z pamiętnika tetryka

autor: Gaizka2 | 2018-12-15, 21:52 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Gaizka jako człowiek niezwykle stary częściej patrzy w przeszłość, zwłaszcza wobec lekkiego rozczarowania obecną piłką (bo nie oszukujmy się, tylko Serie A trzyma jeszcze poziom), postanowił więc opisać (co wymagać będzie czasu) mecze, które wzbudziły u niego (u mnie) najwięcej emocji.
Ostrzegam, że opisy będę skrajnie subiektywne, niekiedy możliwe, że wręcz zakłamane, ale opierają się na tym jak zapamiętał je autor, a nie na tym jakie były w rzeczywistości. A jaki jest autor... każdy widzi.

Borussia Dortmund - Juventus Turyn (28.05.1997)

 

Pierwszy mecz zapamiętany przez Gaizkę odbywał się w czasach, które współcześni europejczycy uznają pewnie za wręcz barbarzyńskie. W czasach, gdy ludzie jeszcze mogli sami decydować o swoim zdrowiu. Piłkarze mogli, nieświadomi tego, że grozi to uduszeniem, wyjść na boisko z koralikami na szyi (Boksić) lub łańcuszkami (Zidane). Zawodnicy Juventusu mogli brać EPO i antydepresanty, by szybciej się regenerować. W zasadzie to nie mogli ale to przecież Juventus. Ottmar Hitzfeld mógł palić na ławce trenerskiej cygaro, nieświadomy tego iż z każdym wciągnięciem dymu skraca życie swoje i demoralizuje miliony duszyczek przed telewizorami. Stadion był niekryty i nieplastikowy, ale murawa była równa i bramki były dwie - a to było najważniejsze.

Skład Borussi, który wyszedł na ten mecz mogłem wymienić z pamięci jeszcze przez długie lata. Dziś pamiętam tylko, że na bramce był Klos, w obronie grali Sammer i Kohler, po lewej stronie był Heinrich, defensywnym pomocnikiem był Paulo Sousa, a ofensywnym Andreas Muller, w ataku grali Chapuisat i Riedle. Jak widać już czytając składy można było poznać narodowość piłkarzy - taki jestem stary.

Mecz był chyba w miarę wyrównany chociaż ja zapamiętałem tylko dwa zagrania piłkarzy Juventusu. Obydwa autorstwa tego samego zawodnika. W jednym z pierwszych kontaktów z piłką, technicznie nienaganny Alessando Del Piero posłał bombę - w swoją twarz, co wiązało się z koniecznością opatrzenia świeżo wprowadzonego piłkarza. No i później jeszcze strzelił piętą jakąś zupełnie nieistotną bramkę na 1:2

Legenda głosi, że po każdej z bramek zdobytych przez Borussię Andreas Muller wykonywał obsceniczne gesty w kierunku ławki rezerwowych Juventusu (którego barw bronił wcześniej).

Wynik? Piękny! 3:1 dla Borussi - nokaut zakończony wspaniałym trafieniem Rickena

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
margota

Szykowałam się na jakieś pikantne szczegóły, a tu doooooopcia ;)
Napisane jak zwykle .....oj Ty nie lubisz komplementów ..... jak zwykle :))
Fajnie sie czyta :))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.