, ale został jednak pokonany w finale przez Brytyjczyka Freda Perry’ego 3-6, 13-11, 6-4, 0-6, 1-6. Nie udało się zdobyć mu największego osiągnięcia w tenisie, jednak zainspirował termin „wielki szlem” a także pokazał, że zdobycie go jest możliwe.

Nie trzeba było długo czekać, bo w 1938 Amerykanin Don Budge wygrał wszystkie 4 mejdżery w roku kalendarzowym i został pierwszym graczem, który zdobył wielki szlem. Tego zaszczytu dostąpiła jeszcze jedgo rodaczka Maureen Connolly w 1953, Rod Laver w latach 1962 i 1969 oraz jego rodaczka Margaret Court rok później, a także Niemka Steffi Graf w 1988.

Mimo iż Serena Williams wygrała 4 mejdżery z rzędu, i to 2 razy, to nie jest to wielki szlem. Media nazwały to osiągnięcie jako „Serena Slam”. Mieliśmy także „Nole Slam” w latach 2015-2016. Martina Navratilova wygrała 6 z rzędu w latach 1983-1984, ale nigdy czterech w jednym roku kalendarzowym.
Także wielki szlem został osiągnięty tylko 6 razy przez pięciu różnych singlistów. Rod Laver jest jedynym, któremu sztuka udała się dwukrotnie, ponadto raz w erze amatorskiej, a innym razem w erze Open.
Uważam, iż mówienie „Roger Federer wygrał 20 wielkich szlemów” albo „Rafael Nadal wygrał wielki szlem w Paryżu” to określenia obraźliwe dla prawdziwych zdobywców wielkiego szlema. To tylko rozmywa ich osiągnięcia, a przecież gołym okiem widać, jak trudne jest to do zrealizowanie. Prawdopodobnie to się już nigdy nie uda, chociaż w 2015 Serenę Williams dzieliły tylko 3 sety od ostatecznej nagrody w tenisie, ale jednak poległa, być może presja okazała się zbyt duża. To też pokazuje, że wygranie czterech mejdżerów z rzędu, nieważne kiedy, a wygranie czterech po kolei w jedny sezonie, to zupełnie dwie różne sprawy.

Mam tylko jedno zastrzeżenie odnośnie terminologii brydżowej. Otóż, pojęcie „szlem” dzieli się dwa określenia: „wielki szlem”, czyli zebranie wszystkich trzynastu lewych, oraz „małym szlem” lub po prostu „szlem”, co oznacza zebranie dwunastu lewych (wszystkich, oprócz jednej). W 2002 Serena Williams wygrała Roland Garros, Wimbledon i US Open, a także w 2003 wygrała Australian Open i Bud Collins powiedział, że to nie jest szlem („it’s not a slam”). Wg. koncepcji brydża, wygranie trzech mejdżerów w sezonie powinno być uznane jako szlem lub po prostu mały szlem, ale jednak dziennikarz tego określenia nie użył. Jeśli chcecie zobaczyć kontekst jego wypowiedzi, obejrzyjcie rozgrzewkę Nadala i Federera przed finałem Roland Garros w 2006. Collins mówi, że jeżeli Roger wygrałby tego dnia, to byłoby to wspaniałe osiągnięcie i zostałoby okrzyknięte jako „Roger’s Slam”, ale nie „Slam”. Amerykanin albo uważał, że Slam=Grand Slam, lub zapomniał, że Serena wygrała 3 mejdżery w 2002 (czyli, wg. brydża, szlem lub mały szlem), a Roger w 2005 wygrał w Anglii, Ameryce, w 2006 w Melbourne i pojechał do Paryża, a na dwa tytuły w jednym sezonie nie ma określenia.
Na polskiej Wikipedii spotkałem się jednak z określeniem „mały szlem” i oznacza to, że zawodnik w jednym sezonie wygrał 3 turnieje najwyższej rangi, tak jak np. Mats Wilander w 1988 nie wygrał jedynie Wimbledonu.

Wielki Szlem i turnieje „majors” występują także w golfie. Mamy Masters Tournament, PGA Championships, U.S. Open a także The Open Championships. Nikomu jednak od 1934 nie udało się zdobyć Wielkiego Szlema. W innych sportach, m. in. w skokach narciarskich wielki szlem to wygranie wszystkich czterech konkursów podczas Turnieju Czterech Skoczni. W Formule Mercedes (serii wyścigowej - bo przecież to nie sport - znanej kiedyś jako Formuła Jeden) to wygranie wyścigu z pole position, po drodze ustanawiając najszybsze okrążenie i prowadzenie przez wszystkie „kółka” w wyścigu (jak dla mnie dziwne to jest – wolałbym wygrane w jednym sezonie na czterech historycznych obiektach – Silverstone, Monaco, Spa-Francorchamps i Monza; sprawdzałem historię i nigdy się to nikomu nie udało).
Prawdopododnie Ivan Lendl, później Pete Sampras zaczęli nazywać turnieje jak Wimbledon czy US Open jako wielkie szlemy i media podchwyciły tę nazwę. W sumie niestety, bo teraz się to w ogóle nie trzyma kupy i nie okazuje się szacunku zdobywcom „prawdziwego” wielkiego szlema.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.