Zamiast Walentynki

autor: Vivendi | 2016-02-14, 23:51 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Subiektywny wybór motywów miłosnych z historii muzyki

Jedną z piękniejszych kart muzycznych średniowiecza jest literatura muzyczna stworzona przez Trubadurów, Truwerów i Minnesingerów. Dzięki wynalezionym w średniowieczu formom notacji muzycznej, i tradycji ludowej niektórych regionów, możemy się dziś cieszyć żywymi wykonaniami tamtej muzyki. Większość stworzonych i zachowanych utworów, to muzyka świecka, głównie miłosna, czasami biesiadna. Wybrałam kilka dłuższych i krótszych przykładów.

Na początek średniowieczne pieśni o miłości i stracie w wykonaniu Zespołu Gilles Binchoise pod dyrekcją Dominika Vellarda. Nastrojowa muzyka, w której słychać silne wpływy hiszpańskie, sefardyjskie i arabskie. Stylowe wykonanie. Płyta zatytułowana „L'AMOR DE LONH” i nagrana w 2009 roku a wydana w 2010 roku. Na płycie nagrano utwory anonimowe, tradycyjne oraz takich kompozytorów jak Jaufré Rudel de Blaye (ur. ok. 1113, zm. ok. 1170 – prowansalski trubadur, poeta i pieśniarz) i Adam de la Halle (zwany również Adam le Bossu (Adam Garbus), Adam d'Arras, ok. 1237 – ok. 1306 – francuski poeta, kompozytor i truwer).


I jeszcze chyba najsłynniejszy, legendarny, trzynastowieczny minnesinger i poeta – Tanhûser (bohater m.in. opery Wagnera „Tannhäuser”). Przytoczona pieśń, choć miłosna, to o nieco satyrycznym wydźwięku z narzekaniem na niekończące się żądania dam serca.


Począwszy od XV wieku można mówić o renesansie w muzyce. Z tego okresu chciałam przytoczyć dwa przykłady.

Najpierw wczesnorenesansowy przedstawiciel flamandzko-frankońskiej szkoły burgundzkiej – Gilles Binchois (znany również jako Gilles de Binche lub de Bins, 1400-1460) i jego utwór wielogłosowy a cappella – „Amours mercy”, również w wykonaniu Zespołu Gilles Binchois. W przeciwieństwie do swoich współczesnych słynnych kolegów tworzył głownie muzykę świecką. Był uważany za wielkiego melodystę.


Drugi utwór renesansowy, to trzy wersje słynnych „Greensleeves”, wg niepotwierdzonej legendy przypisywane Henrykowi VIII, który ponoć miał go skomponować dla Anny Boleyne.
Wersja na lutnię solo, wykonuje Nicolae Szekely, lutnia.


Wersja na lutnię i sopran – wykonują Paula Bär-Giese, sopran oraz Hans Meijer, lutnia.


Wersja na violę i zespół instrumentalny – w wykonaniu słynnego Jordi Savall i Bernadet.


Z baroku coś na wesoło – duet z opery komicznej (buffa) „La Serva Padrona” („Służąca Panią”) Pergolesiego w historycznym wykonaniu z lat pięćdziesiątych. Giovanni Battista Pergolesi, właściwie Giovanni Battista Draghi ([url=https://pl.wikipedia.org/wiki/1710">1710 – [url=https://pl.wikipedia.org/wiki/1736">1736) – włoski kompozytor, skrzypek i organista.

Jedna z najpopularniejszych pieśni miłosnych klasycyzmu, to „Plaisir d'amour” skomponowana w 1784 przez Jean-Paul-Égide Martini’ego (1741–1816); do poematu Jean-Pierre Claris de Floriana (1755–1794), zamieszczonego w jego powieści „Célestine”. Nagranie w wykonaniu Kathleen Battle, sopran i Nancy Allen, harfa. Trochę smutne słowa, ale słodka muzyka.


Do tego jeden z mozartowskich przebojów – też na wesoło. Duet Papageny i Papagena z „Czarodziejskiego Fletu” w wykonaniu Detlefa Rotha i Gaële Le Roi.


Romantyzm, to długa i bogata historia. Przytoczę Kilka motywów – ulubione melodie moich szkolnych i studenckich czasów.
„Ich grolle nich” („Nie ciskam klątw”) Roberta Schumanna (181–1856) – idealne na nieszczęśliwe zakochanie… W historycznym wykonaniu Anny Moffo z akompaniamentem Geralda Moore.


I chyba najbardziej „romantyczne” motywy XIX wieku – „Tristan i Izolda” oraz „Pieśni Matyldy von Wesendonck” Richarda Wagnera (1813–1883). Dramat muzyczny nawiązuje do średniowiecznego eposu o parze słynnych kochanków. Matylda Wesendonck była muzą Wagnera i jego inspiracją do obu utworów muzycznych. Poniżej trzy fragmenty muzyczne – wstęp do Tristana i Izoldy, scena śmierci Izoldy oraz jedna z pieśni. Czysty romantyzm i przepiękna muzyka, która jest szczytem rozwoju harmonicznego muzyki Romantyzmu i przedsionkiem „muzyki współczesnej”.
Preludium do „Tristana i Izoldy” w wykonaniu Zubin Mehta Bayerische Staatsoper Bayerisches Staatsorchester pod dyrekcją Zubina Mehty.


Śmierć Izoldy w wykonaniu Jessye Norman.


Wesendonck Lieder Nr.1 “Der Engel”, również w wykonaniu Jessye Norman.


Współczesność to ogrom stylów, gatunków I ponad 100 lat. Zaproponuje dwa utwory. Jeden „wczesno współczesny”, drugi prawie rozrywkowo-filmowy.

Ostatnia ukończona kompozycja Albana Berga (1885-1935), to cudowny, romantyczy koncert skrzypcowy zatytułowany „Pamięci Anioła” – jest hołdem dla Manon Gropius – zmarłej na polio córki przyjaciółki Berga Almy Mahler.
Koncert w wykonaniu Anne-Sophie Mutter i Orkiestry Filharmoników Nowojorskich pod dyrekcją Lorina Maazela.


Na koniec współczesne „Ave Maria” – wszak jedna z legend o Św. Walentym mówi, że został skazany na śmierć z powodu udzielania ślubów zakochanym parom, pomimo zakazu cesarza Klaudiusza, więc pieśń jak najbardziej na miejscu. Wybrałam utwór zdecydowanie eufoniczny, skomponowany przez Polskiego kompozytora, znanego głownie z muzyki filmowej.
„Ave Maria” Michała Lorenca (ur. 1955) w wykonaniu Anny Szyrowej.

Literatura:
http://gillesbinchois.com/
http://www.glossamusic...?id=210 /> https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaufr %C3%A9_Rudel
https://pl.wikipedia.o...e_la_Halle
https://de.wikipedia.org/wiki/Tannh %C3%A4user_%28Dichter%29
https://en.wikipedia.o...s_Binchois
https://pl.wikipedia.o..._Pergolesi
https://en.wikipedia.o...va_padrona
https://en.wikipedia.o.../Plaisir_d 'amour
https://pl.wikipedia.o...t_Schumann
https://en.wikipedia.o...ard_Wagner
https://en.wikipedia.o...Alban_Berg
https://en.wikipedia.o...lma_Mahler
https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha %C5%82_Lorenc

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
margota

Viv, zebrałaś bardzo kolorystyczne utwory :))
Po przesłuchaniu ich odzyskuje się spokój. Zawsze tego typu utwory kojarzą się z niedzielą, swego czasu radio nadawało poranki "symfoniczne" Z wielką przyjemnością słuchałam ich i bardzo Ci dziękuję za umożliwienie zyskania przyjemności i spokoju.
Miłego, słonecznego i spokojnego dnia :))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jadro ciemnosci

Nie ma za co. I tak od początku roku z różnych powodów nie mam już tyle czasu na śledzenie SyFów, raczej wieczorem, nocą wpadnę coś poczytać. Życie ważniejsze od SF :)
Natomiast sama atonalność mnie nie przeszkadza. Przecież to jest jeden z głównych motywów, który jest wykorzystywany w ścieżce dźwiękowej do horrorów. Atonalność oddaje wyjątkowo niepokojący nastrój, coś nierzeczywistego, niepojętego. Jest również wykorzystywana w różny, użyteczny sposób w muzyce elektronicznej do tworzenia intrygujących tekstur muzycznych w tle. Chodzi mi o sam fakt, że przez 2 minuty trwa praktycznie jeden atonalny akord w "Exposure" na wstępie, przecież w atonalności też akordy mogą się zmieniać :)
Ta kompozycja "Holzwege" to kojarzy mi się jako takie chłodne udźwiękowienie "łapanki" MBP w latach 1944-1956, tak kojarzę to z wizualnym obrazem w głowie, raczej niezbyt pozytywne :)
Coś ci spróbuję wrzucić tutaj w następnych dniach, ciekaw jestem twojego odbioru muzyki klasycznej w elektronicznym wykonaniu :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Przepraszam, że dość długo nie odzywałam się. Marzec, to w tym roku trudny czas... Dla mnie orkiestra hip-hopowa to właśnie taki przykład "użytkowego" traktowania muzyki rozrywkowej. Hip-hopu nie słucham...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Vivendi

Przepraszam, że dość długo nie odzywałam się. Marzec, to w tym roku trudny czas...
Dla mnie orkiestra hip-hopowa to właśnie taki przykład "użytkowego" traktowania muzyki rozrywkowej. Hip-hopu nie słucham i nie znam wykonawców ani melodii, natomiast utwór Dębskiego jest dla mnie bardzo ciekawy i patrzę na jego inspiracje melodyczne (czyli hip-hop) trochę, jak patrzymy na inspiracje melodyczne Chopina (polską muzykę ludową). Natomiast z "Exposure" atonalny wstęp podoba mi się najbardziej. Ale to kwestia nawyków słuchowych i wieloletniej "tresury". Teraz naprawdę doceniam inne rodzaje muzyki poza atonalną i mocno awangardową, również w muzyce współczesnej, ale w czasach studenckich potrafiłam się "gorszyć" słuchając neoromantycznej szkoły rosyjskiej lub flirtującego z różnymi stylami Michaela Nymana.
Dziś coś mocno ekstremalnego z XX wiecznej przeszłości.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Ta orkiestra hip-hopowa bardzo fajna, chodź pewnie też dlatego, że wszystkie melodie znam jako fan rapu :) Ten "Exposure" też dosyć przyzwoity, fajne różnorodne rozdziały, tylko okropnie jest wnerwiający...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jadro ciemnosci

Ta orkiestra hip-hopowa bardzo fajna, chodź pewnie też dlatego, że wszystkie melodie znam jako fan rapu :) Ten "Exposure" też dosyć przyzwoity, fajne różnorodne rozdziały, tylko okropnie jest wnerwiający ten atonalny wstęp. Mateusza Ryczka jak włączyłem sobie do pracy to mnie dobił ten klimat, nie cierpię klawisza c2 :P Później się zaczyna robić interesująco na wyższych rejestrach, generalnie ciekawe zmiany tempa są w utworze tylko dla mnie koszmarny klimat oparty na klawiszu c2, fortepian lubię jako wysokotonowy instrument, jego niskiego brzmienia natomiast nie cierpię. Generalnie jednak na codzień wolę klimaty z dwóch pierwszych propozycji :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Cóż, akurat jeżeli chodzi o muzykę, to mój tradycjonalizm ogranicza się do preferowania muzyki "poważnej" różnych epok i kultur, ale ze względu na moją miłość do muzyki współczesnej, w tym tej mocno awangardowej,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jadro ciemnosci

Dziękuje za propozycje. Jutro w pracy postaram sobie je w miarę możliwości posłuchać.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Cóż, akurat jeżeli chodzi o muzykę, to mój tradycjonalizm ogranicza się do preferowania muzyki "poważnej" różnych epok i kultur, ale ze względu na moją miłość do muzyki współczesnej, w tym tej mocno awangardowej,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Vivendi

Jeszcze jeden twór "happy deaf people" Jagody Szmytki (ur. 1982). Tak mi się mocno skojarzył z Twoim opisem kontrastów...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Puściłem sobie dzisiaj w pracy ten zbiór w wykonaniu Gilles Binchoise, przyjemna rzecz, sporo ciekawych utworów. "Greensleves" w wykonaniu na lutni przyjemne, lubię ten instrument. Chodź muszę też przyznać,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Vivendi

Cóż, akurat jeżeli chodzi o muzykę, to mój tradycjonalizm ogranicza się do preferowania muzyki "poważnej" różnych epok i kultur, ale ze względu na moją miłość do muzyki współczesnej, w tym tej mocno awangardowej, trudno nazwać mnie tradycjonalistą muzycznym.
Ostatnie zdanie oznaczało, że doceniam wartość użytkową i społeczną muzyki popularnej. Chętnie jej słucham w konkretnych kontekstach - np. jako inspirację do tworzenia nieco bardziej skomplikowanych utworów (np. "Historia Hip-Hopu"), jako użyteczny sposób komunikacji, dobry podkład do tańca, etc. Ale pomimo sentymentu do wielu utworów, nie jest ona moją pasją. Traktuję ją trochę tak, jak traktowano muzykę ludową w XIX wieku.
Poniżej podrzucę Ci kilka utworów polskich młodych kompozytorów reprezentujących różne style i gatunki muzyczne.
Na początek trochę rozrywki - wspomniana już "Historia Hip-Hopu" Radzimira Dębskiego (ur. 1987).


Trochę poważniejszy utwór tego samego kompozytora - szalenie eklektyczny "Exposure".

Z zupełnie innego muzycznego świata - tradycyjny, głęboko uduchowiony utwór Ewy Fabiańskiej-Jelińskiej (ur. 1989) zatytułowany "Offenbarungen und Eingebungen".

Następny utwór, to nagranie koncertu/wydarzenia społecznego nieco starszego kompozytora Sławomira Kupczaka (ur. 1979) - prawykonanie II Symfonii na 100 motocykli, gitarę elektryczną, perkusję i elektronikę. Frontmenem jest Andrzej Nowak.

Na koniec coś trochę spokojniejszego - utwór fortepianowy "Sub-deep of The Night" Mateusza Ryczka (ur. 1986).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Puściłem sobie dzisiaj w pracy ten zbiór w wykonaniu Gilles Binchoise, przyjemna rzecz, sporo ciekawych utworów. "Greensleves" w wykonaniu na lutni przyjemne, lubię ten instrument. Chodź muszę też przyznać,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jadro ciemnosci

Puściłem sobie dzisiaj w pracy ten zbiór w wykonaniu Gilles Binchoise, przyjemna rzecz, sporo ciekawych utworów. "Greensleves" w wykonaniu na lutni przyjemne, lubię ten instrument. Chodź muszę też przyznać, że muzykę z poprzednich epok uwielbiam w połączeniu z obrazem, a konkretnie grami, wtedy zjawisko immersji jest pełne. Nie rozumiem tylko do końca co miałaś na myśli w ostatnim zdaniu :P

Bardzo cenie sobie z współczesnych kompozytorów tego islandzkiego jego mościa. Byłem na jego koncercie.


Wiadomo, że nie są to rozbudowane partytury, bo to jest gość, który raczej próbuje trafiać z muzyką ambientową (taka współczesna nazwa muzyki poważnej) do szerszego grona, ale tematycznie jego piosenki są mocno wciągające i na co dzień na szybko ich forma do łatwiejszego "przetrawienia".
Jak znasz jakiś współczesnych kompozytorów młodego pokolenia to mogłabyś coś podrzucić :)
Poza tym bardzo lubię też elektronicznie robioną muzykę poważna/ambientową, uważam, że w pewnym sensie, muzyka grana tradycyjnymi instrumentami, nie jest w stanie wyrazić i opisać wszystkich sytuacji i emocji. Lubię generalnie coś takiego jak spotkanie się dwóch półkul muzycznych - z jednej stronie duszne mechaniczne, elektroniczne dźwięki powykręcane w abstrakcyjne sposoby a z drugiej akompaniament duszy melodycznej, uwielbiam zderzenie tych 2 światów, ale raczej jako tradycjonalistka nie przypadłoby ci to do gustu :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Dziękuję za sympatyczną "recenzję". Jestem muzykologiem, acz zawodowo od lat pracuję w zupełnie innej dziedzinie, działalnością muzyczną zajmując się okazjonalnie lub społecznie. Trochę dlatego, że nie...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Vivendi

Dziękuję za sympatyczną "recenzję". Jestem muzykologiem, acz zawodowo od lat pracuję w zupełnie innej dziedzinie, działalnością muzyczną zajmując się okazjonalnie lub społecznie. Trochę dlatego, że nie chciałam zajmować się inną muzyką oprócz współczesnej poważnej...
Śpiew lubię, ale nie każdy. Uwielbiam dobrą muzykę instrumentalną. Przede wszystkim jednak wolę muzykę na żywo a nie z nagrań.
Z historii muzyki chyba najmniej admiracji mam dla muzyki klasycznej i wczesnoromantycznej. Po prostu nie przepadam za prostymi harmoniami i nieskomplikowanymi formami. Dlatego też muzykę rozrywkową traktuję użytkowo a kocham muzykę współczesną.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Prywatne zainteresowanie muzyką poważną czy jakieś zawodowe? Nagrodzę ten post bo pasję muzyczną zawsze doceniam, że ktoś potrafi w muzyce znaleźć to coś. Ja osobiście mam dziwny "wstręt" w muzyce ogólnie...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jadro ciemnosci

Prywatne zainteresowanie muzyką poważną czy jakieś zawodowe? Nagrodzę ten post bo pasję muzyczną zawsze doceniam, że ktoś potrafi w muzyce znaleźć to coś.
Ja osobiście mam dziwny "wstręt" w muzyce ogólnie poważnej, etnicznej, a mianowicie po prostu nie mogę słuchać kompozycji z wokalami, zawsze mi psują interpretację utworu, osobiste wczucie się w dźwięki, wyciąganie nastroju i emocji z klawiszów czy instrumentów. No i chyba jednak wolę współczesne kompozycje jako bliższe dzisiejszym wydarzeniom i nastrojom w społeczeństwie, ewentualnie czasami okres średniowiecza dla podróży umysłu w inną czasoprzestrzeń.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

ostatnia odpowiedź: 14 marca 2016 [10 komentarzy tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Vivendi

Dziękuje Woju za miłe słowa i życzenia, i muzykę. Szczególnie te kosy niesamowite...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|1)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Piękny przekrój motywów miłosnych... można odnieść wrażenie, że twórcy muzyki - począwszy od tych grających na kościanych piszczałkach dla paleolitycznej Wenus... ...poprzez twórców średniowiecznych aż...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
woj Walenty

Piękny przekrój motywów miłosnych... można odnieść wrażenie, że twórcy muzyki - począwszy od tych grających na kościanych piszczałkach dla paleolitycznej Wenus...
...poprzez twórców średniowiecznych aż do nam współczesnych - inspirację czerpali z tego samego źródła, wprost z otaczającej natury :)
- tu moderator zablokował (???)- Duet kosów nad strumieniem -
Na miłe rozpoczęcie dnia dla Ciebie, Viv, romantyczny utwór Niemena z instrumentem którego ja też /nieudolnie/ używam dla wyrażania uczuć swoim Wenus ;) :* ♥...
- Malaguena też zablokowana :(

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

ostatnia odpowiedź: 15 lutego 2016 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.