Tenis do Japonii, Japonia do tenisa

autor: użytkownik usunął konto | 2014-02-12, 06:50 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Kiedy 3. lutego A.D. 2014 Japonia, pokonując Kanadę, awansowała po raz pierwszy do ćwierćfinału grupy światowej Pucharu Davisa, jej kapitana, Minoru Uedę, zapytano o znaczenie, jakie ma dla kraju to zwycięstwo. „Znaczenie jest olbrzymie – odpowiedział – ale jak wielkie, dowiemy się dopiero w następnej rundzie, w której gracze będą musieli pokazać jeszcze więcej.” Jak mówi japońskie przysłowie: o krok przed nami jest ciemność. Przyszłości przewidzieć się nie da.

Tenis trafił do Japonii dość szybko. Wprawdzie nie była to prędkość internetowa, ale pierwszy kort (i klub) powstał w Yokohamie już w 1878r. - cztery lata po kodyfikacji zasad gry przez majora Wingfielda – za sprawą żon i córek osiadłych w tym porcie urzędników zachodnich, którzy od 1876 r. grywali na parkowym trawniku. Japończyków jednak do białego sportu wprowadzili nie handlowcy i dyplomaci, a misjonarze, których mocarstwa europejskie i Stany Zjednoczone po 1853 roku przysłały na archipelag tysiące.

Wkrótce tenis był już na tyle popularny, że w 1879r. włączono go do programu szkolenia nauczycieli wychowania fizycznego, z myślą o dalszym propagowaniu wśród uczniów i studentów. Autorem pomysłu był pan Leland, doradca Ministra Edukacji. Amerykanin nie przewidział jednak, że wkrótce popyt na obwarowany wówczas jeszcze patentami sprzęt tenisowy znacznie przekroczy możliwości zakupu i sprowadzenia go przez morze. Co więc zrobiono? To, w czym Japończycy często w historii okazywali się wyjątkowo skuteczni – zaadaptowano grę do warunków. Zmieniono rozmiary i proporcje rakiety, a piłki zastąpiono gumowymi – trwalszymi, choć inaczej odbijającymi się. Tak powstał soft tenis (dziś uprawiany także w Polsce). Skutkiem tej przemiany było – między innymi – to, że główną cechą japońskich tenisistów, którzy zaczęli pojawiać się na światowych kortach w drugiej i trzeciej dekadzie XX wieku, był skrajnie zachodni chwyt rakiety (podobny do tego, jakiego używał Albert Berasategui). Można przypuszczać, że technika ta na równi z umiejętnością czystego uderzania piłki i poruszania się po korcie, była czynnikiem decydującym o sukcesach, jakie odnosili Shimizu i Kumagae.

Ichiya Kumagae (ur. w 1890r.), jeszcze jako student i członek klubu tenisowego Uniwersytetu Keio, należał do grupy pasjonatów i działaczy, którzy doprowadzili do tego, że soft tennis został na uczelniach zastąpiony przez lawn tennis. Celem było umożliwienie graczom japońskim rywalizacji z zawodnikami z innych krajów. Skorzystał na tym sam Kumagae, stając się pierwszym Japończykiem na scenie międzynarodowej. Początkowymi sukcesami na turniejach w Azji i na US Open zasłużył sobie na to, że kiedy w 1918r. docierał do półfinału Mistrzostw Stanów Zjednoczonych (w którym przegrał z Billem Tildenem), czynił to jako pracownik nowojorskiego oddziału Banku Mitsubishi, gdzie zatrudniono go między innymi po to, żeby tym łatwiej mógł brać udział w turniejach w Ameryce.

Podobnymi ścieżkami podążała kariera o rok młodszego Zenzo Shimizu, który po ukończeniu studiów znalazł zatrudnienie w przedstawicielstwie korporacji Mitsui w Kalkucie, będącej podówczas wiodącym ośrodkiem tenisowym Indii. W tym świetle absolutnie na miejscu wydaje się fakt, że zadebiutował w Pucharze Davisa w meczu właśnie przeciwko reprezentacji Subkontynentu – w półfinale roku 1921.

Tamta edycja Pucharu Davisa była zresztą pierwszym takim występem Japonii i z miejsca takim, którym od razu zaznaczyli swoją obecność, pokonując w finale międzystrefowym Australię (jedną z trzech ówczesnych supermocartw tenisowych, do których Francja i Niemcy dopiero dołączały). Shimizu i Kumagae byli już graczami o ustalonej marce. Ten pierwszy rok wcześniej był japońskim pionierem na kortach Wimbledonu, gdzie od razu doszedł do finału rundy zasadniczej, a obaj od 1916 roku grywali w US Open. Większy sukces na Forest Hills odniósł Kumagae, który w 1918 dotarł do półfinału. Droga obu Japończyków w tych najlepszych dla nich turniejach indywidualnych kończyła się na Billu Tildenie. Tilden stanął też na ich drodze w Pucharze Davisa, choć Shimizu prowadził z nim w drugim pojedynku 2-0 w setach i 5-2 w trzecim. Cała konfrontacja zakończyła się miażdżącym 5-0 dla Amerykanów, ale wystarczy sięgnąć do wydanej w 1919 roku książki Big Billa i znaleźć w niej słowa: „Japonia wymaga wezwania naszych najlepszych ludzi ”, żeby zrozumieć, jak poważnie w USA traktowano to niespodziewane tenisowe zagrożenie. Rok później, po finale Mistrzostw Wielkich Jezior w Buffalo, to Kumagae, a nie Tilden odbierał trofeum.

Ten tandem z Kraju Kwitnących Wiśni cieszył się i szacunkiem przeciwników i sympatią. Z jednej strony podziwiano ich topspinowe drajwy i serwis (Kumagae), a z drugiej – woleje i umiejętności taktyczne (Shimizu), ale również – nienaganne maniery na korcie i postawę wobec przeciwników. W USA Kumagae nazywano pieszczotliwie "Ichy" i – mimo zaszłości wojennych – i po latach wspominano dobrze, o czym świadczy świadczy to, że kiedy w 1951r., jako kapitan reprezentacji daviscupowej przyjechał na mecz do Louisville, „New York Times” obwieścił to tytułem „Kumagae wraca [wytłuszczenie moje] do Nowego Jorku”. Wypada też wspomnieć, że Ichiya Kumagae jest pierwszym japońskim medalistą olimpijskim. Oba srebrne medale (w singlu i deblu) zdobył w 1920r. w Antwerpii.

O Kumagae i Shimizu pamięta się przede wszystkim nie z racji ich dokonań indywidualnych i nie z list graczy, których pozostawili w polu, pokonanych (a są na nich i Tilden i Brugnon i Borotra), a z powodu tego, że dzięki nim reprezentacja Nipponu była w rundzie challenge'owej – o jeden, długi krok od tytułu. Mało tego, dokonała tego w debiucie. Mało tego – uczyniła to na rok przed powstaniem Federacji Tenisowej Japonii.

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: