Przełożenie inauguracyjnego występu kabaretu pod nazwą Ekstraliga!

autor: chcwdtrolu | 2015-04-02, 18:51 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Tak jest! Występ kabaretu Ekstraliga, został przełożony. Proszę mi odpowiedzieć, panowie Szymański, Stępniewski, Witkowski - kto będzie odpowiedzialny za spóźnienie zawodników na mecz? Według was zapewne, będą to sami zawodnicy, lub w dalszej kolejności kluby. A ja się pytam co za idiota wpadł na przełożenie kolejki na dzień po GP Finlandii, gdzie teamy mają do pokonania 1600km, przepłynięcie promem i cztery granice unijne, ale na których cały czas odbywa się kontrola celno paszportowa. Wszyscy narzekali na powroty i jazdę na wariata z imprez we Włoszech, gdzie nie ma przeprawy promowej, są cywilizowane granice i jest kilkaset km mniej. Wujek google podaje nam, że najkrótszy czas przejazdu do np. Wrocławia to 21 godzin. Nie licząc oczywiście stania na granicach, nieprzewidzianych okoliczności drogowych i mając co do minuty dopasowany prom. Zakładając że nie będzie nikogo innego na 3 granicach krajów nadbałtyckich to formalności potrwają na każdej jakieś 20 minut. Czyli granice to dodatkowa godzinka. Zakładamy że prom także uda się dopasować i byłaby to dodatkowa godzinka na formalności, wjazd i zjazd. Wychodzi nam bez żadnych dodatkowych okoliczności, przyjazd do Wrocławia, Gorzowa i Rzeszowa w Niedzielę po godz. 22.00, a do Grudziądza ok 20.00. No i o tych godzinach można by rozpoczynać mecze z jakimś półgodzinnym opóźnieniem. Można by, gdyby był prom. Ale promu w okolicach północy w Helsinkach nie ma. Jest po 8 rano. Czyli dodajemy jeszcze jakieś 8 godzin i rozpoczynamy mecze w Grudziądzu o 4, a w pozostałych miastach, o 6 nad ranem - w PONIEDZIAŁEK! Czyli teamy zostają, i się turlają do Szwecji na wtorkową ligę. Zawodnik bierze, kevlary, gatki, laczki i najbardziej potrzebnego mechanika i pędzi na samolot. Na samolot na lotnisko do Helsinek, na którym się znajdzie ok. godz. 2.00 i ma samoloty do Gdańska i Berlina po 8.00, a lądują na miejscu ok 10.00. W Grudziądzu (z Gdańska) są ok. 12, w Gorzowie (z Berlina) ok. 13, a we Wrocławiu po 14. W przypadku tych dwóch ostatnich to spania już nie ma. Bo trzeba by już rozstawiać sprzęt i się przygotowywać do meczu. Wcześniej spania po GP, także nie było, chyba że na lotnisku w Helsinkach. Bo hotel to raczej wyglądałby tak: wejście -> kupa -> prysznic -> zęby -> wyjście. Zostaje nam Rzeszów. Zawodnicy lądują w Krakowie o 14, są w Rzeszowie po 16.
Wszyscy właściwie bez spania, odpoczynku, porządnego posiłku. Jak zombie. Czy rozgrywki ligowe, ich polskie kluby i kibice, ich w takim momencie obchodzą? Czy nie stwarzają, wraz ze swoimi przemęczonymi mechanikami, niebezpieczeństwa na torze? Czy komercyjny mecz reprezentacji z niereprezentacją, ma wyższy priorytet od całej kolejki Ekstraligi? Czy ma to wszystko sens?
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: