Czas Play Off

autor: szenojek | 2015-05-20, 16:28 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
W ciągu ostatnich kilku miesięcy nie byłem w stanie poświęcić koszykówce tyle czasu ile bym sobie tego życzył. Dlatego też w tym czasie pojawiło się niewiele moich wpisów. Sezon zasadniczy przemknął przed moimi oczami niczym pociąg TGV i chyba sam już nie pamiętam kiedy to było.

Teraz jednak mamy czas Play Off. W pierwszej rundzie nie specjalnie było co komentować ponieważ zespoły odpadające wygrały tylko jeden mecz, a sprawcą tego „wyczynu” było Asseco Gdynia. Stelmet grał dobrze w serii przeciwko Asseco, ale zgodnie z moimi przewidywaniami, nie był w stanie wystarczająco się skoncentrować na mecz numer trzy by postawić kropkę nad „i”. Coach Filipovski szybko ustawił zespół do pionu i w meczu numer cztery zielonogórzanie zatrzymali zespół z wybrzeża na 49 punktach. Krótko mówiąc Mr Defense powrócił.

Na mecz numer 1 półfinałowej fazy przeciwko Rosie Radom jechałem z przekonaniem, że będzie bardzo ciężko, a konfrontacja zakończy się dwu może trzy punktową wygraną jednej ze stron i niekoniecznie musi to być Stelmet. Jednak zielonogórzanie bardzo mocno rozpoczęli spotkanie. Byli agresywni w obronie, skuteczni w ataku i potrafili kontrolować przebieg parkietowych wydarzeń przez całe 40 minut. Wygrana 79-64 była dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Chciałbym zaznaczyć, że podziwiam zespół Rosy Radom za to, że potrafią grać z wielkim zaangażowaniem bez względu na wynik meczu. To właśnie dzięki takiemu podejściu mogliśmy się emocjonować spotkaniem do ostatniej sekundy.

Rosa jest zespołem walecznym i ambitnym, a do tego prowadzi ją chyba najlepszy obecnie polski szkoleniowiec. Dlatego pewnym było, że w drugim meczu walka będzie szła na noże. Tym bardziej, że już w pierwszym starciu iskrzyło nie na żarty. Największym walczakiem okazał się Michał Sokołowski, który niejednokrotnie zachowywał się, delikatnie mówiąc, poniżej ogólnie przyjętych standardów boiskowych. Osobiście nie przepadam za młodymi graczami, którzy zamiast szlifować precyzję boiskowych zagrywek skupiają się na aktorstwie i szeroko rozumianym floppingu.

Mniejsza o styl gry, ale trzeba przyznać, że Rosa napsuła w niedzielę Stelmetowi i kibicom sporo krwi. Dopiero początek czwartej kwarty wyglądał w wykonaniu biało-zielonych tak jak oczekiwali od nich kibice. Prawdziwą gwiazdą tego meczu był Łukasz Koszarek, który zakończył mecz ze wskaźnikiem eval +26.

Muszę się też do czegoś przyznać. Jeśli ktoś ma pretensje do Q za słaby mecz z niedzieli to biorę to na klatę. Po jego fenomenalnym piątkowym występie, jeszcze przed wyjściem z hali, powiedziałem, że w niedziele Q będzie grał piach. Czuję się za to mentalnie odpowiedzialny. Mea culpa.

PS.
Dziś jest 20 maja 2015 czyli dzień meczu numer 3, który zostanie rozegrany w Radomiu. Stelmet prowadzi 2:0 i mam nadzieję, że już dziś wieczorem będziemy mogli świętować trzeci z rzędu finał zielonogórskiego zespołu. Byłby to najwspanialszy prezent na moje 33 urodziny, które wypadają właśnie dziś. #GoStelmet #DrogaDoFinału

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.