Poolimpijska refleksja

autor: użytkownik usunięty | 2012-10-06, 11:24 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Od Igrzysk XXX olimpiady w Londynie minęło już troszkę czasu. Można spokojnie na nią spojrzeć i ocenić.
Polska zdobyła 10 medali – 2 złote, 2 srebrne i 6 brązowych. Ten rezultat dał nam 30 miejsce w klasyfikacji generalnej. To najgorsze miejsce w klasyfikacji medalowej od 1948r-kiedy Polska zdobyła jeden brązowy medal i zajęła 34 miejsce. Czy można w takiej sytuacji ogłosić sukces?? Okazuje się, że tak.
Ministerstwo Sportu ogłosiło sukces programu Londyn2012 ,a dokładnie powstałego klubu wspierającego najlepszych polskich sportowców. Ten sukces polega na tym, że 10 spośród 12 medalistów znajdowało się w owym gronie. Takie stawianie sprawy rozumiem w sposób jeden. Wg Ministerstwa gdyby Tomasz Majewski,Anita Włodarczyk czy Damian Janikowski nie znajdowali się w Klubie „Londyn 2012” to by medali nie zdobyli. Nie mogę się zgodzić z tak postawioną sprawą. Ideą tego pomysłu, który przewracał dotychczasowy system finansowania polskiego sportu miał sprawić, że dorobek medalowy Polaków powiększy się w sposób znaczący ,a faworyci wrócą z medalami. Większość objętych programem poniosło totalną klęskę i takie są fakty, a i cel o którym wspomniałem nie został zrealizowany, bo jak w Atenach zatrzymaliśmy się na poziomie 10 medali tak stoimy. A warto podkreślić,że w tym klubie znajdowało się 119 zawodników,więc jeśli to zestawimy z liczbą 10 to mamy obraz tego projektu.
Jakie są tego przyczyny trudno powiedzieć. Na pewno jest ich wiele. Przede wszystkim będę się upierał są to pieniądze. Polski sport jest mocno nie dofinansowany. Brakuje na szkoleniowców, sprzęt, zgrupowania, gdy widzimy warunki jakie panują w klubach- stare budynki,z których odchodzi tynk, małe, ciasne hale to ręce opadają. Sukces Brytyjczyków wziął się w to,że w sport wpompowano miliardy funtów od nieudanych igrzysk w 1996r. Niestety pani minister już zapowiedziała, że na sport dodatkowych pieniędzy nie będzie, bo kryzys..
Wspomniałem o infrastrukturze. Tu jest kolejny głęboki problem. Bo okazuje się,że ona sama nie wystarcza. Mamy ponad 2000 orlików. Budowa tych boisk nie budzi moich wątpliwości. Jest to krok w dobrym kierunku. Tylko problem polega na tym, że najczęściej można tam spotkać 40-50-latków zamiast dzieci lub stadiony zamknięte na kłódkę. Ta baza musi być w sposób skoordynowany wykorzystana tzn. muszą tam być regularne zajęcia z osobą przekwalifikowaną do szkolenia dzieci i żeby te co zdolniejsze były kierowane gdzieś dalej. Inny przykład to liczne pływalnie, które powstały masowo w ostatnich latach w niemal każdej gminie. Można by powiedzieć super!! Ale ja znowu widzę drugą stronę medalu. To jest kwestia dla mnie niewytłumaczalna, ale dzieci zamiast korzystać z możliwości nauczenia się pływania pod bacznym okiem nauczyciela czy ratownika woli siedzieć na widowni lub jak to ujęła moja mama „na galerii”.. Otóż sam będąc w podstawówce i gimnazjum i mając obowiązkowe lekcje w ramach WF na basenie miałem okazję się o tym przekonać na własne oczy. Tu dotykamy kwestii fundamentalnej. Rodzice zamiast zachęcać dzieci do pływania załatwiają im „lewe” zwolnienia lekarskie. Jesteśmy narodem ,który może i kocha sport, ale jedynie przed telewizorem. Sport czy aktywność fizyczna kojarzy się jedynie z wysiłkiem , a przecież wygodnie jest siedzieć cały dzień przed ekranem monitora . Zarówno rodzina jak i szkoła nie potrafi nas zachęcić do aktywnego trybu życia i przedstawić nam jego zalety. Często wyszydzane jest powiedzenie ,że „sport to zdrowie” w kontekście doniesień o wyniszczonym organizmie sportowca czy kolejnej poważnej kontuzji. Uważam, że jednak w tym powiedzeniu jest ziarno prawdy. Przecież ruch powoduje lepsze ukrwienie organizmu,  jego dotlenienie, świetnie rzeźbi sylwetkę i pozwala spalić zbędne kilogramy, także świetnie działa na samopoczucie, odstresowuje.. Skąd ten zarzut w stosunku do szkoły i naszego środowiska rodzinnego?? Zacznę od szkoły . WF- czyli wychowanie fizyczne – przedmiot traktowany niepoważnie przez uczniów i nauczycieli. Istotą jego jest krótka rozgrzewka ,która często ogranicza się do 2-3 kółek wokół boiska i „rzuceniu piłki do gry”. Sam byłem świadkiem,że nauczyciel rzuca taką piłkę, każe tam sędziować osobie , która nie ćwiczy,a sam idzie na kawę i pogaduszki z kolegami . Zwolnienia z WF są dość powszechne, bo są ważniejsze sprawy- jak przygotowanie się do kolejnych zajęć ,sprawdzianów czy odrobienie lekcji. Czy można coś na to poradzić?? Pewnie napisałbym, że to ciężkie zadanie , że taka młodzież jest i takie czasy, ale serwisy informacyjne obiegła w tamtym tygodniu informacja o skierniewickim gimnazjum gdzie odeszło się od modelowego WF i wprowadzono zajęcia z aerobiku, gimnastyki artystycznej ,a także baletu, jazz-u czy hip-hopu i okazało się, że problem masowych zwolnień lekarskich został rozwiązany- młodzież z chęcią i zapałem uczęszcza na zajęcia. Czyli okazuje się, że można, tylko trzeba troszkę ruszyć głową i uatrakcyjnić je,a także samemu się zaangażować,a nie „rzucić piłkę”..
Rodzina?? Uważam, że ona ma duży wpływ na rozwój młodej jednostki. Czy nasze rodziny są aktywne ?? Raczej nie, ludzie po pracy także wolą kanapę,telewizor, komputer, dzieci wyręcza się w obowiązkach domowych, bo mają niby się skupić na nauce,a i z tym różnie bywa. Oczywiście nie wszędzie tak jest, ale nie oszukujmy się,że Polska należy do aktywnych narodów. Potwierdzają to obrazki zza np. czeskiej granicy gdzie się spotyka pokaźną liczbę osób uprawiających jogging. Warto tu wspomnieć o innym aspekcie – odżywianie. Teraz przeważa siedzący tryb życia, od tego zaczynają się problemy z kręgosłupem, jeśli dodamy do tego tłuste, niezdrowe, ciężkostrawne jedzenie to mamy taki efekt,że ludzie stają się przysłowiowymi „kalekami” ,a niedługo problem otyłości będzie podobny jak w Stanach. Dlaczego o tym piszę?? Bo w przeciwieństwie do Pani Minister uważam,że należy postawić na edukację i usportowienie narodu, czyli na rozwój sportu masowego, na rozwój młodzieży. To nie są działania,które przyniosą efekty od razu, to jest proces na lata , ale jeśli chcemy poważnie mówić o reformie polskiego sportu to innej drogi – drogi „na skróty” nie ma. Cóż z tego, że mamy Radwańską, Kowalczyk , jak nic za tym nie idzie,nawet nie ma jednej trasy narto-rolkowej,a korty tenisowe nie są otwierane,a wręcz zamykane.A wspomniane pływalnie są tylko obciążeniem dla utrzymujących ich gmin. I okazuje się, że mamy tych rodzynków ,którzy dają nam tą radość 10-15 lat po czym następuje kompletna dziura.. Ludzie i władze muszą dostrzeć korzyści płynące z uprawiania sportu(aktywności fizycznej) dla zdrowia , a ja słyszę pytania redaktora Żakowskiego „Po co nam taki sport” i dlaczego my się tak nim ekscytujemy. I dowodzi,ze żadnych korzyści z tego nie ma,tylko kilku cwaniaków ma z tego biznes na życie i nie należy wpompować pieniędzy na sport, wręcz odwrotnie.. Niech każdy już sobie sam odpowie na to pytanie. Natomiast niestety widzę,że Pani Minister przedstawia błędną diagnozę i chce wspierać najlepszych , a przecież wydaje mi się,że trzeba wspierać rozwój młodych,żeby byli naciskiem dla tej silniejszej grupy,bo nic tak dobrze nie robi jak konkurencja.
No to pogdybałem sobie, nikt nic nie zrobi w tym kierunku, Pani minister miała rozmawiać ze związkami , przedstawić na czym ta reforma miała by polegać we Wrześniu. Wrzesień minął ,nic się nie stało, widać ,że olimpiada minęła i problem znowu będzie za 4 lata przez 2 tygodnie wałkowany i tak w kółko jak to ma miejsce od lat. Rząd ma swoje problemy,swoje afery..
Pozdrawiam
wislok
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: