Ostatnie akcje użytkownika, Tablica użytkownika

Ostatnie akcje użytkownika

  • Jerzy M napisał/a odpowiedź do Twojego komentarza

    Czytam ten artykuł i nie wiem czy to jeszcze dziennikarstwo...
    To jest podgrzewanie atmosfery i sianie wiatru, który szkodzi tej dyscyplinie sportu.
    "Zasadniczo Mrozek nie ma wyjścia i musi odpowiedzieć na wywiad Łaguty.."
    Najlepiej wulgarnie, by kolejni ludzie i sponsorzy odsunęli się od tego i tak niszowego sportu.

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Motor Lublin robił podchody pod Łagutę od co najmniej roku. Wtedy Rosjanin o wszystkim informował prezesa ROW-u

    To prawda, przepraszam za generalizację do SG.

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Motor Lublin robił podchody pod Łagutę od co najmniej roku. Wtedy Rosjanin o wszystkim informował prezesa ROW-u

    Dzięki Bogu za Motor Lublin! :) :)
    W innym wypadku nie mieliby o czym pisać na tym portalu :D
    Motor może tylko dziękować Speed Car i inni sponsorzy mają pozycjonowanie na całego ;P

    Trochę szkoda po jest w tym sporcie wiele kwestii wartych podkreślania jak przejrzystość finansowa klubów lub chociażby reforma ligi, ale tam nie można nabić wyniku popularności postów w postaci torsji żołądkowych forumowiczów.

    "Nie będę podawał nazwiska, ale przypominam sobie jednego gagatka, który zaczął stroić fochy" - Pan były prezes znajduje się chyba nadal w latach 90tych, gdy mieliśmy rynek 'klubów" a nie rynek "zawodników"-- polecam update systemu operacyjnego

    Stal Gorzów się solidaryzuje z Rybnikiem, ale do momentu w którym solidarność mogą odczuć na własnej kieszeni, bo "Walczaki" na memoriałach to największa atrakcja.

    Zastanawiają mnie te górnolotne słowa i obietnice jak kończą się dokładnie tym samym co zarzuca się Łagucie, czyli dbaniem tylko o swój interes..

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Trener ROW-u o odejściu Łaguty: Co tu komentować. Nie miał prawa odejść

    Wszyscy są zaskoczeni..
    Nie rozumiem tego ciągłego wzburzenia, że żużlowiec poszedł za kasą
    Statystyka nie kłamie zestawcie sobie ilość żużlowców jacy kierowali się sentymentami z żużlowcami kierującymi się tylko kasą i przestańcie się dziwić.

    Moraliści, zastanówcie się też trochę jak to wygląda lub mogło wyglądać ze strony Łaguty.
    Czy dostał warunki jakie miał w Ekstralidze czy dostał kontrakt, w którym pensja wyrażała jego "przepraszam" dla Rybnika?
    Czy jego ambicją jest jazda w Ekstralidze czy w Nice?
    Czy dostał kasę za podpis w Rybniku czy nie dostał kasy, która po roku bez startów pozwoliłaby mu się dopasować sprzętowo?

    Prośba o lekki obiektywizm, oceniać jest najłatwiej a zrozumieć trochę trudniej.

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Salon samochodowy pozwie Ireneusza Nawrockiego. Prezes Stali nie zapłacił za auto

    Nie, nie ulżyło mi nadal mam mnóstwo żalu do Człowieka, który psuje reputacje sportu, który kocham, przez zachowania takie jak jego sponsorzy nie chcą przychodzić do Lig, mam też wielki żal o to co robi z tak zasłużony klubem jak Stal,

    Wpisz w googlu "Stal Rzeszów" i sprawdź wyniki wyszukiwania i zobacz jak obecnie Stal jest "reklamowana" dla ewentualnych sponsorów i internautów,

  • Jerzy M napisał/a odpowiedź do Twojego komentarza

    Brawo!
    To nie przypadek, że w Ankiecie "kto zostanie mistrzem?" zajmujemy 3cie miejsce, ludzie się znają ;) :)
    Wiktorek w 5 najlepszych juniorów ekstraligi!
    BTW na dniach ogłoszą Karnety było info na FB,

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Mistrz świata skreślony w Lublinie. "Póki będę w Motorze, Hancocka nie będzie"

    Gościu już chyba wyładowałeś całą żółć, więc możesz zmienić artykuł,
    50 Twoich postów i tak było wystarczającym cierpieniem,

    Ostaf piszę tylko o 3 rzeczach Motorze, Get Well , Pazernym Vaculiku, o wszystkich językiem okraszonym pogardą i brakiem szacunku, tylko to jest problemem,

    Kępa próbował ściągnąć zawodników, których wymieniasz , ale szansę na to były minimalne, bo jak sam napisałeś Motor nie ma szans na dobry wynik, a tym samym wypadnie mu od 2 do 4 dodatkowych meczów (Play-off) a to dla najlepszych zawodników wielka różnica w przelewie na konta, tyle w temacie, nie wiem po co ta cała filozofia,
    Miał nie próbować czy co !?
    Mamy skład jaki mamy i jedziemy licząc na powtórkę scenariusz "Grudziądz".

    Wielkie zaskoczenie, że Lampart się nie starał, Ty byś tak pracował na całego nie dostając kasy, jak można mieć w ogóle pretensje do zawodnika co Wam w zasadniczym zrobił średnią powyżej 2pkt ?!

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Mistrz świata skreślony w Lublinie. "Póki będę w Motorze, Hancocka nie będzie"

    "... właściciele lubelskiego klubu prowadzą rozmowy z Hancockiem..."
    Jedyne źródło tych informacji to Redaktor "Kevlar_kuluar"

  • Jerzy M napisał/a komentarz do 13-latek zawstydził Krzysztofa Mrozka. W Rybniku podsumowano sezon

    Bardzo zawstydził... albo był to żart albo dzieciak nie ma szacunku dla starszych,
    Tak czy siak Mrozek na bank się uśmiechnął i nie miał pretensji znając go :)

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Składy drużyn - Nice 1. Liga Żużlowa 2019

    Fajna Liga się szykuje!
    Nie ma szans na nudę,

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Oficjalnie: Wanda z kolejnym żużlowcem w składzie. Krajowy senior z nowym kontraktem

    Tak z ciekawości :)
    Kiedykolwiek trafiłeś z tymi swoimi składami czy tylko radosna twórczość ? ;)

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Oficjalnie: Beniaminek Nice 1. LŻ nie zwalnia tempa. Duże wzmocnienie TŻ Ostrovii!

    hmmm w tym momencie nie za bardzo jest już kogo wziąć a zero informacji ze strony Orła.

  • Jerzy M lubi Komentarz

    Dariuszu Ostafiński, jak śmiesz zabierać głos w sprawie Motoru? Odczep się w końcu od tego tematu. Jak śmiesz wchodzić w rodzinne sprawy Kępy? To jest jego prywatne życie. Czy Kępa wpakował się w twoje biznesy i wywleka twoje życie rodzinne na wierzch? Jeżeli koniecznie chcesz pisać o Motorze to może skomentuj to:

    ***

    Nie chodzi o Motor Lublin, a o sprawę. Tomasz Dryła: Mój list zamknięty

    Siema! Od dawna dostrzegałem pewien problem, ale długo wahałem się, czy wypada mi poruszać ten temat. Miesiąc temu zdecydowałem się, bo czuję, że sprawa powinna wybrzmieć w przestrzeni publicznej.

    Tuż po tegorocznym barażu napisałem felieton. Pewien Redaktor obiecał mi na Gali PGE Ekstraligi, że go opublikuje, choć zastrzegłem, że będzie wobec niego, i nas samych – dziennikarzy, krytyczny. W odpowiedzi, przy świadku, usłyszałem, że Redaktor nie ma z tym problemu i chętnie przyjmie konstruktywną dyskusję. Kiedy jednak wysłałem tekst, zmienił zdanie i poinformował mnie, że felieton nie pójdzie. Złagodziłem więc jego ton, ale Redaktor decyzji nie zmienił. Przyjąłem argument, że nie życzy sobie na prowadzonym przez niego portalu takich uwag. Uszanowałem to, a może nawet trochę zrozumiałem. Zresztą – nie miałem wyjścia. I pewnie schowałbym go do szuflady, gdyby nie seria niezwykle niesprawiedliwych i bolesnych dla wielu ludzi artykułów o Motorze Lublin na tymże portalu. Ale nie o Motor chodzi, a o sprawę. Motor był tylko zapalnikiem i pozostaje przykładem, oraz punktem wyjścia do dyskusji o problemie, który może spotkać każdy klub lub Zawodnika.

    Zaznaczam, że tekst powstał długo przed tą zastanawiającą, szkalującą kampanią. Napisałem go w okresie finałowo – barażowym, kiedy przez jakiś czas czytywałem ów portal. Uprzedzając ew. zarzuty o obronę klubu, z którym jestem emocjonalnie związany, podkreślam, że nie było w nim nawet najmniejszej wzmianki o Motorze. Zszokowały mnie słowa odnoszące się do Zawodników innych drużyn i atmosfera, w jakiej oceniano ich jazdę, charakter i podsumowywano decyzje Kibiców, którzy wybierali laureatów Gali. To, co wydarzyło się później na ww. portalu, oraz kilka długich rozmów z Redaktorem, skłoniło mnie do publikacji pełnego tekstu mojego felietonu poniżej. W głowie nie mieści mi się, jak można w tak obrzydliwy sposób nie tyle nie doceniać, co choćby nie szanować ciężkiej pracy wielu ludzi.

    Uwaga.

    27.09: „Motor popełnił błąd awansując do PGE Ekstraligi?”

    11.10: „Motor źle zabrał się za transfery i został z ręką w nocniku”

    22.10: „Mecze Motoru przykro będzie oglądać. Jest dużo słabszy niż rok temu Unia”

    Teraz uwaga jeszcze bardziej. 27.10 wysyłam Redaktorowi felieton. Co następuje:

    28.10: „Pawlicki i Lindbaeck nie dali się skusić Motorowi”

    28.10: „Motor nie wygra nawet na swoim torze?”

    28.10: „Motor nie powinien był się pchać do Ekstraligi. Popełnił błąd”

    30.10: „Domowy tor ostatnią nadzieją Motoru”

    Uwaga po raz trzeci. Napisałem złagodzoną wersję felietonu, żeby uruchomić jakąkolwiek refleksję nad tym, co się wypisuje i długo, bezskutecznie namawiam Redaktora do publikacji. Podziałało, ale nie w tę stronę:

    1.11: „Beniaminek głównym kandydatem do spadku. Z takim składem Motor daleko nie zajedzie”

    2.11: „Skład Motoru zamknięty. Trzeba liczyć na dwa małe cudy. Unia Tarnów była silniejsza”

    3.11: „Motor zbudował skład na pierwszą ligę. Potrzebny cud”

    To tylko tytuły, lub ich fragmenty. W tekstach m.in:

    - „Z tego, co miał w tym roku Motor to tylko Wiktor Lampart nadaje się na ten najwyższy poziom.”

    - „Motor znał sytuację na rynku, gdy jechał w finale z ROW-em. Wiedzieli, co jest grane. Dla mnie ROW był lepiej

    przygotowany na Ekstraligę.”

    - „Nawet jakby po awansie mieli zostać Szczepaniak z Lebiediewem, to wyglądałoby to sto razy lepiej niż Motor.”

    - „Motor ma pecha do krótkowzrocznych działaczy.”

    - „Uważam, że [Motor] powinien odpuścić. Tak twierdzę, bo rok jazdy w Ekstralidze może bardzo zaszkodzić Motorowi. Łomot w niemal każdej kolejce zawróci klub w rozwoju o lata świetlne.”

    - „Motor nie ma żadnej koncepcji. Naprawdę boję się o ten ośrodek. Jak wytrzymają to lanie i czy po roku nie odechce im się żużla.”

    - „Dla mnie ROW był lepiej przygotowany na Ekstraligę. Tam są zręby.”

    - „Współczuję telewizji, która będzie musiała pokazać wyjazdowe mecze lublinian. Zawsze można wyłączyć telewizor.”

    Pomijając to, że wiele faktów było wyssanych z palca, wiele liczb nieprawdziwych i wiele nazwisk, do których rzekomo dzwoniono z Lublina, wyjętych z zielonego lasu – to przecież tylko kwestia dziennikarskiej rzetelności – poraża mnie coś innego. Powyższe cytaty zaczerpnąłem z jednego, powtarzam: JEDNEGO artykułu! Określić to wiadrem pomyj wylanych na klub, to za mało. I nie obchodzi mnie, że część tych fraz to przytaczane słowa „ekspertów”, bo to do dziennikarza należy ich wybór i ton, w jakim opisuje dany problem, oraz w jakim nastroju proponuje debatę. Cytat nie jest tu żadnym argumentem, ani usprawiedliwieniem. Jeśli Sebastian Niedźwiedź powiedział, że „pojechał jak p...a”, to znaczy, że ja mogę swobodnie używać tego sformułowania w trakcie komentowania wyścigów? Nie, nie mogę. Dlaczego? Bo myślę.

    Tu nie chodzi tylko o Motor, bo zdecydowana większość dumnych Lubelaków ma na teksty Redaktora to, co Pan Krzysztof Mrozek… Ale co to znaczy, że Motor jest słabszy nawet od Unii Tarnów? A Unia to co, jakiś odpad, czy może mega waleczna drużyna, która dała nam w tym roku tak wiele emocji? Co znaczy, że „nawet jakby mieli zostać Szczepaniak z Lebiediewem”? To Mateusz Szczepaniak i Andrzej Lebiediew są jakimiś półzawodnikami, w dodatku bez imion? Co znaczy, że ROW miał „zręby”? Nieśmiało zauważam, że te „zręby” w sportowej walce przerżnęły z Motorem trzy z czterech meczów w tym roku, w tym decydujący o awansie różnicą 16 punktów. Te ekstraligowe „zręby” nie potrafiły też wygrać żadnego meczu z przedostatnim w lidze Falubazem i to bez kontuzjowanego lidera, Patryka Dudka. Co znaczy, że „Motor ma pecha do krótkowzrocznych działaczy”? Ludzie, którzy wyciągnęli klub ze zgliszcz organizacyjnych i finansowych, zbudowali składy, które zdemolowały obie ligi i w dwa lata awansowały do PGE Ekstraligi, są słabymi działaczami??? Czegoś nie rozumiem. Odkopano z czeluści prężny ośrodek żużlowy, wszyscy Zawodnicy chwalą sobie jazdę w klubie, nikt nie ma zaległości finansowych, a Kibice ze Speedway Euphoria zebrali 580 litrów krwi dla potrzebujących! Może warto byłoby zrobić szum wokół tego?

    I najważniejsze – Motor w sezonie 2019 nie przegrał jeszcze żadnego meczu. Oczekiwanie, napięcie, dreszcz emocji przed inauguracją, odliczanie dni do tego, na co całe Miasto czekało 24 lata – to jest wielka radość, o której Lublin tak długo marzył. To powinien być najbardziej radosny czas od ćwierćwiecza! Niezależnie od tego, czy Motor zadomowi się w Ekstralidze na sto lat, czy spadnie po roku – po jaką cholerę uprzykrzać Lubelakom ten magiczny, wytęskniony czas? Podobną radość przeżywano niedawno w Tarnowie, Grudziądzu i Rybniku. Motor będzie walczył! I dajmy mu walczyć. Na torze, a nie w jakichś bzdurnych artykułach. Mocno wierzę, że Kibice udowodnią, jak bardzo kochają ten sport. I że będą zawsze z drużyną. Że docenią charaktery, waleczność i oddanie swoich Zawodników. A jakie to da wyniki? Ja, w przeciwieństwie do Redaktora, nie mam pojęcia i strasznie mi z tego powodu dobrze. Bo na tym, do jasnej ciasnej, polega sens sportu!

    Właśnie. Dziwię się, jak dwóch ludzi zajmujących się ukochaną dyscypliną, może tak biegunowo odmiennie pojmować sport i istotę rywalizacji?! Jak do głowy może komuś przyjść sformułowanie, że „należało odpuścić awans”?! To tak niedorzeczne, że aż strach. Cóż, albo ktoś był/jest sportowcem i dałby się poharatać za pokonanie przeciwnika na torze, czy jakimkolwiek boisku, niezależnie od tego, czy jedzie o mistrzostwo świata, czy gra mecz międzyblokowy, albo ktoś nigdy tego nie czuł i nie rozumie, czym w ogóle jest sport, miłość do wygrywania. „Odpuścić awans”… żenada. Kim wtedy byliby działacze, którzy zaproponowaliby zawodnikom takie rozwiązanie i jakie artykuły na ich temat by powstały? Byliby skończonymi bałwanami działającymi wbrew sportowemu duchowi. No i oszustami. Jestem zdumiony radą Redaktora, by oszukiwać w sporcie.

    Na koniec tego przydługiego wstępu jeszcze raz zaznaczam, że tu nie chodzi o obronę Motoru. Chodzi mi i zawsze będzie chodzić o każdy klub/człowieka, któremu z premedytacją wyrządzana jest krzywda. Teraz padło na Lublin, za rok to może być Gdańsk, Łódź, Gniezno… każdy z zaplecza i 2 Ligi. Nie chodzi mi o pewną estetykę języka. Ja nie czepiam się szukania newsów, sensacji – to praca nas wszystkich, dziennikarzy. Czepiam się tonu i nastroju, w jakim budowane są niektóre opowieści. Każdy fakt można przedstawić złośliwie, albo w cywilizowany sposób. Rzetelny tekst, albo agresja i zniewaga - to jest wybór dziennikarzy. Wiem, że niewiele mogę ponad to, by nie pozostawać głuchym i obojętnym. A może to nie tak mało? Nie pozwolę sobie po prostu na to, by kiedyś mieć do siebie żal, że nie zareagowałem. To wyłącznie moja opinia, jestem jej pewien i będę bronił swojego stanowiska. Mogę nawet wziąć się z kimś za łby, nie ma problemu – może taką polemiką Kibice akurat by się zainteresowali?

    Tych, którzy doczytali aż do tego momentu i nie mają dosyć, zapraszam na felieton, który napisałem po barażowym rewanżu ROW – Falubaz.

    TYLKO MOTOR: Advocatus (d)Jaboli
    Czegóż tam nie było?!? Spaliśmy na dziko, straszyliśmy kakadu, a dzikie kangury straszyły nas. Łamaliśmy zakazy, wjeżdżaliśmy motorami na klify, piliśmy młodzieżowe ilości najtańszego wina, wkręcaliśmy przerażonych turystów, że spadamy w przepaść, wbijaliśmy na krzywy ryj (jeden kudłaty, drugi łysy, jak kolano) do boksu Marca Marqueza podczas MotoGP na Phillip Island, przebieraliśmy się w samolocie w motocyklowe zbroje i rozśmieszaliśmy stewardessy. Ale to nie jest ważne. Najważniejsze, że przez dziewięć dni właściwie non stop się śmialiśmy. Korzystając z SGP w Melbourne, ruszyliśmy w tygodniową motocyklową podróż po Australii. Zatrybiło. A to wcale nie jest takie oczywiste. Bo, żeby jechać z kimś motorem przez tydzień, należy zgrać się na wszystkich płaszczyznach. A najtrudniej zgrać się na tych najprostszych: trzeba podobnie jeździć, mieć podobne wymagania i zbliżoną wytrzymałość (na niską temperaturę i ludzką głupotę), podobnie jeść i wydawać podobne pieniądze. Łatwe? Tylko w teorii. My zgraliśmy się fantastycznie. Na tyle dobrze, że nagrań z tego wyjazdu do dziś nie mogą obejrzeć ani Sylwia, ani Ewcia, ani nikt inny. To wciąż tylko nasze wariactwo. Kufer pełen szalonych wspomnień dwóch dobrze zgranych ludzi, którzy na chwilę zapomnieli, że są budziki, telefony i podatki.

    Już wcześniej skomentowaliśmy wiele imprez, dobrze się ze sobą bawiąc, ale to właśnie w Australii poznałem Mirasa Jabłońskiego. Dobrego kumpla. Godzinami rozmawialiśmy o życiu, rodzinach, ambicjach, błędach, grzechach i sukcesach. Dzisiaj wiem, że mogę liczyć na Mirka, tak jak on może liczyć na mnie. Wiem, że jest po prostu dobrym człowiekiem i tu można tak naprawdę skończyć jego opis. Po co dodawać, że bezgranicznie kocha swoją rodzinę, że bezinteresownie i po cichu pomaga innym ludziom, że zdrowo patrzy na sport? Z żoną Sylwią uwielbiają psy. Widok Mirasa, który rano kotłuje się z nimi na trawniku przed domem, jest doprawdy boski. Każdą wolną chwilę chce spędzić z dziećmi, które rosną na porządnych sportowców. Poświęca im mnóstwo czasu, angażuje w zajęcia fizyczne i akcje dobroczynne, uczy bycia przyzwoitym. Jest dobrym mężem i kapitalnym ojcem. Naród ma z nim jednak mnóstwo kłopotów… Bo niby jak może oceniać jazdę zawodników z Grand Prix, skoro ma dwudziestąktórąśtam średnią w pierwszej lidze?!? Kim on w ogóle jest i co osiągnął, żeby to robić? Niech się głupkowato nie śmieje, bo z tym ryczącym Dryłą robią z siebie większych idiotów, niż naprawdę są! I to jest właśnie część problemu, o którym dzisiaj.

    Słyszę/czytam zarzuty dotyczące Jabola i ten pada najczęściej. A przepraszam, czy piłkę komentują sami najlepsi kopacze w historii polskiego futbolu, sami mistrzowie świata i zwycięzcy Ligi Mistrzów? Dawno nie słuchałem, ale jestem niemal pewien, że nie. Mi przy mikrofonie w ogóle nie jest potrzebny największy mistrz żużla w historii; ja potrzebuję fachowca i osobowości. U Jabola imponuje mi jego spostrzegawczość, swoboda wypowiadania się i lekkość w obrazowym przekazywaniu myśli cennych dla każdego obserwatora. No i chęć, zapał do pracy. I to się dla mnie liczy. Jakość transmisji. Na żużlu jeździ kupę lat i zna się na tym. Co nie znaczy, że jest najlepszym zawodnikiem. A czy jest, to mi akurat wisi. Chciałbym, żeby każdy widział tyle, co on i potrafił choć w części tak lekko i zrozumiale wyjaśnić to naszym Widzom. A ile razy Miras otwarcie, z humorem i rozbrajającą szczerością mówił o tym, jak bardzo chciałby jeździć przynajmniej w połowie tak dobrze, jak o tym opowiada? Dystans, świadomość, wiedza, komunikatywność – moim zdaniem ma wszystko, żeby porządnie komentować. I będę go bronił. Bo smutno mi, kiedy niesłusznie dostaje po dupie, samemu bronić się nie mając jak.

    A czy ktoś wie, ile razy odmówił wizyty przy pulpicie, bo akurat miał zaplanowany dodatkowy trening indywidualny? Bo w Starcie nie szło. Jak rezygnował ze współpracy w obawie przed negatywnymi komentarzami? Albo jak przybiegł na stanowisko kwadrans przed pierwszym wyścigiem i powiedział „Przepraszam. Wczoraj nie miałem głowy, żeby odwołać, a dziś nie chciałem ci już robić kłopotów, więc przyjechałem. Ale wybacz, jak coś będzie nie halo, bo myślami jestem gdzieś indziej. Córka poważnie mi zachorowała…”. I to naprawdę była – i jest! – poważna choroba. Dla ojca rzecz najgorsza. Potem pojechał bardzo słaby mecz. Więc poszedł hejt. Bo co kogoś obchodzi jakaś tam córka…

    Nie chciałem publikować tego tekstu w trakcie sezonu, żeby uniknąć oskarżeń o obronę jednego, lub drugiego zawodnika. Bo to nie jest tekst o Mirosławie Jabłońskim. Naprawdę. To jest tekst o świadomości, umiarze i szacunku. Uwielbiamy ostre wyścigi, twardą rywalizację, szalone ataki i jazdę na pełnym ryzyku. Zgoda. Ale na tych motorach siedzą żywi ludzie. Ze swoimi problemami, niedoleczonymi kontuzjami, niewyspani, z bólem zęba, albo odpadającą ręką. Ze swoim strachem… Każdy z nich ma bliskich, swoje rozterki i obawy, swoje lepsze i gorsze momenty w życiu. A niektórzy – swoje demony z tyłu głowy. I zdziwilibyście się pewnie, którzy.

    Wiecie na przykład, kto w tym sezonie jeździł z zapaleniem ucha i kiedy wkręcał gaz pod taśmą, to niemal mdlał z bólu? Komu po kolejnej operacji oszalał organizm? Krew zmieniła charakterystykę, dramatycznie spadła odporność, pojawiły się uczulenia? Kto musiał zmienić dietę, bo przy nałożonych obciążeniach narządy wewnętrzne nie dawały rady? Kto musiał raz w tygodniu badać krew, bo poprzedni zabieg nie do końca się udał? Kto w swoim mieście czuł się tak niepewnie, że w trakcie sezonu chciał się wyprowadzić? Kto przestał odbierać telefony, bo bał się, że to kibice, albo, co gorsza, dziennikarze? Kto jechał półprzytomny, bo portal radośnie ogłosił, że „jest tylko poobijany”? Co to, do cholery ciężkiej, w ogóle znaczy „tylko poobijany”?! Może tak pisać/mówić jedynie ktoś, kto nigdy porządnie nie wyglebił, albo chociaż nie dostał po pysku. „Poobijany”, kurde… czyli co – w pełni sił, tak? O opisywaniu spraw prywatnych nie wspominam, bo to poniżej akceptowalnego poziomu. Ale one są. I wpływają na zawodników, tak jak na wszystkich innych ludzi.

    Po jednej stronie mamy bardzo odważnych facetów, dzięki którym cała ta gra w ogóle funkcjonuje, a po drugiej jest rzesza obserwatorów – Kibiców, dziennikarzy i wszelkiej maści filozofów, którzy też mają odwagę, ale do rzucania gnojem. To my. I prawda jest taka, że zawodnicy nie muszą nas rozumieć, ale my ich powinniśmy. Mam wrażenie, że dziennikarze żużlowi miewają kłopoty z zachowaniem odpowiednich proporcji. Ja wiem, że jest walka o klienta, klikalność itd., że żurnalistom wolno sporo i coraz więcej, że wszystko ma kipieć od emocji. Ale według mnie są jakieś granice. Przestałem tu pisać w miarę regularnie po tekstach na temat przejścia Grzegorza Walaska do Gorzowa – tych o skakaniu, śpiewaniu i kibicach zielonogórskich rzekomo czekających na niego w rodzinnym mieście, by go pożreć. To było cholernie nie w porządku i nie dostrzegałem wtedy żadnego sensownego wytłumaczenia tego ostrzału. Teraz chciałbym jednak opublikować tu jeszcze kilka felietonów. Ten pierwszy z nich jest o szacunku i zachowaniu minimum przyzwoitości. I dostrzeganiu człowieczeństwa u żużlowców. Jak to jest możliwe, że komuś przechodzą przez klawiaturę teksty, w których zwodnicy nazywani są „kevlarmi”, albo „frajerami”. Że wybór kibiców odnośnie trenera Stanisława Chomskiego określa się „nieporozumieniem”, a Maciejowi Janowskiemu zarzucany jest brak charakteru? Noż kuźwa mać! Janowskiemu?!?! Brak charakteru? To jest jakiś absurd totalny. Naprawdę trzeba mieć złe intencje, żeby tak powiedzieć. A to są cytaty tylko z jednego, wybranego tygodnia! Dzień po barażu pewien redaktor pisze, że Woryna „nie zasłużył na lincz”… Ale ten sam człowiek pół godziny po meczu napisał, że „Woryna zawalił baraże!”, a 67 minut później inny kolega dodał na tym samym portalu, iż to „Woryna zawalił baraż”. Czymże to jest, jeśli nie prowokowaniem takiegoż linczu właśnie? Nie akceptuję tego. Tak po prostu nie wolno i nie chcę tu nawet uzasadniać, dlaczego, żeby nie musieć przytaczać najbardziej przykrych przykładów. To, co pisze się o innych ludziach, ma potężną siłę. Trzeba mieć tego świadomość i korzystać z niej nader roztropnie. Łatwo, naprawdę łatwo kogoś skrzywdzić. A z rozmów z zawodnikami wiem, bo rozmawiam z wieloma, że niektórzy nie są obojętni na te wpisy. Jak wszyscy ludzie – jedni zleją to z automatu, innym, bardziej wrażliwym, może to zatruć życie. A niektórym wyjątkowo lekko przychodzi rzucanie ciężkich słów…

    Nie jestem jakimś totalnym oszołomem i romantykiem, żeby wierzyć, że wszyscy nagle możemy zacząć budować coś pozytywnego, mieć dla siebie uśmiech, albo przynajmniej wyrozumiałość. Oczywiście tak się nie stanie, bo za dużo osób ma interes w tym, żeby nie było za wesoło. Ale są granice brawury i wg mnie tę granicę wyznacza przyzwoitość. Przynajmniej na jakimś elementarnym poziomie. Dotyczy to dziennikarzy, komentatorów, Kibiców i ludzi, którzy wyrażają opinie w komentarzach. I samych Zawodników także! Każdy może ten tekst przeczytać, lub nie, przemyśleć, lub nie, odpowiedzieć, lub nie. Skrytykować, zmieszać z błotem, albo wziąć się ze mną za łby – nie dbam o to. Chciałbym jednak, by potraktowano go, jako moją prywatną opinię, zaproszenie do dyskusji, a może jakieś nowe otwarcie. I bardzo serdecznie proszę o szacunek. Jak możemy wymagać go dla środowiska od innych, skoro sami mamy go dla siebie czasem tak niewiele? Darek, Ty masz niemal wszystko, żeby się udało: całe środowisko czyta Twój portal, masz najwięcej odsłon i komentarzy, to Ty w dużej mierze kreujesz atmosferę, w jakiej dyskutuje się o żużlu w polskich mediach. To wynik Twojej pracy i zaangażowania. Nikt Ci tego nie odbierze. Masz wiele możliwości, ale też i kilka obowiązków. W tym jeden najważniejszy – odpowiedzialność. Dźwigasz ogromną odpowiedzialność chłopie i im szybciej to do Ciebie dotrze, tym lepiej. Tak, jak do każdego z nas – Żużlowców, Kibiców, działaczy i dziennikarzy. Każdy powinien spojrzeć na siebie. Nie trzeba ciągle oczerniać, wyśmiewać, szczuć i prowokować. Wysysać z palca kwoty transferowe i publikować niesprawdzone informacje – to bez sensu, my – dziennikarze – powinniśmy to mieć na uwadze, bo to sprawa dla nas fundamentalna. Rzetelność. Spróbujmy może częściej wychodzić z negatywnego rejestru – ja postaram się nie dotknąć niesprawiedliwie nikogo komentując mecz, a potem może nie przeczytam, że frajerzy bez charakteru doją innych. Ależ byłoby fajnie! Ważyć słowa i epitety, bo to naprawdę ostra broń.

    Żeby było jasne – nikt mnie do tego felietonu nie zachęcał, nikt nie sugerował tematyki, a Jabol pewnie by mi urwał łeb, gdybym go uprzedził o takim zamiarze, bo to zbyt skromny typ. Piszę z poczucia obowiązku, bo wciąż wierzę, że jest sens. Że można zawalczyć o więcej serdeczności dla nas wszystkich. Jeśli chociaż jeden komentujący wyhamuje z inwektywami, bo pomyśli „kurczę, nie będę przeginał, facet to przeczyta i coś mu strzeli do głowy”, to już będzie wielki sukces. Bo dzisiaj każdy z tych zagotowanych Kibiców, który w komentarzach obraża innych, wybroni się bez problemu: „co wy chcecie ode mnie, skoro sami dziennikarze nazywają zawodników frajerami”? I będzie miał rację. Sezon się skończył, zaraz zacznie się napinka transferowa. Będzie ocenianie, dogryzanie, sugerowanie itd. A przede wszystkim traktowanie Zawodników, żywych ludzi, jak towary w sklepie: „ten jest do bani, nic nie wart, weźcie se go, my bierzem tamtego, z tego już nic nie będzie, ten jest sprzedawczykiem, to kevlar, albo frajer, złotówa bez charakteru, niech lepiej kończy karierę”. Mnie to już nie bawi. A chciałbym, żeby żużel mnie bawił. Naprawdę. Ktoś jeszcze chętny?

    ***

    Tekst ukazał się na portalu społecznościowym Facebook pod tytułem "MÓJ LIST ZAMKNIĘTY"

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Broker, którego nazywają Janosikiem. Jego nazwisko otwiera w Lublinie wszystkie drzwi

    Czytam drugi raz i nie wiem nadal co ma wspólnego Janosik z Kępą,
    Kepą ani nikogo nie okrada ani nikomu nic nie rozdaje...
    Czekam na kolejne odsłony, czyli porównanie Kępy do Robin Hooda, Jamesa Bonda oraz Kubusia Puchatka..

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Masters żałował przenosin do Motoru. W Ostrowie chce się odbudować

    To o co masz pretensje czyli traktowanie Startu w zeszłym sezonie ma teraz miejsce w stosunku do Motoru,
    W zeszłym roku Start miał być pewniakiem co najmniej do Baraży,
    Krytykowano go za 2 ligowy skład oraz ściąganie zawodników "niesprawdzony" lub też określanych jako "niewiadoma" czyli Pavlica, Bogdanowicza, Krakowiaka, a mimo tego wypalili,
    Trochę to nie fair, że to co było "nie-ok" w stosunku do Startu jest teraz "ok" w stosunku do Motoru,
    Nikt nie ma pretensji za to ,że ktoś pisze, że jesteśmy słabi, ale do tego w jaki sposób o tym pisze bez minimalnego szacunku..
    Można powiedzieć wszystko, ale zależy jak się to mówi..

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Ostafiński z Hynkiem biorą się za łby. Get Well powiela błędy z sezonu 2018. Porównujemy Motor z Unią

    "Kevlary" Dziennikarstwa..

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Oficjalnie: Falubaz z trzecim transferem. Nowy junior na pokładzie

    Wejście do PO oznacza szansę na srebro i brąz :D
    Jednak moim zdaniem co już napisałem Uni ma złoto, każda inna drużyna z szansami na PO lepsza juniorek od Falubazu,

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Paweł Miesiąc: Nie czuję się gorszy od innych

    Figurka Miesiąca u mnie na biurku w Korpo zajmuje szczególne miejsce ;)

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Oficjalnie: Falubaz z trzecim transferem. Nowy junior na pokładzie

    Juniorka to podstawa i daje ekstra handicap, dlatego znowu Leszno będzie mistrzem,
    a Falubaz nic nie ugra poza wejściem do PO,
    Krakowiak fajny jeździec, ale daleko mu do czołowych juniorów ligi

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Oficjalnie: Kolejarz Opole z solidnym wzmocnieniem

    Mamy na tę chwilę dwie fajne ekipy w 2 Lidze
    Opole i Poznań, te dwie drużyny i Piła będą pewnie się liczyć.

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Oficjalnie: Czeskie wzmocnienie PSŻ Poznań

    Kenneth Hansen pewnie ;)
    Polecam jednak zainteresować się moim ulubieńcem czyli
    Chrisem "Bomber Harrisem, też na H ;P

  • Jerzy M napisał/a komentarz do Paweł Miesiąc: Nie czuję się gorszy od innych

    Ten kto wątpi w umiejętności i wolę walki Pawła niech obejrzy jak objechał Batchelora w finale,
    Serce rośnie jak widzisz zawodnika, któremu tak zależy,
    Problemem jest jazda w parze, bo Paweł trochę sobie z tym nie radzi,
    Z drugiej strony "Mały Nicki" też jeździ sam - oczywiście zachowując między nimi proporcje,
    Fajnie, że dali mu szansę,

pokaż więcej

Tablica użytkownika

Tablica to miejsce gdzie możesz zostawić komentarz użytkownikowi.
Komentarze umieszczone na tablicy są publiczne i widoczne przez wszystkich. ok

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.