Za miłość do żużla zapłacili największą cenę.

autor: Lukim81Pomorskie-Śląskie | 2016-11-09, 18:22 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
 
                             Wiesław Pawlak ur 16.03.1959r zm 13.08.1987r 
Nie tak dawno jak niemalże tydzień temu 1 listopada obchodziliśmy dzień wszystkich świętych,dzień,zadumy obudziłem się z pewną refleksją, kochamy żużel ale drugą twarz tę ciemniejszą.Postanowiłem jak tylko potrafię przybliżyć tych którzy dla swej pasji zostawili na torze to co najcienniejsze.Jednym z pierwszych zawodników którzy stracili życie na torze był zawodnik z Leszna Franciszek Kutrowski który brał udział w trójmeczu Unia Inowrocław,Unia II Leszno i Gwardii Śrem,po śmierci zawodnika tor zostaje zamknięty.Do kolejnej tragedii dochodzi z udziałem 17-letniego Ryszarda Pawlaka z Ostrowa tragedia wydarzyła się 5 września 1952r.21 kwietnia 1956r podczas sparingowego spotkania w Austriackim Wiener Neustad dochodzi do makabrycznego karambolu 29 letni Zbigniew Rniszewski z całym impetem uderza o betonowe schody prowadzące na trybunę,brak bandy i siatki okalającej tor Raniszewski spoczywa na Cmentarzu przy ul Wybickiego w Toruniu.Do kolejnej tragedii dochodzi w Gorzowie 2 października 1957rpodczas trenigu bokser Włodzimierz Wolak nie opanowuje maszyny.Mija miesiąc 3 listopada 1957r podczas towarzyskiego meczu w Gniźnie pomiędzy miejscową drużyną z Ostrovią śmierć sięga Bolesława Pupera.Na rzeszowskim obiekcie pierwszy śmiertelny wypadek wydarzył się 14 lipca 1958r w siódmej gonitwie w bandę uderza Stanisław Rożanski rok później 12 lipca 1959r podczas towarzyskiego spotkania pomiędzy Stali Rzeszów z Legią Warszawa na tor upada 32 letni Eugeniusz Nazimek przyczyna to zerwanie haka zawodnik Legii Stanisław Kaiser nie zdołał ominąc zawodnika Stali.Nazimek ginie na miejscu.W Rybniku 3 września 1960r podczas batali ligowej Górnik Rybnik ze Startem Gniezno zawodnik gośći Witold Świątkowski ginie na miejscu uderzając o drewnianą bandę.Dwa karambole wydarzyły się w roku 1961 podczas ligowego spotkania Włókniarza Częstochowa z Polonią Bydgoszcz życie traci 25 letni Bronisław Idzikowski z Częstochowskiego klubu.Kolejny tragiczy wypadek zdarzył się 25 pażdziernika na rzeszowskim torze śmierć ponosi zawodnik miejscowych Leszek Zienkiewicz.Podczas drugoligowego spotkania w Gnieźnie (Start-Toruń 15 sierpnia 1962r wypadkowi ulega Stanisław Domaniecki (awaria manetki gazu) Nie zabrakło Polaka który śmierć poniósł na emigracji,reprezentant Polski Tadeusz Teodorowicz po startach w Sparcie Wrocław bronił barw Swindon 1 września 1964r nie opanowuje motocykla i uderza głową w bandę.3 maja 1966r w Lublinie wypadkowi ulega  Tadeusz Tkaczyk który umiera trzy dni później.W 1967r 13 sierpnia w Pile dochodzi do karambolu z udziałem Andrzeja Walickiego który brał udział w spotkaniu Polonia Piła Start Gniezno zawodnik startu umiera na następny dzień.Czarne chmury pojawiły się nad Toruniem w roku 1970 gdzie życie stracili dwaj zawodnicy miejscowego klubu Marian Rose,reprezentant Polski 19 kwietnia w Rzeszowie podczas spotkania ligowego już w pierwszym biegu upada na tor uderza głową o bandę i najeżdza na niego przeciwnik kilka miesęcy po tym zdarzeniu kolejny torunianin nie uchodzi żywo 29 czerwca Benedykt Błaszkiewicz traci życie.Jest 29 sierpnia 1971r ligowe spotkanie pomiędzy Polonią Bydgoszcz a Spartą Wrocław zżyciem żegna się polonista Jerzy Bildzukiewicz.Rok później 24 czerwca 1972r okazuje się koszmarem dla rodziny Kuźniarów podczas treningu na rzeszowskim torze dwaj bracia robią kółka nagle bracia się zderzają śmierć ponosi 17-letni Wiesław Kuźniar.31 sierpnia 1972r dochodzi do kolejnej tragedii w Rzeszowie podczas turnieju o Srebrny Kask zawodnik z Częstochowy Marek Czerny wpada na bramę.W 1973r dochodzi do kolejnej tragedi z udziałem zawodnika Toruńskiej ekipy.Cztery wypadki zdarzyły się w roku 1974 towarzyskie spotkanie kolejarza Opole i AMK Koprivice życie traci 22 letni zawodnik Gerald Stach.W Chorzowie 7 kwietnia w trakcie meczu ligowego Polonii Bydgoszcz ze Śląskiem Świętłochowice karambolowi ulega bydgoszczanin Zbigiew Malinowski.7 sierpnia podczas trenigu w Bydgoszczy wypadkowi ulega Janusz Lament.Cztery dni później w Rzeszowie podczas spotkania z Gdańskim Wybrzeżem wypadkowi ulega Jerzy Białek.25 lipca 1976r Stal mierzy się w Częstochowie życie traci 21 letni torunianin Kazimierz Arasiewicz.W półfinale Srebrnego Kasku 12 maja 1977r dochodzi do tragedi Marcina Rożaka.Do kolejnych czterech wypadków dochodzi w roku 1978 życie tracą Ryszard Chrupek Tarnów,Kazimierz Fornal Rzeszów,Jerzy Kowalski Unia Leszno i Henryk Drozdek z Łodzi.Pierwszym zielonogórskim zawodnikiem który zmarł na zielonogórskim torze był Bogdan Spławski podczas treningowej jazdy nie opanował motocykla i uderzył o bandę zawodnik umiera 1 września 1981r w 1987r na torach w Polsce dochodzi do dwóch śmiertelnych wypadków 12 kwietnia na torze w Olimpii w Poznaniu rozgrywany zostaje mecz towarzyski Polska,Dania,Szwecja,Niemcy śmierć dotyka polskiego zawodnika Grzegorza Smolińskiego.4 sierpnia 1987r w Zielonej Górze dochodzi do potyczki Falubazu z Apatorem Toruń w 12 biegu na przeciwległej do wiezyczki odbija się od bandy Wiesław Pawlak który wpada prosto pod hak Stanisława Miedzińskiego umiera przez kilka dni walczył o życie lecz ten najważniejszy bieg przegrywa. 3 września 1992r w Toruniu w słupek uderza 17 letni Grzegorz Kowszewicz.Rok 1993 to z pewnością najtragiczniejszy okres w historii zielonogórskiego klubu śmierć ponieśli zawodnicy falubazu(Morawskiego) Andrzej Zarzecki i Artur Pawlak.Andrzej Zarzecki występuje w sparingowym meczu przeciwko Unii Leszno które odbyło się 21 marca 1993r do tragicznego zdarzenia dochodzi w piątym biegu gdzie na wyjściu z drugiego łuku leży cała czwórka Andrzej Zarzecki umiera trzy dni później 24 marca w Zielonej Górze,mija kilka miesięcy i dochodzi do kolejnego towarzyskiego spotkania 6 czerwca z Polonią Piła w czwartym biegu Artur Pawlak goni swego przeciwnika przy wejściu w pierwszy łuk zachacza o tylnie koło zawodnika koziołkuje i zatrzymuje się na bandzie Artur umiera 21 czerwca 1993r w Zielonej Górze.6 czerwca 1996r podczas drugoligowego spotkania pomiędzy Iskrą Ostrów a Unią Leszno dochodzi do tragedii Rifa Saitgariejewa który przegrywa bieg 18 czerwca 1996r 8 maja 1998r podczas treningu w Gdańsku wypadkowi ulega 17 letni Jacek Maraszka.Tragedia dotyka także Wojciecha Kiełbasę który zostaje uderzony motocyklem 6 lipca 2001r.13 maja 2012r we Wrocławiu wypadkowi ulega Lee Richardson u którego stwierdzono krwotok wewnętrzny i obrażenia wielonarządowe.22 maja 2016r w Rybniku dochodzi do straszej tragedii gdzie najbardziej ucierpiał zawodnik gości Krystian Rempała najmłodszy z żużlowego klanu młody żużlowiec po walce o życie umiera w Jastrzębiu Zdroju 28 maja.Z pewnością są jeszcze tacy zawodnicy którzy zapłacili najwyższą cenę a nie zostali tutaj opisani może mi umkneli,jak piękny może być ten sport tak też również niebezpieczny.
Cześć ich pamięći.
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Pawlak74

Wypadek miał miejsce przy wjeździe do parku maszyn,Błażejczak widzi upadek omija kraksę najeżdżając na murawę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|1)

komentarz jest odpowiedzią na: [12 komentarzy tej dyskusji]

A jednak Łukasz ma rację. Stachu Miedziński rzecz jasna nie był sprawcą wypadku ale zahaczył Wieśka hakiem. Aha, jeszcze jedna uwaga. Brat Franka Stacha, który zginął podczas sparingu z Tatrą Koprivnice...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Penhal

Niżej napisałem sorry mój błąd.Cały czas myślałem że piszemy o Arturze a nie Wieśku.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [12 komentarzy tej dyskusji]

A jednak Łukasz ma rację. Stachu Miedziński rzecz jasna nie był sprawcą wypadku ale zahaczył Wieśka hakiem. Aha, jeszcze jedna uwaga. Brat Franka Stacha, który zginął podczas sparingu z Tatrą Koprivnice...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Big Lebowski

A jednak Łukasz ma rację. Stachu Miedziński rzecz jasna nie był sprawcą wypadku ale zahaczył Wieśka hakiem. Aha, jeszcze jedna uwaga. Brat Franka Stacha, który zginął podczas sparingu z Tatrą Koprivnice miał na imię Gerard. Pzdr!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|1)

komentarz jest odpowiedzią na: [12 komentarzy tej dyskusji]

Musimy pamiętać. Jednak tam raczej nie było haka Miedziaka. Błąd Artura podobny do Dołka z Gollobem KA.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Pawlak74

Poświęciłem temat tym którzy stając pod taśmą nie wiedzieli co ich czeka a jest też masa zawodników którzy zmarli także śmiercią naturalną, lub samobójczą.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|1)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Aby Inni mogli Ich oglądać i podziwiać poświęcili to co mieli najcenniejsze czyli swoje życie. Cześć Ich pamięci, pozdrawiam Ich Wielbicieli.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Penhal

Musimy pamiętać. Jednak tam raczej nie było haka Miedziaka. Błąd Artura podobny do Dołka z Gollobem KA.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [12 komentarzy tej dyskusji]

Akurat na meczu towarzyskim Morawski Polonia Piła byłem siedziałem na pierwszym łuku w którym doszło do zdarzenia.Ogólnie postanowiłem opisać zmarłych zawodników gdyż listopad poświęcony jest tym którzy...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Pawlak74

Akurat na meczu towarzyskim Morawski Polonia Piła byłem siedziałem na pierwszym łuku w którym doszło do zdarzenia.Ogólnie postanowiłem opisać zmarłych zawodników gdyż listopad poświęcony jest tym którzy od nas odeszli i o takich zawodnikach trzeba pamiętać.Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [12 komentarzy tej dyskusji]

Wiele jest smutnych dni w tym sporcie.I należy o nich pamiętać.Fajnie że przypomniałeś Artura.Byłem świadkiem kilku tragedii. Jednak najbardziej przeżyłem fajnego chłopaka z Gniezna w Poznaniu.Wielki...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Penhal

Wiele jest smutnych dni w tym sporcie.I należy o nich pamiętać.Fajnie że przypomniałeś Artura.Byłem świadkiem kilku tragedii.
Jednak najbardziej przeżyłem fajnego chłopaka z Gniezna w Poznaniu.Wielki talent a jego motory mogły służyć za wzór w tamtych latach tak je pieścił.Grzegorz Smoliński

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [12 komentarzy tej dyskusji]

Z opowiadań wiem jak podczas meczu ligowego w Zielonej Górze Wiesław Pawlak odbił się od bandy i wpadł prosto pod hak Stanisława Miedzińskiego to ludzie aż głowy odwrócili.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Pawlak74

Z opowiadań wiem jak podczas meczu ligowego w Zielonej Górze Wiesław Pawlak odbił się od bandy i wpadł prosto pod hak Stanisława Miedzińskiego to ludzie aż głowy odwrócili.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [12 komentarzy tej dyskusji]

Startu nie przegrał jak opowiada Pan Koselski Na wyjściu z wirażu trochę wyjście poszerzył Trzeszkowski Nasz Jurek nie odpuszczał i w stylu Golloba chciał iść pod bandą ale zabrakło miejsca i doszło...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Penhal

Startu nie przegrał jak opowiada Pan Koselski Na wyjściu z wirażu trochę wyjście poszerzył Trzeszkowski Nasz Jurek nie odpuszczał i w stylu Golloba chciał iść pod bandą ale zabrakło miejsca i doszło do tragedii Watro dodać ze na prostej aż guma spadła z siatki Pogrzeb na Bielawkach pełno ludzi Motor odpalał Heniu. Jurek fajny sympatyczny chłopak W tej grupie był jeszcze jeden Dobrzański który zginął jadąc[lub wracajac] na zawody

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|0)

ostatnia odpowiedź: 28 listopada 2016 [12 komentarzy tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Penhal

Byłem na tym meczu Jurek jechał z 10 i to był jego życiowy mecz.Dwa pierwsze swoje biegi wygrał W trzecim swoim starcie z tego co pamiętam jechał z innym Jurkiem Trzeszkowskim

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Pierwszy wypadek śmiertelny na stadionie bydgoskiej Polonii okiem redaktora lokalnej prasy: "To było 29 sierpnia 1971 roku. Do końca ligi zostały trzy kolejki. Polonia prowadziła w tabeli, ale Stal Gorzów...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Penhal

Nie można odpisać.Było trochę inaczej jak wspomina Pan Koselski

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Pierwszy wypadek śmiertelny na stadionie bydgoskiej Polonii okiem redaktora lokalnej prasy: "To było 29 sierpnia 1971 roku. Do końca ligi zostały trzy kolejki. Polonia prowadziła w tabeli, ale Stal Gorzów...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Pawlak74

Tak to było 26 października 1985r tragedia wybitnego trenera Mieczysława Połukarda,wspomnieć należy także wypadek Czeskiego zawodnika Michala Matuli 20-letni zawodnik umiera 27 maja 2007 podczas odniesionych obrażeń po ligowym spotkaniu Olymp Praga KSM Krosno.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Pierwszy wypadek śmiertelny na stadionie bydgoskiej Polonii okiem redaktora lokalnej prasy: "To było 29 sierpnia 1971 roku. Do końca ligi zostały trzy kolejki. Polonia prowadziła w tabeli, ale Stal Gorzów...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
gregbyd

Pierwszy wypadek śmiertelny na stadionie bydgoskiej Polonii okiem redaktora lokalnej prasy:
"To było 29 sierpnia 1971 roku. Do końca ligi zostały trzy kolejki. Polonia prowadziła w tabeli, ale Stal Gorzów miała tylko jeden punkt straty. Presja wyniku rosła. Kibice czekali na drugi w historii tytuł Drużynowych Mistrzów Polski. Poprzednie złoto żużlowcy, jeszcze jako Gwardia, zdobyli 16 lat wcześniej.

Godzinę przed meczem ze Spartą Wrocław Jerzy Bildziukiewicz zjadł obiad w towarzystwie dwóch innych żużlowców - Mariana Michaliszyna i Zbigniewa Malinowskiego. Trzymali się razem, Bildziukiewicz był najpoważniejszym z trójki.
- Jurek miał talent artystyczny, rzeźbił w kamieniu. To był okres, gdy odbudowywano gdańską starówkę. Jurek jeździł tam i pracował przez tydzień czy dwa, potrafił tam zarobić spore pieniądze - opowiada Andrzej Koselski.

Wysoka stawka meczu ze Spartą powodowała nerwowość wśród zawodników. Już po pierwszych biegach na torze leżeli Rajmund Świtała, Andrzej Koselski oraz 23-letni Bildziukiewicz. Żużlową licencję zdał na początku roku. Mecz ze Spartą był dla niego szóstym w życiu. Na żużlu zaczął jeździć bardzo późno, bo dopiero dwa lata wcześniej. Nie był materiałem na gwiazdę, ale stopniowo zdobywał doświadczenie i miał szansę stać się przydatnym zawodnikiem.
- Zapamiętałem go jako bardzo sympatycznego człowieka. Sam był pracowity, ale również dyscyplinował innych młodych zawodników. Trener Jan Malinowski pokładał w nim duże nadzieje - opowiada Zdzisław Sosnowski, dziennikarz i ówczesny spiker na stadionie Polonii.

Bieg VI. Bildziukiewicz wystartował najgorzej, próbował atakować po zewnętrznej. Stopniowo wynosiło go coraz bliżej płotu. Próbował jeszcze w ostatniej chwili wykontrować motocykl, ale nie zdążył. Kierownica zahaczyła o siatkę. Żużlowiec z impetem uderzył głową o słupek w płocie. Upadł bezwładnie. Rozemocjonowany wcześniej tłum kilkunastu tysięcy kibiców milczał. Bildziukiewicz został odwieziony do szpitala, a zawody kontynuowano.
- Od razu wiedzieliśmy, że wypadek był bardzo poważny - mówi Koselski. Rozegrano jeszcze dwa biegi. Mecz przerwano, gdy na stadion dotarła wiadomość o śmierci żużlowca.
- Niechętnie wracam do tego momentu. Przekazanie tej informacji kibicom było sporym przeżyciem. W dodatku ludzie obwiniali nas potem, że zwlekaliśmy, by rozegrać jeszcze jeden bieg - mówi Sosnowski."
Od siebie dodam, że warto pamiętać o Mieczysławie Połukardzie.
Ten przypadek jest okrutnie wymowny. Po zakończeniu kariery wychował całe pokolenie świetnych zawodników i na murawie zapłacił za swą miłość. Pozdrawiam!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (6|0)

ostatnia odpowiedź: 10 listopada 2016 [3 komentarze tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.